Nie ma dotacji bez... pozwolenia na budowę

Jacek Kowalczyk
08-01-2007, 00:00

Resort rozwoju przedłużył okres przyjmowania wniosków. Wyjaśnił też wątpliwości, eliminując niektóre firmy z gry.

Przedsiębiorcy wciąż mają szansę na otrzymanie dofinansowania na inwestycje. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) na polecenie Ministerstwa Rozwoju Regionalnego (MRR) przedłużyła przedsiębiorcom termin składania wniosków o dofinansowanie inwestycji w ramach działania 2.2.1. Sektorowego Programu Operacyjnego — Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw (SPO WKP). Koniec rundy aplikacyjnej został przesunięty z 7 na 31 stycznia. Resort podjął też decyzję, że na dotacje nie będą miały szans firmy, których projekt zakładał zakup gruntu pod inwestycje. Jak zapewnia resort, wszystko to ma posłużyć jak najsprawniejszemu przekazaniu pieniędzy.

Jeszcze 3 tygodnie

— Docierały do nas informacje, że przedsiębiorcy potrzebują nieco więcej czasu na przygotowywanie wniosków. Poza tym, braliśmy pod uwagę, że w działaniu 2.2.1 przewidziana jest już tylko jedna runda aplikacyjna. Uznaliśmy więc, że warto poczekać jeszcze trzy tygodnie, jeśli dzięki temu liczba dobrych projektów będzie większa — tłumaczy decyzję resortu Tomasz Nowakowski, wiceminister rozwoju regionalnego.

Podkreśla on jednak, że przedsiębiorcy nie powinni już liczyć na dalsze przedłużanie terminu. Wszystkie projekty, które uzyskają dofinansowanie, będą musiały być rozliczone przed końcem 2008 r. — nie ma więc tak dużo czasu, jeśli wziąć pod uwagę, że po zakończeniu naboru trzeba będzie jeszcze czekać na podpisanie umowy.

Nie na działkę

Inną ważną zmianą zasad ubiegania się o wsparcie, jest to, że przedsiębiorca, którego projekt zakłada prowadzenie prac budowlanych, musi w czasie składania wniosku mieć ważne pozwolenie na budowę lub przynajmniej dołączyć oświadczenie, że uzyska takie pozwolenia przed podpisaniem umowy o wsparcie.

W praktyce oznacza to, że w konkursie nie mają po co startować przedsiębiorcy, których projekty zakładały jakikolwiek zakup gruntu pod inwestycję. W opisie działania 2.2.1 kwestia ta do niedawna nie była jednoznaczna, dlatego wielu beneficjentów miało wątpliwości interpretacyjne.

— W przypadku działania 2.2.1 musimy brać pod uwagę czas, który pozostanie beneficjentom na przeprowadzenie projektu. Zależy nam na tym, aby w konkursie wybrano tylko takie przedsięwzięcia, które rzeczywiście są gotowe do realizacji. Czekanie na pozwolenie na budowę może być obecnie tak długie, że możliwość zakończenia inwestycji przed upływem terminu jest wątpliwa. Nie możemy sobie na to pozwolić, jeśli nie chcemy stracić przyznanych Polsce pieniędzy — mówi Tomasz Nowakowski.

Chociaż decyzja resortu wyklucza z gry wielu przedsiębiorców, trudno odmówić mu racji. Straty dla firmy, która przekroczy termin, mogą być ogromne i zakłócić jej płynność finansową.

— Największym problemem w całej tej sprawie jest fakt, że MRR przed rozpoczęciem naboru obiecywało, że w procesie ubiegania się o dotacje nie pojawią się żadne wątpliwości, a tak się jednak stało. Wbrew zapowiedziom resort zmienił zasady już w trakcie trwania rundy aplikacyjnej —twierdzi Marzena Chmielewska z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Nie ma dotacji bez... pozwolenia na budowę