Prezes Jaromir Netzel stracił poparcie premiera Kaczyńskiego — donosi „Newsweek”. Wiem, kto stoi za publikacją — odpiera szef PZU.
O rychłej dymisji kontrowersyjnego prezesa PZU napisał wczoraj „Newsweek”. Według tygodnika Jaromir Netzel ma stracić posadę do końca sierpnia, na co naciska ponoć premier Jarosław Kaczyński. Wcześniej bracia Kaczyńscy (oprócz szefa rządu także prezydent) kilkakrotnie publicznie próbowali łagodzić atmosferę wokół prezesa Netzla. Szef PZU nie chce komentować prasowych rewelacji.
— Wiem, która firma stoi za tą publikacją — mówi tylko.
Zgodnie ze statutem PZU oraz umową prywatyzacyjną z 1999 r. szefa PZU (oraz dwóch członków zarządu) odwołuje i powołuje minister skarbu.
— Bez komentarza — mówi Paweł Kozyra, rzecznik resortu skarbu.
Jego szef Wojciech Jasiński jest do połowy przyszłego tygodnia na urlopie. Z naszych informacji wynika, że minister miał po powrocie spotkać się z prezesem PZU. Mieli rozmawiać nie o dymisji, ale m.in. o zwołaniu NWZA.
Drugim powodem, dla którego Jaromir Netzel ma przestać być prezesem PZU, jest według „Newsweeka” niespełnienie przez niego wymogów stawianych przez prawo ubezpieczeniowe. Prezes Netzel nie ma ponoć wymaganego 5-letniego doświadczenia w pracy na samodzielnym stanowisku kierowniczym w instytucjach finansowych (przez 3 lata był dyrektorem zarządzającym pionem rynków w PKO BP). Jednak w lipcu 2005 r. Sejm znowelizował ustawę o działalności ubezpieczeniowej i teraz, aby być prezesem, wystarczy mieć doświadczenie zawodowe niezbędne do zarządzania zakładem ubezpieczeń.
Dodatkowo gazeta sugeruje, że ze względu na sprawę upadłej firmy Drob-Kartel, której pełnomocnikiem zarządu był Jaromir Netzel, może mieć on kłopot z uzyskaniem rękojmi. Na razie jednak szef PZU jest tylko świadkiem w tej sprawie (odmawia zeznań, zasłaniając się tajemnicą adwokacką).
Kandydatura Jaromira Netzla na szefa PZU będzie rozpatrywana przez Komisję Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych (KNUiFE) na posiedzeniu 30 sierpnia. Prezes Netzel spotkał się dwa tygodnie temu z przewodniczącym KNUiFE Janem Monkiewiczem. W trakcie rozmowy szef nadzoru nie zgłaszał zastrzeżeń. Również departament prawno-licencyjny urzędu nadzoru nie występował o uzupełnienie informacji, które otrzymał od ministra skarbu.