Odważny ING pokonał rywali

Kamil Zatoński
opublikowano: 23-03-2010, 00:00

W rankingu banków spore zmiany. Jest nowy lider,

na drugim i trzecim miejscu znalazły się PKO BP i Pekao

Bank, kierowany od niedawna przez Małgorzatę Kołakowską, uchodził za jeden z bardziej konserwatywnych w branży. W minionym roku to się zmieniło, a aktywna walka na rynku kredytów przyniosła bardzo dobre rezultaty. Głównie temu ING zawdzięcza pierwszą pozycję w rankingu banków, już po raz szósty przygotowanym przez "PB". Podsumowujemy w nim 10 najważniejszych wskaźników fundamentalnych dla 10 giełdowych instytucji finansowych.

ING zbudowało swoją przewagę nad konkurencją na umiejętnym wzroście zaangażowania kredytowego. Szło to w parze ze wzrostem marży odsetkowej (w 2009 r. udało się to nielicznym bankom) i w efekcie poskutkowało wyraźnym skokiem dochodów, a w konsekwencji także dużym wzrostem zysku netto. Na razie dobrze jest też z jakością portfela kredytowego, w którego strukturze kredyty zagrożone utratą wartości stanowią ledwie 4,4 proc. To najmniej wśród giełdowych konkurentów. W porównaniu z nimi bank z lwem w logo wypada stosunkowo słabo jedynie pod względem relacji kosztów do dochodów. Ale i tu nie jest najgorzej, bo jeśli bliżej przyjrzeć się cyfrom, to okazuje się, że wskaźnik ten w przypadku ING nie odbiega znacząco od średniej.

Dwa pozostałe miejsca na podium rankingu zajęli branżowi giganci: PKO BP i Pekao. Ten pierwszy zawdzięcza to głównie bardzo dobrej dynamice wyniku z prowizji, dbałości o koszty operacyjne i aktywnej walce na rynku zarówno o kredyty, jak i depozyty. Za to ostatnie przyszło jednak zapłacić dość sporym spadkiem wyniku odsetkowego. W Pekao też nie było z tym najlepiej, ale wysokie wskaźniki wypłacalności, zwrotu na kapitale własnym i — co może być trochę zaskakujące — duży wzrost wolumenu depozytów pozwoliły nadrobić dystans do liderów.

Z czołówki wypadł natomiast Getin Holding, który był bezapelacyjnym zwycięzcą w kilku poprzednich rankingach. Teraz instytucja, kierowana od niedawna przez Radosława Bonieckiego, w większości kategorii (poza tradycyjnie wynikiem z prowizji i relacją kosztów do dochodów) wypadła przeciętnie. BZ WBK zrobił wrażenie samym IV kwartałem. Dlatego wybraliśmy go blue chipem kwartału. Jednak w naszym rankingu zajął 6., dalsze miejsce, bo tu braliśmy pod uwagę przede wszystkim dynamikę wartości zgromadzonych depozytów i udzielonych kredytów. Na końcu rankingu już niejako tradycyjnie znalazło się trio Kredyt Bank — Bank BPH — Millennium. Ten ostatni w porównaniu z konkurentami wypadł najgorzej aż w połowie kategorii, przede wszystkim tych będących pochodną dochodów.

Generalnie ubiegłoroczne osiągnięcia banków nie odbiegają od oczekiwań analityków prezentowanych mniej więcej 12 miesięcy temu. Widoczny jest spadek wyniku z odsetek (z jednej strony walka o depozyty, z drugiej — gorsza jakość kredytów) i stopniowe odbudowywanie się wyniku z prowizji. Znacząco wyższe rezerwy skutkowały z kolei gwałtownym spadkiem zysków. Banki zacisnęły jednocześnie pasa, przez co relacja kosztów do dochodów wygląda w większości przypadków przyzwoicie, podobnie jak współczynniki wypłacalności (systematycznie rosły z każdym kwartałem ub.r.) i relacja kredytów do depozytów (także dzięki umocnieniu złotego).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy