Poznańska firma wyspecjalizowana w budowie, modernizacji i remontach infrastruktury szynowej zwiększyła w 2025 r. przychody ze sprzedaży o 35,7 proc. do rekordowego poziomu 1,98 mld zł. Zysk netto wzrósł o 14,8 proc., przekraczając 78 mln zł.
- To był dla nas dobry rok. Poprawiliśmy wszystkie podstawowe wskaźniki. Mamy bardzo dobre przepływy finansowe z działalności operacyjnej, poziom gotówki na koniec okresu sprawozdawczego przekraczał 570 mln zł. Grupa nie ma zadłużenia netto, co nie jest częste w branży - mówi Marcin Zachariasz, pełniący obowiązki prezesa Torpolu.
Backlog już duży, a może się podwoić
Zarząd grupy podkreśla 14-procentowy wzrost portfela zamówień, który wynosi 3,99 mld zł. To w głównej mierze efekt dużej aktywności Polskich Linii Kolejowych w zakresie zamówień.
W sumie Torpol złożył w ubiegłym roku oferty przetargowe o wartości 20 mld zł. Ten rok pod tym względem zapowiada się skromniej, choćby dlatego, że wartość zamówień z PLK ma się zmniejszyć do ok. 9,5 mld zł (27 mld zł w 2025 r.), co zdaniem zarządu i tak jest wielkością satysfakcjonującą.
- Backlog, który mamy, zapewnia nam prace na lata do przodu - dodaje Marcin Zachariasz.
Co więcej, taki poziom zamówień zapewnia też, że Torpol jest w stanie w 2026 r. utrzymać poziom przychodów z rekordowego 2025 r.
- Chcemy, żeby nasz backlog był jeszcze większy, możliwe jest jego podwojenie - zapowiada p.o. prezesa.
Zwiększenie portfela zamówień w głównej mierze zależy od decyzji Krajowej Izby Odwoławczej (KIO) dotyczącej wyboru oferty Torpolu na prace na linii średnicowej w Warszawie na odcinku Warszawa Wschodnia - Warszawa Zachodnia. Wartość tego zlecenia to 3,64 mld zł brutto. Oferta Torpolu została uznana za najlepszą, ale trwa jeszcze proces odwoławczy.
- Spokojnie obserwujemy ten proces, nie boimy się odwołania - zapewnia Krzysztof Drzewiecki, wiceprezes spółki.
Ewentualne przychody z tego kontraktu nie będą jeszcze w tym roku znaczące.
Generalnie dzięki dużej liczbie zleceń zarząd ze spokojem patrzy na realizację strategii na lata 2025-30.
- Nie ma powodów do niepokoju w tej kwestii - zapewnia Marcin Zachariasz.
Grupa planuje, że w ciągu sześciu lat zarobi na czysto 500 mln zł. Po pierwszym roku ten cel jest zrealizowany w 15,6 proc. Cel w zakresie przychodów (14,5 mld zł) jest wykonany w 13,6 proc., a w zakresie EBITDA (840 mln zł) w 14,4 proc.
- Rozkręcamy się w realizacji naszych celów. Nie widzę ryzyka, że nie będziemy mieli co robić - dodaje p.o. prezesa.
Przyznaje jednak, że rośnie presja ze strony konkurentów, szczególnie lokalnych wykonawców startujących w mniejszych przetargach.
Premia na wyrost
- Torpol postrzegam bardzo dobrze. To bardzo dobrze zarządzana spółka, ale jej akcje są trochę za drogie. Moja rekomendacja brzmi „sprzedaj” właśnie z uwagi na to, że premia względem innych krajowych spółek budowlanych jest za duża. Obecnie wynosi ponad 40 proc., a jeszcze jakieś dwa lata temu premii w ogóle nie było - komentuje Dariusz Nawrot, analityk Noble Securities.
Od lipca kurs Torpolu wzrósł o ok. 70 proc. i oscyluje w zakresie 60-70 zł.
- Wyniki spółki nie nadążą za takim tempem. Patrząc na dwa-trzy lata do przodu, moim zdaniem zysk Torpolu nie urośnie o więcej niż 20-30 proc. Tymczasem kurs rynkowy na obecnym poziomie w mojej opinii dyskontuje wzrost zysku o ponad 50 proc. Jest to bardzo mało prawdopodobne - wyjaśnia Dariusz Nawrot.
Dlatego analityk Noble godziwą wartość akcji wyliczył na 53 zł. Choć w materiałach innych biur maklerskich wartość ta waha się w granicach od 68 zł do nawet 85 zł. Przykładowo na podstawie wskaźników wybranych krajowych spółek budowlanych w raporcie opublikowanym 23 marca br. Krzysztof Pado z BDM, ustalił wycenę porównawczą na 75,4 zł.
- Spółka ma szansę i potencjał, żeby zwiększyć swój backlog, ale jest też ryzyko. Obecnie największe dotyczy marż, co związane jest z trwającą od października ubiegłego roku tendencją wzrostową w zakresie cen produkcji budowlano-montażowej (dane GUS) oraz dalszym wzrostem cen paliw (koszty transportu) i materiałów budowlanych w następstwie konfliktu w Iranie. Spółka stosuje system zabezpieczeń, ale wszystkiego zabezpieczyć się nie da i to może odbić się na marżach osiąganych w latach 2027-28 - mówi Dariusz Nawrot.
