PE nie sprzyjają samodzielnym inwestorom

Kilka milionów złotych to początek wymagań, które musi spełnić inwestor na rynku private equity.

Inwestycje typu private equity są skomplikowane, wymagają wiedzy, doświadczenia, a przede wszystkim strategii i kapitału umożliwiającego jej realizację. Dlatego pozostają domeną wyspecjalizowanych funduszy.

— Inwestorzy indywidualni w tej branży to wciąż rzadkość, choć inwestycje typu private equity przyciągają ich coraz bardziej, kusząc wysokimi stopami zwrotu — mówi Piotr Dziura, członek zarządu Gerda Broker.

Korzyści finansowe na rynku private equity mogą być ogromne, jednak dla indywidualnych inwestorów są właściwie nieosiągalne.

— Wynika to z konieczności zaangażowania bardzo dużych pieniędzy, wysokiego ryzyka i specyfiki działalności. Fundusze tego typu inwestują przede wszystkim w spółki niepubliczne na wczesnych etapach rozwoju i z perspektywami wzrostu. Większość działających w Polsce funduszy to zarejestrowane za granicą spółki komandytowe (limited partnership) i fundusze inwestycyjne zamknięte aktywów niepublicznych. Przystępniejsza dla mniejszych inwestorów jest druga forma, m.in. ze względu na niższe kwoty wejścia — od 40 tys. euro — komentuje Piotr Nowak, dyrektor do spraw produktów inwestycyjnych i ubezpieczeniowych Expandera.

W pojedynczą inwestycję trzeba włożyć od kilkudziesięciu tys. do 100 tys. zł. Przy tym na jedno przedsięwzięcie nie należy przeznaczyć więcej niż 10 proc. całego kapitału.

— Niezbyt rozsądne byłoby porywanie się na inwestycję typu private equity z kapitałem mniejszym niż kilkaset tysięcy złotych. W praktyce w grę wchodzi raczej kilka milionów złotych — tłumaczy Piotr Dziura. Indywidualny inwestor ma także ograniczone możliwości wyboru, w co będzie inwestował.

— Nawet niezbyt wielki fundusz zwykle przegląda co najmniej kilkadziesiąt projektów, z których wybiera jeden wart zaangażowania części kapitału. W pojedynkę trudno znaleźć choćby kilka ofert, dokonać ich analizy, ocenić szanse powodzenia, opracować plan przebiegu inwestycji — uważa Piotr Dziura. Kolejne etapy wymagają wiedzy i doświadczenia, to m.in. negocjacje warunków inwestycji, techniczne zaangażowanie kapitału, a więc objęcie udziałów lub akcji w spółce i ich wycena. Kompetencji potrzeba też do kontroli przebiegu inwestycji.

— Trzeba brać pod uwagę możliwość niepowodzenia finansowanego przedsięwzięcia, trudnych do przewidzenia zmian warunków rynkowych itd. Należy też brać pod uwagę, że minimalny okres tego typu inwestycji trwa od 3 do 5 lat, w trakcie których kapitał będzie zamrożony — wylicza Piotr Dziura.

Warto przygotować plan wyjścia z inwestycji, co może być bardzo trudne, ponieważ większość funduszy na to nie pozwala. W Polsce określony czas działania funduszu PE wynosi od 5 do 7 lat i wcześniejsza rezygnacja może się okazać niemożliwa. Dlatego inwestorzy najczęściej działają w grupach — umożliwia im to zebranie większego kapitału, a tym samym daje większe możliwości wyboru inwestycji i ich dywersyfikacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Joanna Dobosiewicz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / PE nie sprzyjają samodzielnym inwestorom