Poza czynnikami technicznymi (odreagowaniem spadków) niewiele jednak
tłumaczy ostatnie dynamiczne wzrosty kursu Orbisu. W minioną środę i czwartek
towarzyszyły im co prawda dość wysokie obroty. W sumie z rąk do rąk przeszło 255
tys. akcji, przy średniej 41 tys. dla ostatnich trzech miesięcy. Przyczyniły się
do tego większe, umówione transakcje. Co jakiś czas zawierane są one między
funduszami, licznie obecnymi w akcjonariacie Orbisu. Wymowa takich przetasowań
jest neutralna, bo prawie nigdy nie skutkuje dłuższym trendem.
Przedstawione ponad tydzień temu wyniki kwartalne Orbisu również nie
wniosły wiele nowego do oceny firmy. Potwierdza to zupełny brak reakcji kursu na
pierwszej sesji po publikacji raportu. Wzrost przychodów grupy był jednocyfrowy
(+4,8 proc.), ale to i tak przyzwoity wynik, bo w porównaniu z ubiegłym rokiem
Orbis dysponował mniejszą liczbą obiektów hotelowych. Udało się jednak uzyskać
wyższe ceny i średnie przychody na jeden dostępny pokój. Wyraźny spadek kosztów
ogólnego zarządu (o 8 proc.) doprowadził z kolei do wzrostu zysku operacyjnego
(+7,2 proc. ponad dynamikę przychodów). Wzrost zysku netto w drugim kwartale był
skromniejszy (+2,8 proc.), ale to przez słaby początek roku. Wynik po pierwszym
półroczu jest aż o 20 proc. niższy niż w takim samym okresie 2007 r. Po
ostatniej zwyżce kursu papiery Orbisu pod względem wskaźnika cena do zysku
(15,9) i EV/EBITDA (10,4) wyceniane są zgodnie z medianą dla porównywalnych
spółek. Biorąc pod uwagę prognozy na 2008 r. akcje polskiej firmy wydają się
przewartościowane.
Głównym zadaniem dla zarządu Orbisu jest restrukturyzacja firmy. Idzie
ona dużo wolniej, niż mogliby tego oczekiwać inwestorzy. Porządki w Orbis Travel
dopiero się zaczęły, dlatego na pozytywne rezultaty (jeśli będą) trzeba poczekać
przynajmniej do przyszłego roku, gdy biuro podróży ma wyjść nad kreskę. Wciąż
toczą się też negocjacje w sprawie sprzedaży Orbisu Transport. Chętny prowadzi
podobno badanie prawno-finansowe spółki, a transakcja ma zostać domknięta do
końca roku.