Telefonia komórkowa rozwija się w szybszym tempie niż stacjonarna. Operatorzy intensywnie starają się zainteresować potencjalnych użytkowników swoją ofertą.
Termin penetracja — w analizach mobilnego rynku telekomunikacyjnego — oznacza liczbę aktywnych kart SIM na 100 mieszkańców. Ten współczynnik dla Unii Europejskiej wynosi około 80 proc. W Polsce jest nieco gorzej. Liczba użytkowników telefonii komórkowej przekroczyła już znacznie liczbę linii stacjonarnych i wyniosła na koniec zeszłego roku 23,2 mln. Oznacza to, że penetracja wynosiła na koniec grudnia 60,6 proc. Telefonia mobilna rozwija się znacznie szybciej niż tradycyjna — stacjonarna. Czy może dojść do sytuacji, w której telefony komórkowe zastąpią stacjonarne? Być może taki proces już się zaczyna, bo operatorzy sieci naziemnych notują spadek przychodów z usług głosowych. Na przykład Telekomunikacja Polska (TP SA) zanotowała w 2004 r. ich spadek o 5,6 proc. Dodatkowo operatorzy telefonii komórkowej toczą pomiędzy sobą i z graczami stacjonarnymi wojnę cenową, prezentując nowe taryfy atrakcyjniejsze dla użytkownika o 1-2 gr od oferty konkurentów. Przykładowo w sieci Plus GSM minuta rozmowy międzystrefowej klienta biznesowego kosztuje 20 gr. Ale operatorzy stacjonarni nie pozostają w tyle. Klienci TP SA, korzystający z planu sekundowego TP biznes, za połączenia międzystrefowe płacą także 20 gr.
Cena gra rolę
Coraz częściej klienci rezygnują z telefonu stacjonarnego na rzecz komórki. Według przedstawicieli operatorów komórkowych, głównym powodem jest cena. Za podobnej wysokości opłatę, abonent od operatora komórkowego otrzymuje z reguły coś jeszcze: pakiet darmowych minut lub tańsze połączenia z wybranymi numerami.
— „Pusty abonament” standardowy w TP SA kosztuje 42,70 zł — to wcale niemało, zważywszy, że to opłata wyłącznie za podłączenie do sieci. Za tę cenę u operatora mobilnego dostaniemy kilkadziesiąt minut na rozmowy. Jeżeli policzymy rzeczywisty koszt rozmów z telefonu stacjonarnego, czyli zsumujemy wartość abonamentu i rozmów, może okazać się, że rozmowy stacjonarne są droższe od komórkowych — twierdzi Grzegorz Bors, odpowiedzialny za ofertę dla sektora indywidualnego PTC, operatora sieci Era.
Pomysłowi
Telefon komórkowy, oprócz porównywalnych ze stacjonarnym kosztów korzystania, ma istotną dla wielu użytkowników cechę — mobilność. To klient decyduje, w którym miejscu chce korzystać z telefonu. Nie ogranicza go przewód słuchawki. To, zdaniem Dariusza Boducha, zastępcy dyrektora departamentu rozwoju produktów i usług Polkomtela, operatora sieci Plus GSM, decyduje, że telefonię stacjonarną może w wielu przypadkach zastąpić komórkowa. Dodatkowo operatorzy telefonii ruchomej walczą o klientów graczy naziemnych wykazując sporą pomysłowość.
— Proponujemy tańsze rozmowy w granicach strefy określanej przez klienta, nie mniejszej niż 1 km. Cena minuty rozmowy jest porównywalna z połączeniem stacjonarnym, a można zadzwonić np. ze sklepu znajdującego się w okolicy — przekonuje Dariusz Boduch.
Operatorzy mobilni wprowadzili też pakiety „darmowych” rozmów. Za nieograniczoną ilość połączeń wewnątrz firmy ponosi się stałą miesięczną opłatę — około 30 zł.
— Tego typu pakiety w taryfie „Darmowe wieczory i weekendy” broniły pozycji TP SA wśród użytkowników, teraz pojawili się tu konkurencyjni operatorzy komórkowi — zauważa Piotr Wilczek, dyrektor marketingu rynku biznesowego PTK Centertel, operatora sieci Idea.
Polkomtel działa także jako operator stacjonarny.
— Operator komórkowy działający w firmie w sposób porównywalny ze stacjonarnym, czyli umożliwiający także połączenia z telefonu stacjonarnego poprzez własną infrastrukturę oznacza dla klienta korzystniejsze stawki na połączenia pomiędzy siecią mobilną i stacjonarną, a także np. jedną skrzynkę poczty głosowej — twierdzi Dariusz Boduch.
Okiem operatora
W prywatnym kręgu
Walkę wygrywa telefon komórkowy. I wygra, ale tylko w przypadku klienta indywidualnego. On nie ma potrzeby mieć telefonu stacjonarnego, ponieważ świat zewnętrzny kontaktuje się z nim, jako osobą. W tym wypadku dzwoni się do Kowalskiego, bo ma się do niego sprawę. Kowalski zaś może zawsze zadzwonić wszędzie. Inaczej jest w przypadku firm. Tutaj komunikacja nie odbywa się z osobą, ale z miejscem. I tutaj telefonia stacjonarna nie zostanie wyeliminowana przez mobilną. Każda firma musi mieć faks, musi mieć osoby, które będą miały dostęp do informacji, które są tylko w danym miejscu.
Jarosław Bartosiak dyrektor sprzedaży i obsługi klienta Pilickiej Telefonii
