Ochroniarze skarżą się na taniochę

Mimo wprowadzenia minimalnej stawki godzinowej przy umowach-zleceniach instytucje publiczne płacą ochroniarzom mniej.

Sądy, delegatury Najwyższej Izby Kontroli, filie ZUS, oddziały GDDKiA, szpitale, szkoły wyższe, a nawet muzea — takie instytucje znalazły się na cenzurowanym w Polskim Związku Pracodawców Ochrona (PZPO). Powód? W przeprowadzonych w ostatnich miesiącach przetargach na świadczenie usług ochrony fizycznej i ochrony mienia wybierali najtańszych oferentów. Zazwyczaj tanich tak bardzo, że powinno to wzbudzić podejrzenia. — Zgodnie z naszymi kalkulacjami minimalny koszt roboczogodziny dla pracodawcy — po uwzględnieniu składek — to 15,57 zł. Tymczasem w przetargach nie tylko startują, ale również wygrywają firmy, które za roboczogodzinę potrafią zażądać mniej niż 10 zł, w skrajnych przypadkach nawet mniej niż 8 zł brutto. I urzędy czy spółki publiczne im tych zleceń udzielają — mówi Tomasz Wojak, prezes PZPO i jednocześnie szef Konsalnet Security z grupy Konsalnetu. Od 1 stycznia minimalna stawka godzinowa dla umów- -zleceń wynosi 13 zł brutto. To dla branży druga w ciągu roku bardzo duża podwyżka kosztów pracy — poprzednią było ozusowanie umów-zleceń od początku 2015 r., po którym liczba ochroniarzy zmniejszyła się o kilkadziesiąt tysięcy.

Zobacz więcej

fot. Grzegorz Kawecki

— Jest popyt na usługi poniżej płacy minimalnej i jest podaż — powstają firmy, które realizują takie kontrakty, i garną się do nich pracownicy, którzy wolą być zatrudnieni w ten sposób, bo np. unikają zajęcia wypłaty przez komornika — mówi Tomasz Wojak. PZPO w ostatnich miesiącach zasypywało Urząd Zamówień Publicznych i Państwową Inspekcję Pracy wnioskami o wszczęcie kontroli doraźnych w przypadku zamówień udzielonych przy rażąco niskich cenach. Zazwyczaj, z powodów proceduralnych, bez efektu. — Spodziewamy się, że eliminowanie z rynku patologii w postaci udzielania zamówień publicznych po cenach tak niskich, że nie można przy nich uczciwie płacić ochroniarzom, może potrwać nawet do końca tego roku. Problemem jest też to, że zamawiający nie wpisują do wymogów przetargowych klauzulispołecznej, czyli wymogu zatrudniania pracowników na etacie — mówi Tomasz Wojak. Tymczasem w sektorze prywatnym przejście na wyższe stawki za godzinę udało się lepiej.

— Sektor prywatny, zwłaszcza duzi zleceniodawcy w rodzaju sieci handlowych, szybciej przystosował się do wyższych stawek. W poszukiwaniu oszczędności klienci decydują się często na obniżenie liczby roboczogodzin, np. zastępując fizyczną ochronę monitoringiem. To wyraźny trend, my podwoiliśmy zamówienia elektronicznych systemów zabezpieczeń u producentów w reakcji na większy popyt na takie usługi — mówi Tomasz Wojak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Ochroniarze skarżą się na taniochę