Opoka w stylu retro

opublikowano: 29-11-2018, 22:00

— Pan jest Henryk Kwinto, pierwszy kasiarz Rzeczypospolitej. — Czy ja wyglądam na kasiarza? Jestem muzykiem. — To tylko ważniejsze pana koncerty: 1924 — Polski Bank Krajowy, 1925 — Bank Kredytowy Szwajcarski, 1927 — Bank Ludowy, 1928 — Bank Gospodarstwa Krajowego. Schwytany raz, w 1928. Sześć lat więzienia tylko dlatego, że innych nie udowodniono…

Przypomniany z kultowej komedii „Vabank” dialog drobnych złodziejaszków Moksa i Nuty z mistrzem Kwintą osadzony został w roku 1934. Zawierał kilka ciekawostek. Po pierwsze — odnosił się do banków działających w II RP, nie wymyślonych. Po drugie — podkreślał potęgę Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK), bo to na tym „koncercie” muzyk/kasiarz wpadł, wystawiony przez chciwego wspólnika Gustawa Kramera. Po trzecie — film kręcono w 1981 r., gdy dla 99 proc. widzów BGK był całkowitą abstrakcją, chociaż istniał nieprzerwanie od 1924 r. Dopiero po upadku PRL odżył, wrócił w III RP do korzeni, znowu jest potentatem i jako 94-latek pasuje do naszego cyklu „Było, nie minęło” właśnie w czasie obchodów 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

Żywotny zabytek (1). Zdjęcie kolorowe  przedstawia historyczną prezentację na warszawskiej siedzibie Banku Gospodarstwa Krajowego wieczorem 10 listopada 2018 r., w wigilię 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.
Wyświetl galerię [1/7]

Żywotny zabytek (1). Zdjęcie kolorowe  przedstawia historyczną prezentację na warszawskiej siedzibie Banku Gospodarstwa Krajowego wieczorem 10 listopada 2018 r., w wigilię 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. FOT. BANK GOSPODARSTWA KRAJOWEGO, NARODOWE ARCHIWUM CYFROWE

Kota nie ma, bankowe myszy harcują

Sklejona sto lat temu z trzech zaborów Rzeczpospolita Polska była państwem spustoszonym, biednym, w pierwszym okresie z konieczności przeznaczającym większość chudego budżetu na wojsko i walkę o ustabilizowanie granic. Dlatego może zdumiewać, że od pierwszych miesięcy doskonale rozwijały się… banki. Ciekawe, że podobne zjawisko, chociaż w zupełnie innych realiach, zaistniało po powtórnym odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1989 r.

Ministerstwo Skarbu Państwa od 1919 r. wydawało łatwo pozwolenia, wymagając od założycieli banków jedynie lokowania 10 proc. kapitału zakładowego w Polskiej Krajowej Kasie Pożyczkowej, czyli ówczesnym odpowiedniku banku emisyjnego. Nie istniała żadna instytucja nadzorująca wolnoamerykankę na rynku kapitałowym. Banki tworzyły nawet partie polityczne, za których przykładem szedł resort skarbu. W 1920 r., gdy odrodzona Polska stała na krawędzi upadku w wojnie z bolszewikami, działało już pięć banków państwowych. Trudno uwierzyć, ale przy tak ogromnym chaosie i nadużyciach słabe banki jakoś trwały, ponieważ dzięki gigantycznej inflacji ich zobowiązania szybko topniały.

Sytuację opanował dopiero powołany w końcu 1923 r. rząd Władysława Grabskiego, który poza stanowiskiem premiera objął także resort skarbu. Pierwszym krokiem stała się szybko uchwalona ustawa o naprawie skarbu państwa i reformie walutowej. Od 29 kwietnia 1924 r. wprowadzony został złoty polski, którego kurs ustalono na 1,8 mln wycofywanych marek polskich. Emitentem nowej waluty został Bank Polski, utworzony w formie spółki akcyjnej, z większościowym udziałem państwa i kapitałem początkowym 100 mln nowych złotych. Formuła prawna spółki miała uniemożliwić kolejnym rządom naciski na emitowanie pustego pieniądza.

Motor napędowy polskiego przemysłu

Razem z utworzeniem centralnego banku emisyjnego premier Władysław Grabski postanowił postawić drugą nogę, stabilizującą finanse publiczne. Powstała instytucja już nie w formie spółki akcyjnej, lecz czysto państwowa, która miała stać się motorem napędzającym rozwój Polski długoterminowym kredytowaniem kilku ważnych dziedzin. 17 kwietnia 1924 r. prezydent Stanisław Wojciechowski wydał rozporządzenie kontrasygnowane przez premiera o połączeniu w Bank Gospodarstwa Krajowego trzech instytucji finansowych z korzeniami w Galicji: Polskiego Banku Krajowego (według filmu jeszcze zdążył wpaść do niego Kwinto), Państwowego Banku Odbudowy oraz Zakładu Kredytowego Miast Małopolskich. Nowatorska koncepcja wywołała krytyczną dyskusję w środowisku bankowym, po której wprowadzone zostały korekty i 30 maja 1924 r. podpisane zostało drugie rozporządzenie pod takim samym tytułem, zastępujące kwietniowe. Początkowy kapitał zakładowy BGK z rezerwami wynosił 18,9 mln złotych. Statutowym celem działania nowego banku stało się kredytowe wspieranie polskiego przemysłu, inwestycji samorządowych oraz budownictwa mieszkaniowego.

O doskonałym wypełnianiu przez BGK jego zadań w epoce II RP świadczy wysokość udzielonych w latach 1924-38 kredytów przemysłowych — aż 779 mln złotych. W zestawieniu z kapitałem wyjściowym to kwota imponująca. Bank działał dwutorowo — nie tylko udzielał bezpośrednio kredytów gotówkowych, lecz angażował się inwestycyjnie. Współfinansował m.in. budowę Gdyni, nie tylko portu lecz także miasta, i Centralnego Okręgu Przemysłowego. Na zlecenie rządu obejmował także finansową pomocą i dokonywał restrukturyzacji znajdujących się w kłopotach przedsiębiorstw ważnych ze względów społecznych oraz obronnych. Ta druga grupa zakładów została zebrana w tzw. koncern BGK. Podzielono je w 1929 r. na dwie kategorie, co akurat zbiegło się z wybuchem światowego kryzysu, który przez kilka lat bardzo silnie uderzał także w gospodarkę polską. W tym okresie ratunkowa rola BGK okazała się nieoceniona.

Nadrzędną dewizę banku tak sformułował jego wieloletni prezes, gen. dr Roman Górecki: „Pojęcie zysku w BGK nie może być identyczne z pojęciem zysku w innej instytucji finansowej, bo nie jest to instytucja, która by pracowała na zysk. Nasz zysk to postęp ogólny w życiu gospodarczym Polski”. Do najbardziej znanych przedsiębiorstw z portfolio BGK należały Zakłady Mechaniczne Ursus, Zakłady Azotowe w Tarnowie-Mościcach, Fabryka Obrabiarek Pionier, Lwowska Fabryka Broni i Maszyn Arma, Towarzystwo Starachowickich Zakładów Górniczych i wiele innych. W szczytowym okresie rozwoju bank zatrudniał 1,5 tys. wysoko wykwalifikowanych pracowników o wysokim statusie, równorzędnym z urzędnikami państwowymi, z czego połowę w warszawskiej centrali, a drugą w 21 oddziałach w całym kraju.

Obok wspierania rozwoju przemysłu drugą wizytówką BGK stało się budownictwo mieszkaniowe. Podczas pierwszej wojny światowej na polskich ziemiach uległo zniszczeniu prawie 1,8 mln budynków mieszkalnych. Potężny problem społeczny braku dachu nad głową nie mógł być rozwiązany tylko przez spółdzielczość mieszkaniową i inicjatywy oddolne. Dlatego BGK został w 1934 r. największym udziałowcem spółki celowej Towarzystwo Osiedli Robotniczych (TOR). Do wybuchu drugiej wojny pod marką TOR wybudowano w całym kraju 9 tys. mieszkań, BGK wniósł do spółki 40 mln złotych. Na warszawskim Kole stanęło wystawowe osiedle nowoczesnych, niedrogich domków. Przy wystawie wybudowane zostało największe, wzorcowe osiedle TOR im. Stefana Żeromskiego — było to realne nawiązanie do literackiego mitu „szklanych domów”. Łączne rozmiary udzielonych przez BGK pożyczek budowlanych sięgnęły w II RP aż 744 mln zł, czyli niewiele mniej od kwoty kredytów przemysłowych.

Monumentalna duma stolicy

Odrębny rozdział należy się głównej siedzibie BGK w centrum Warszawy, na rogu Alej Jerozolimskich i Nowego Światu. W pierwszych latach po utworzeniu bank wynajmował trzy budynki. Planowano zakup i adaptację jednego z zabytkowych pałaców, ale w 1928 r. przeważyła koncepcja wzniesienia okazałej siedziby od zera. Koniunktura gospodarcza była dobra, dlatego wielkie wydatki na własną inwestycję traktowane były jako koszty umocnienia wizerunku. BGK stanowił gospodarczy filar Rzeczypospolitej, zatem siedziba z najwyższej półki mu się należała. Konkurs architektoniczny wygrał Rudolf Świerczyński, profesor Politechniki Warszawskiej. Zaprojektował gmach, będący wybitnym osiągnięciem nie tylko polskiej, lecz światowej architektury monumentalnej. Co bardzo ważne, zgodnie z zamówieniem BGK został on także dokładnie przemyślany wewnątrz. Cenną działkę zajęto w całości, trzy dziedzińce ze szklanymi dachami stworzyły sale operacyjne. Oprócz nich było wszystko: wspaniałe klatki schodowe, biura, pokoje konferencyjne, gabinety dyrekcji, poczekalnie, sale posiedzeń organów banku, biblioteka, archiwum, wartownia, koksownia, warsztaty, garaże, szatnie, jadalnia, czytelnia, ambulatorium, nawet mieszkania woźnych — małe miasto w mieście.

Do wykończenia użyto najlepszych materiałów, oczywiście krajowych — od kamienia na elewację przez marmury po drewno na meble. Na froncie znalazły się płaskorzeźby w stylu art déco, ukazujące ujarzmianie natury przez człowieka. Pomieszczeniem strategicznym był skarbiec umieszczony pod ziemią, lecz zarazem… zawieszony w powietrzu. Naokoło jego grubych ścian, a także od spodu i od góry znajdowała się pusta przestrzeń. Taka izolacja powietrzem zapewniała skarbcowi dodatkowe bezpieczeństwo nie tylko od wilgoci, lecz także od… podkopu od dołu lub z boku. Dlatego — nawiązując znowu do filmowego początku tekstu — wspomniany w dialogu skuteczny, lecz pechowy skok Henryka Kwinty z 1928 r. na kasę BGK był możliwy tylko w którejś z siedzib tymczasowych. Wobec skarbca w docelowej król kasiarzy nie miałby żadnych szans. Zaawansowaną już budowę zaskoczył w 1929 r. wielki kryzys, ale BGK sobie poradził i w grudniu 1931 r. się wprowadził. Notabene projekt obejmował całą działkę, ale bank zrealizował tylko pierwszy etap, odkładając przedłużenie frontu gmachu w kierunku zachodnim na inne czasy. I bez tej części siedziba BGK stała się architektoniczną dumą Warszawy, chociaż palmę pierwszeństwa dość szybko musiała przekazać wybudowanemu niedaleko w latach 1931-33 wieżowcowi Prudentialu.

Wyspa w morzu warszawskich gruzów

Gmach BGK odegrał wielką rolę podczas Powstania Warszawskiego — niestety, niekorzystną dla powstańców. Niczym zamczysko górował nad Śródmieściem, pozostając cały czas w rękach Niemców. Inna forteca instytucji z sektora finansowego, Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych, została zdobyta i przez miesiąc była powstańczą redutą, broniącą Starego Miasta. Z BGK tak się nie udało. Z jego górnych pięter Niemcy prowadzili ostrzał słynnej barykady w poprzek Alej Jerozolimskich, która przez 63 dni umożliwiała komunikację między dwoma częściami Śródmieścia. Paradoksalnie to, co było nieszczęściem powstańców, wyszło na dobre gmachowi. Nie został zniszczony w czasie walk, ani też wysadzony w powietrze po upadku powstania.

Podczas wojny i okupacji BGK funkcjonował w bardzo ograniczonym zakresie dualistycznie. Polski zarząd działał na emigracji, najpierw w Bukareszcie, potem we Francji i wreszcie w Londynie. W okupacyjnym Generalnym Gubernatorstwie natomiast rękę na resztce BGK położyli Niemcy. W 1944 r. już w sierpniu, gdy w Warszawie trwało powstanie, pierwsze oddziały BGK po wschodniej linii frontu wznowiły działalność w Lublinie i Rzeszowie. Od 1945 r. zaczęła funkcjonować cała ich sieć w zmienionych granicach Polski. Notabene w 1946 r. miał miejsce jedyny w dziejach BGK skuteczny, nie filmowy, napad rabunkowy — czterech uzbrojonych mężczyzn zabrało 2,3 mln ówczesnych złotych z oddziału w Jeleniej Górze. Długo się nie nacieszyli, po złapaniu otrzymali wyroki śmierci i zostali rozstrzelani, ale pieniędzy nie odzyskano.

Cztery dekady PRL w uśpieniu

Przez trzy lata radykalnie ograniczona w stosunku do przedwojennej działalność BGK prowadzona była w miarę normalnie. W 1948 r. nastąpił jednak zwrot polityczny, nowo utworzona Polska Zjednoczona Partia Robotnicza zaczęła przestawiać wszystkie dziedziny życia na tory już wprost komunistyczne. 25 października 1948 r. dekret o reformie prawa bankowego zapowiedział powstanie Banku Inwestycyjnego (BI), który zastąpiłby BGK. Nowi władcy uznali tak zasłużoną dla rozwoju kraju instytucję za przeżytek, ba, archaizm.

Oddziały banku zostały przekształcone w nowe placówki BI, jednak formalna decyzja o likwidacji nie nastąpiła. BGK otrzymał rolę likwidatora przedwojennych i okupacyjnych rachunków oraz elementów przedwojennego koncernu BGK. Ta ograniczona, wręcz szczątkowa działalność rozciągnęła się na… 40 lat. Liczba pracowników stopniowo spadała, ze 150 w 1951 r. do zaledwie 4 w 1970 r. Rok później i oni zniknęli, przedwojenne sprawy zaczęli prowadzić oddelegowani pracownicy Banku Handlowego. Ale sam BGK formalnie cały czas istniał! Ocalony z pożogi wojennej gmach BGK w naturalny sposób stał się wielkim biurowcem. Mieściły się tam najróżniejsze instytucje miejskie i państwowe, w tym np. Urząd Stanu Cywilnego. Budynek przejął formalnie BI. Mimo oderwania od tradycji BGK podjęta została światła decyzja dotycząca gmachu — w latach 1949-56 zgodnie z przedwojennym projektem dobudowano skrzydło w stronę zachodnią. Zostało to wykonane perfekcyjnie, nikt się nie dopatrzy, co jest częścią przedwojenną, a gdzie zaczyna się powojenna. W 1957 r. głównym użytkownikiem całości została Polska Agencja Prasowa, która wyprowadziła się dopiero w 1997 r. Symboliczne wydarzenie miało miejsce w 1965 r. — przedwojenna siedziba BGK, ale z powojennym przedłużeniem, została wpisana do rejestru zabytków. Jej funkcję bankową podtrzymywały oddziały Powszechnej Kasy Oszczędności.

Bank Gospodarstwa Krajowego został wybudzony z letargu dosłownie trzy dni przed przełomowymi wyborami z 4 czerwca 1989 r., które ponownie dały Polsce niepodległość. Minister finansów pismem z 1 czerwca „podjął decyzję o ponownym uaktywnieniu BGK”. Nie był to akt prawny wysokiego szczebla, ale umożliwił realny powrót na plac bankowej i kredytowej gry. Na kolejny trzeba było czekać aż 14 lat — dopiero 14 marca 2003 r. uchwalona została odrębna ustawa o Banku Gospodarstwa Krajowego. Reguluje ona wyjątkowy charakter tej instytucji. BGK jest państwowym bankiem rozwoju, którego misja to wspieranie rozwoju społeczno-gospodarczego Polski oraz sektora publicznego w realizacji jego zadań. Bank jest partnerem finansowym, aktywnie wspomagającym przedsiębiorczość i wykorzystywanie programów rozwojowych. Jest jednocześnie inicjatorem i uczestnikiem współpracy między biznesem, sektorem publicznym i instytucjami finansowymi. Odgrywa znaczącą rolę w realizacji tzw. strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju. O współczesnym obliczu i dorobku BGK stale piszemy na łamach „Pulsu Biznesu”, zatem w niniejszym, wspominkowym tekście tylko to sygnalizujemy.

Porównując założycielskie dla BGK rozporządzenie prezydenta z 1924 r. i wielokrotnie znowelizowaną ustawę o BGK z 2003 r., trudno uniknąć wrażenia déją vu. Gospodarcze otoczenie i realia zmieniły się radykalnie, ale sens istnienia szczególnego banku — wcale. &

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Opoka w stylu retro