OncoArendi idzie na giełdę

opublikowano: 25-07-2017, 22:00

Biotechnolodzy, wspierani kapitałem m.in. Michała Sołowowa, w przyszłym roku chcą poszerzyć grono inwestorów. Tymczasem startują z badaniami klinicznymi

Miliarder Michał Sołowow, który pośrednio kontroluje ponad 30 proc. akcji OncoArendi Therapeutics, był jednym z pierwszych inwestorów spółki. W kilku rundach finansowania firma biotechnologiczna, specjalizująca się w leczeniu nowotworów, zebrała łącznie 35 mln zł. Szeroki strumień pieniędzy popłynął też z dotacji — podpisane umowy gwarantują 100 mln zł z tego źródła, a firma czeka na decyzję w sprawie kolejnych 30 mln zł. O następny zastrzyk gotówki poprosi inwestorów giełdowych.

SPEC OD ROZWOJU: Marcin Szumowski, prezes OncoArendi Therapeutics, z wykształcenia jest fizykiem atmosfery (doktorat zrobił na Uniwersytecie Illinois), ale karierę zrobił w biznesie związanym z ochroną zdrowia. Był współtwórcą (wraz z Markiem Dziubińskim) i do 2010 r. prezesem telemedycznego Medicalgorithmics, które pod jego rządami pracowało nad prototypem urządzenia do diagnostyki arytmii serca. Gdy urządzenie było gotowe, spółka w 2011 r. weszła na NewConnect, a w 2014 r. przeniosła się na GPW i jest obecnie wyceniana na prawie 1 mld zł.
Zobacz więcej

SPEC OD ROZWOJU: Marcin Szumowski, prezes OncoArendi Therapeutics, z wykształcenia jest fizykiem atmosfery (doktorat zrobił na Uniwersytecie Illinois), ale karierę zrobił w biznesie związanym z ochroną zdrowia. Był współtwórcą (wraz z Markiem Dziubińskim) i do 2010 r. prezesem telemedycznego Medicalgorithmics, które pod jego rządami pracowało nad prototypem urządzenia do diagnostyki arytmii serca. Gdy urządzenie było gotowe, spółka w 2011 r. weszła na NewConnect, a w 2014 r. przeniosła się na GPW i jest obecnie wyceniana na prawie 1 mld zł. Fot. Marek Wiśniewski

— W 2018 r. chcemy wejść na warszawską giełdę — prosto na duży parkiet. Na początku roku przekształciliśmy się w spółkę akcyjną, prace nad prospektem ruszą wkrótce. W ostatniej rundzie finansowania, w styczniu, zebraliśmy od inwestorów 18 mln zł, co powinno nas zabezpieczyć finansowo na około dwóch lat. Z IPO chcemy uzyskać kilkadziesiąt milionów złotych — mówi Marcin Szumowski, prezes OncoArendi Therapeutics.

Miliony od inwestorów giełdowych mają umożliwić poszerzenie zakresu nowych badań i dać większą swobodę w prowadzeniu dotychczasowych. — W przypadku pieniędzy z dotacji ramy prowadzonych programów są sztywne, nie można elastycznie i szybko reagować, np. na nowe, nieoczekiwane wyniki badań lub zmiany trendów na rynku — mówi Marcin Szumowski.

Klasowy prymus

Spółka prowadzi badania nad cząsteczkami leczniczymi w dwóch obszarach. Pierwszy to choroby o podłożu zapalnym, prowadzące do nieodwracalnych zmian w obrębie układu oddechowego. Tu OncoArendi ma najbardziej zaawansowaną cząsteczkę, OATD-01, która wykazuje działanie przeciwzapalne i spowalniające proces włóknienia, przydatne np. w terapii astmy. Jest już na ostatniej prostej przed pierwszą fazą badań klinicznych.

— Wniosek o zgodę na rozpoczęcie badania został złożony w Niemczech — pierwsze podanie OATD-01 zdrowym ochotnikom można tam będzie przeprowadzić sprawniej i szybciej niż w Polsce, przy zachowaniu najwyższych standardów, a jednocześnie taniej niż w USA czy Wielkiej Brytanii. To pierwsza cząsteczka w swojej klasie, która dochodzi do etapu klinicznego. Wiosną przyszłego roku powinien być gotowy raport końcowy z pierwszej fazy badań. Ponieważ związek o tym mechanizmie działania będzie podawany ludziom po raz pierwszy, sprzedanie praw do cząsteczki partnerowi branżowemu wchodzi w grę prawdopodobnie dopiero na początku drugiej fazy badań klinicznych — mówi Marcin Szumowski.

Obrona przed rakiem

OncoArendi, jak sama nazwa wskazuje, pracuje przede wszystkim nad znalezieniem substancji, które będzie można wykorzystać w leczeniu nowotworów, w dynamicznie rozwijających się terapiach immunoonkologicznych o ogromnym potencjale zastosowania. Najbardziej zaawansowane prace dotyczą inhibitorów arginazy, które w połączeniu z innymi lekami mają być stosowane w leczeniu pacjentów z nowotworami jelita grubego i płuca, czerniakiem, a być może także u chorych z nowotworami mózgu.

— W uproszczeniu chodzi o substancję blokującą enzymy, które hamują naturalne zdolności organizmu do zwalczania nowotworu. Badania na zwierzętach są obiecujące. Zakończymy je w tym roku, a badania kliniczne na pacjentach chcemy rozpocząć pod koniec przyszłego — mówi Marcin Szumowski. Nad podobnym inhibitorem pracuje amerykańska spółka Calithera Biosciences, która w 2014 r. weszła na NASDAQ, zbierając przy okazji debiutu 80 mln USD od inwestorów. W ubiegłym roku rozpoczęła pierwszą fazę badań klinicznych swojego inhibitora, a na początku tego podpisała umowę licencyjną z firmą farmaceutyczną Incyte. Dostała 45 mln USD z góry i może dostać wielokrotnie więcej po osiągnięciu kolejnych „kamieni milowych” — za prawa do cząsteczki. Na giełdzie Calithera jest wyceniana na ponad 0,55 mld USD.

— Mamy z Calitherą ten sam cel, ale nasza cząsteczka wykazuje większą aktywność w testach enzymatycznych i komórkowych oraz znacznie lepiej przenika błony komórkowe. Pomimo wcześniejszego etapu rozwoju zainteresowanie tą cząsteczką wśród firm farmaceutycznych jest bardzo duże. Niekoniecznie chcemy jednak sprzedawać prawa do niej już na tym etapie. Przy braku potrzeb kapitałowych możemy podpisać umowę o współpracy i poczekać dłużej na wzrost wartości programu, bo przejście do kolejnej fazy rozwoju leku zmniejsza ryzyko projektu, a dzięki temu oczekiwana wartość transakcji znacząco rośnie — mówi Marcin Szumowski. Spółka prowadzi też prace nad kilkoma innymi cząsteczkami.

Naukowcy i miliarder

OncoArendi założyli Marcin Szumowski oraz specjalizujący się w chemii medycznej doktorzy Adam Gołębiowski (dyrektor ds. badań), Stanisław Pikul (dyrektor ds. rozwoju) i Jacek Olczak (dyrektor ds. chemii). Pierwsze pieniądze na rozwój dostali w 2014 r. od czterech aniołów biznesu. Największym inwestorem OncoArendi — poprzez fundusz Ipopema 112 FIZAN — jest Michał Sołowow, który włożył w spółkę na początku 2015 r. prawie 12 mln zł. Do miliardera należy teraz ponad 30 proc. akcji. Znaczący pakiet ma też spółka prezesa Marcina Szumowskiego. Poza nimi w akcjonariacie jest ponad 30 inwestorów, głównie prywatnych, którzy uczestniczyli w ostatnim podwyższeniu kapitału na początku roku.

— Najbardziej zaawansowane są prace nad cząsteczką blokującą selektywnie białko CHIT1, do zastosowania w leczeniu idiopatycznego włóknienia płuc. Przed końcem roku powinniśmy wyłonić kandydata klinicznego. Tempa nabierają też prace nad cząsteczką blokującą białko YKL-40, które jest obserwowane u pacjentów z glejakiem, a jego ekspresja jest powiązana ze stopniem złośliwości nowotworu — mówi Marcin Szumowski.

OKIEM EKSPERTA
Ważne są faza i zarządzający

MIKOŁAJ LIPIŃSKI, partner w dziale transakcji kapitałowych BlackPartners

Każdy, kto chce zainwestować w spółkę biotechnologiczną i wycenić jej wartość, musi zwrócić uwagę na trzy elementarne sprawy. Pierwsza to stopień zaawansowania prowadzonych przez nią prac: czy dopiero szuka pomysłu, czy prowadzi już badania, a jeśli tak, to w której są fazie, czy jakiś projekt udało się jej zakończyć. Druga to historia osób zarządzających spółką: czy to ich pierwszy projekt, czy mają już na koncie jakieś sukcesy lub wcześniej rozwinęły podobną spółkę. Trzecia sprawa to rzetelność i kształt prognoz finansowych spółki, które przedstawiane są inwestorom. Podstawowa reguła jest prosta — czerwona lampka powinna się zapalić, jeśli na wykresach wszystko pięknie rośnie.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu