Szwedzko-polska współpraca gospodarcza kwitnie od dekad, czego owocem jest m.in. „Puls Biznesu”, którego wydawca jest kontrolowany przez szwedzką rodzinę Bonnierów. Przedstawiciele obu krajów w tym tygodniu publicznie przekonują, że może kwitnąć jeszcze bardziej. Okazją jest pierwsza od 15 lat wizyta króla Szwecji Karola XVI Gustawa w Polsce. Towarzyszy mu duża grupa szwedzkich przedsiębiorców i menedżerów na czele z Marcusem Wallenbergiem, członkiem najbogatszej rodziny w Szwecji, której majątek jest szacowany na ponad 30 mld USD.
Wzorcowa giełda w Sztokholmie
- Inwestorzy często pytają, co będzie w przyszłości motorem wzrostu polskiej gospodarki. Potrzebujemy innowacji, a innowacje potrzebują silnego rynku kapitałowego. Szwecja jest dla niego świetnym wzorcem - mówił Tomasz Bardziłowski, prezes GPW, podczas zorganizowanego w środę na warszawskiej giełdzie spotkania polskiego i szwedzkiego biznesu.
Kapitalizacja giełdy w Sztokholmie to równowartość prawie 160 proc. szwedzkiego PKB – proporcjonalnie znacznie więcej niż we Francji, Wielkiej Brytanii czy Niemczech i prawie osiem razy więcej niż w Polsce.
- W Szwecji przez ostatnią dekadę doszło też do ponad 500 ofert publicznych. To splot kilku czynników – silnych funduszy emerytalnych, ulg podatkowych dla inwestorów indywidualnych, dobrych standardów ładu korporacyjnego, silnych lokalnych funduszy private equity i venture capital oraz nowoczesnego, konkurencyjnego systemu bankowego – wyliczał Tomasz Bardziłowski.
Inne podejście do ryzyka i przywilejów
Polska już zaczęła korzystać ze szwedzkich doświadczeń. Ogłoszony w ubiegłym roku program Osobistych Kont Inwestycyjnych (OKI) jest wzorowany na tamtejszych kontach ISK.
- W wielu państwach europejskich dominuje podejście, że gospodarstwa domowe nie powinny brać na siebie ryzyka związanego z inwestycjami giełdowymi. U nas podejście jest inne – uważamy, że partycypowanie w tym ryzyku jest dla nich długoterminowo korzystne i każdy powinien móc wsiąść do tego pociągu - mówił Adam Kostyal, szef Nasdaq Stockholm, czyli szwedzkiej giełdy.
Pociąg, czyli spółki wchodzące na giełdę po kapitał, powinien mieć jednak maszynistę.
- By spółki debiutowały na giełdzie, przedsiębiorcy muszą mieć pewność, że zachowają kontrolę. Chcemy mieć na parkiecie silnych właścicieli firm, to jest jeden z fundamentów sukcesu naszego rynku – mówił Adam Kostyal.
Na głównym rynku szwedzkiej giełdy 45 proc. spółek odpowiadających za 66 proc. kapitalizacji ma akcjonariuszy posiadających walory uprzywilejowane, które również są notowane. W Polsce spółki mogą emitować akcje uprzywilejowane, ale są one imienne i nie obraca się nimi na giełdzie.
- Uprzywilejowanie w Polsce daje typowo dwa głosy na jedną akcję, w Szwecji to nawet 10 głosów. Niekoniecznie dotyczy wszystkich uchwał, ale daje twórcom firm decydujący głos w kwestiach strategicznych, co zachęca do obecności na giełdzie - tłumaczy Tomasz Bardziłowski.
Zderegulować Unię Europejską
Uczestnicy spotkania polskiego i szwedzkiego biznesu wskazywali na konieczność deregulacji w Unii Europejskiej i wprowadzania ułatwień dla biznesu, który – zwłaszcza w przypadku młodych przedsięwzięć technologicznych – często rejestruje się w USA, gdzie procedury są prostsze, a o kapitał jest łatwiej.
- Dobre czasy kreują złe wzorce zachowań. Przez ostatnich 15 lat w legislacji zdarzyło się mało korzystnych rzeczy. Teraz, w czasach trudnych, jest większa presja na znajdowanie lepszych rozwiązań i ułatwienie prowadzenia biznesu. Unia Europejska ma podstawy, by być globalnym liderem wzrostu, ale potrzebuje otoczenia sprzyjającego inwestycjom – mówiła Diane Janse, wiceministra spraw zagranicznych Szwecji.
Zwracała uwagę, że wiele europejskich firm woli wchodzić na giełdę amerykańską niż na parkiety na Starym Kontynencie.
- Szwecja i Polska mają najbardziej płynne rynki w regionie, ale musimy zmobilizować więcej prywatnego kapitału – zwłaszcza, że on istnieje, ale leży na rachunkach bieżących. Inwestowanie na rynku kapitałowym musi stać się masowe – podkreślała Diane Janse.
