Palladia: Wirujący złoty

Palladia Capital Markets
04-03-2005, 10:16

Wczorajsza sesja na złotym była gorąca. Pierwsze godziny przyniosły umocnienie naszej waluty o tym jak premier Belka w Sejmie opowiedział się wyraźnie za samorozwiązaniem Sejmu i wyborami parlamentarnymi w czerwcu.

Wczorajsza sesja na złotym była gorąca. Pierwsze godziny przyniosły umocnienie naszej waluty o tym jak premier Belka w Sejmie opowiedział się wyraźnie za samorozwiązaniem Sejmu i wyborami parlamentarnymi w czerwcu. To samo powtórzył podczas wykładu w Fundacji Batorego, kiedy to dodał jeszcze, że zrobi wszystko aby 5 maja Sejm się rozwiązał i tego też dnia jego misja ulegnie najprawdopodobniej zakończeniu.

Wcześniej lider Unii Wolności, Władysław Frasyniuk powiedział, że ma nadzieję, iż wtedy Marek Belka dołączy do tworzonej Partii Demokratycznej. Burzliwa debata w Sejmie trwała jednak do wieczora i wtedy też poddany został pod głosowanie wniosek Ligi Polskich Rodzin wzywający premiera do dymisji. Wprawdzie jest to tylko apel i nie jest to wiążąca dla niego decyzja, to jednak na pewno po części „pogorszyłaby” pozycję rządu, mimo, że jego dni są w zasadzie policzone. Podczas głosowania doszło jednak do pewnego „paradoksu” i głosy rozłożyły się po równo (po 208 głosów przy kilku wstrzymujących się) i dzisiaj rano odbyło się drugie czytanie. Po tej informacji złoty, który wcześniej odrobił prawie większość strat powrócił dzisiaj rano w okolice poziomów, które mieliśmy wczoraj z rana. Takie zachowanie rynku może trochę dziwić, gdyż wczorajszy niekorzystny bilans głosowania to wynik absencji kilku posłów, zwłaszcza z SLD i SdPl. Dzisiejsze, ranne  głosowanie o godz. 9:30 przyniosło już korzystny dla premiera wynik. Martwić może jedynie to, że uchwała przepadła jedynie 2 głosami. Teraz jedynie uwagę inwestorów będzie zaprzątać termin wyborów. Ich czerwcowy termin jest już jednak w zasadzie przesądzony, a SLD zostało de facto postawione pod ścianą...

Wczoraj nadeszły pozytywne dla złotego informacje z resortu finansów. Minister Gronicki poinformował, że deficyt budżetu ma szanse spaść do poziomu 2,6 proc. PKB w 2006 r. wg. polskiej metodologii. Przyznał jednak, iż nie uwzględnia to założenia negatywnego rozstrzygnięcia kwestii księgowania transferów do OFE (wtedy deficyt byłby o ponad 1,5 pkt. proc. wyższy). Dodał jednak, że rząd intensywnie pracuje nad tzw. planem „B”, który mógłby pomóc w jeszcze większej redukcji deficytu. Do tych zapowiedzi ministra należy jednak podchodzić z ostrożnością, gdyż za kilka miesięcy do władzy dojdzie nowa ekipa i może mieć inne poglądy na sytuację. Warto jedynie zwrócić uwagę na prognozę resortu finansów odnośnie niższych prognoz inflacyjnych na ten rok (inflacja średnioroczna może wynieść około 2,6 proc.).

Z technicznego punktu widzenia wczorajsza sesja pokazała istotność wsparć w okolicach 3,89-3,90 na EUR/PLN i 2,9650 na USD/PLN. Dzisiaj rano na fali wydarzeń w Sejmie powróciliśmy ponownie w okolice oporów 3,95 na EUR/PLN i 3,01-3,02 na USD/PLN. Podobnie jak wczoraj nie spodziewamy się ich pokonania, a scenariusz dzisiejszej sesji może być bardzo podobny do wczorajszej – umocnienie złotego, choć nie tak duże jak wczoraj. Można zatem oczekiwać powrotu EUR/PLN w okolice 3,90 na początku przyszłego tygodnia, a najbliższym wsparciem są okolice 3,9250. W przypadku USD/PLN poziomami dla spadków są okolice 2,97. Nie wydaje się jednak, aby wsparcia (3,90 dla EUR/PLN i 2,9650 dla USD/PLN) zostały pokonane. W najbliższy wtorek ministrowie finansów Unii Europejskiej mają wydać wiążące orzeczenie ws. klasyfikowania naszych transferów do OFE i tym samym mogą powrócić obawy, co do prognozowanego poziomu naszego deficytu budżetowego w najbliższych latach.

Rynek międzynarodowy

Wczorajsza sesja na rynku EUR/USD przyniosła dalsze umocnienie się dolara. Notowania utrzymywały się w okolicach figury 1,31. „Zielonego” wspierały informacje z Eurostrefy, które pokazywały coraz większy rozdźwięk pomiędzy sytuacją gospodarczą w krajach „dwunastki” a USA. Europejski Bank Centralny nie zdecydował się na zmianę poziomu stóp procentowych i dodatkowo poinformował, iż wzrost PKB w tym roku może być niższy niż to wcześniej oczekiwano (1,2-2,0 proc. wobec 1,4-2,4 proc.). Nie widać także zbytnio wzrostu presji inflacyjnej, chociaż bank centralny jak zawsze powtórzył, iż będzie zachowywał „czujność”. Po południu nadeszły dobre dla dolara informacje. Wskaźnik ISM dla sektora usług wzrósł wprawdzie mniej niż tego oczekiwano (do 59,8 proc.), to jednak wyraźny wzrost zanotował subwskaźnik zatrudnienia (do 59,6 proc. z 52,2 proc.). Te dobre informacje zostały jednak nieco przytłumione przez wydarzenia z rynku ropy, gdzie wczoraj doszło do przetestowania zeszłorocznego szczytu na poziomie 55 dolarów za baryłkę. Pod koniec przyszłego tygodnia opublikowane zostaną dane o deficycie handlowym USA za styczeń. Tymczasem lepsze grudniowe dane to tylko wynik tańszej ropy, a trudno liczyć na to, aby deficyt z Chinami nagle znacząco się zmniejszył. To  w kontekście z ostatnią wypowiedzią Greenspana, który krytycznie odniósł się do deficytu budżetowego, może nienajlepiej nastrajać „dolarowych” inwestorów w przyszłym tygodniu.

Dzisiaj jednak mamy kluczowe comiesięczne dane z amerykańskiego rynku pracy (liczba nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych) i związane z tym spekulacje. Mediana oczekiwań rynku wynosi 220-225 tys. wobec 146 tys. zanotowanych w styczniu. Pojawiają się jednak głosy, że są one wyższe (powyżej 300 tys.), a dane poniżej 240 tys. mogą zostać odebrane jako nie satysfakcjonujące. Wydaje się zatem, że okres umocnienia dolara pomału dobiega końca i już wkrótce możemy powrócić do wzrostów EUR/USD. W poprzednich komentarzach pisaliśmy, że celem na ten tydzień są jednak okolice 1,3050 i tezę tę podtrzymujemy. Lokalnym oporem są okolice 1,3145, chociaż może on zostać przełamany w przypadku niekorzystnego splotu wydarzeń o godz. 14:30 (wspominane wcześniej dane z rynku pracy).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Palladia Capital Markets

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Palladia: Wirujący złoty