Pesa wjeżdża na nowe tory

Spółka odchudzi portfel produktowy i skupi się na seryjnych dostawach pojazdów, które umie dobrze zbudować. Innowacje natomiast najpierw podda testom

Krzysztof Sędzikowski, który niedawno został prezesem Pesy, ma przygotować ją do wejścia inwestora. Banki pożyczyły spółce 200 mln zł, ale chcą szybko odzyskać pieniądze. Zależy im więc, by w najbliższych miesiącach Pesę dokapitalizował inwestor. Krzysztof Sędzikowski nakreślił plan dla Pesy nie tylko na najbliższe miesiące, ale kilka lat. Chce gruntownie zmienić zasady jej działania.

JAKOŚĆ, NIE ILOŚĆ:
Zobacz więcej

JAKOŚĆ, NIE ILOŚĆ:

Krzysztof Sędzikowski, prezes Pesy, zapewnia, że spółka nie będzie koncentrować się na zwiększaniu przychodów — skupi się na poprawie jakości wybranych pojazdów z portfela. Grzegorz Kawecki

— W firmie tkwi spory potencjał, a po gruntownej restrukturyzacji i dokapitalizowaniu Pesa może z sukcesami rywalizować na rynku krajowym i zagranicznym — twierdzi Krzysztof Sędzikowski.

Nowy prezes zamierza przenieść dotychczasowe doświadczenie w zarządzaniudużymi projektami z innych branż do Pesy. Chce, by każdy projekt miał określony budżet, harmonogram finansowania i realizacji. Kluczowe jest to, że nadzorujący go menedżerowie i realizujący pracownicy będą rozliczani z efektów.

Zdaniem Krzysztofa Sędzikowskiego, poprawić w Pesie trzeba m.in. działanie systemu kontroli efektywności. — Pesa wygrywała kontrakty, proponując ceny nawet o 20 proc. niższe niż drugi oferent, co świadczy, że oferta mogła nie być właściwie skalkulowana. W trakcie realizacji kontraktu pojawiały się problemy, opóźnienia, a w konsekwencji zapominano o pierwotnych założeniach i efektach, jakie miał przynieść projekt — mówi Krzysztof Sędzikowski.

Perełki w portfelu

Teraz ma się to zmienić. Pomoże nie tylko zmiana sposobu przygotowania i zarządzania projektami, ale także modyfikacja portfela produktów.

— Pesa ma w portfelu wiele rodzajów pojazdów, wdraża dużo projektów innowacyjnych, a za mało powtarzalnych, seryjnych, co generuje sporo problemów — mówi Krzysztof Sędzikowski. Konkurenci działają inaczej. Stadler skupia się na dostawach pociągów flirt, a Newag doskonali impulsy. Pesa natomiast w ostatnich latach wprowadziła na rynek m.in. elektryczne składy zespolone ED 74, acatus, elf I i elf 2 oraz dart. Miała jednak problemy z dotrzymaniem terminów realizacji i wysokiej jakości. Rozbudowany portfel produktowy oraz częste zmiany podzespołów i elementów pojazdów podnoszą także koszty serwisowania. Spółka musi bowiem mieć w magazynie wiele urządzeń do różnych typów pojazdów. Dlatego Krzysztof Sędzikowski chce, by skupiła się na dopracowaniu jakości taboru i uruchomiła seryjną produkcję wybranych modeli.

— Dotychczasowa polityka produktowa przysporzyła Pesie wielu problemów i niepotrzebnych kosztów, zapewniła jej jednak doświadczenie i kompetencje, które przy zmianie podejścia do zarządzania mogą dać przewagę nad konkurencją — uważa Krzysztof Sędzikowski.

Pesa nadal będzie także inwestować w innowacje, ale pojazdy wyprodukowane w ramach programów badawczo-rozwojowych nie będą oferowane klientom, zanim nie zostaną gruntownie przetestowane.

— W branży motoryzacyjnej nad liftingiem modelu pracuje się nawet siedem lat, zanim zaoferuje się go klientom. Dopracowanie nowego typu pojazdu szynowego także wymaga czasu, zanim wprowadzi się go na rynek — mówi Krzysztof Sędzikowski.

W poprzedniej perspektywie unijnej Pesa opracowała np. projekt dartów, które zaoferowała PKP Intercity. W pierwszych latach eksploatacji prototypowe składy były bardziej awaryjne niż inne pojazdy przewoźnika. Spółce nie udało się też dotrzymać terminów dostawy, a problemy z jakością wydłużały procedurę odbioru.

W efekcie przewoźnik naliczył kary. O ich wypłacie zdecyduje sąd, a wielkość kar może być elementem negocjacji w ramach sądowej ugody. Pesie grożą też kary za opóźnienia w dostawach pojazdów spalinowych link dla niemieckiej grupy DB. Krzysztof Sędzikowski jest przekonany, że spółka zrealizuje ten kontrakt i dostarczy pociągi do Niemiec, bo dzięki temu otworzy sobie drogę do nowych zleceń na tym rynku.

Kary i kapitał

Wielkość kar może mieć wpływ także na wysokość dokapitalizowania spółki przez inwestora. Z nieoficjalnych informacji wynika, że potencjalny partner powinien podwyższyć kapitał Pesy o 300 mln zł. Dzięki temu banki odzyskają dług, a spółka będzie miała fundusze na rozwój i bieżące funkcjonowanie. W gronie zainteresowanych są m.in. Polski Fundusz Rozwoju, prowadzący także rozmowy z Newagiem, z myślą o konsolidacji branży, oraz Stadler, mający zakład w Siedlcach. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Standard zamiast innowacji

JAKUB MAJEWSKI

prezes Fundacji ProKolej

Postawienie w Pesie na specjalizację w produkcji wybranych modeli taboru jest dobrą decyzją, bo dzięki temu może poprawić się jakość produktów i ich niezawodność. Docenią to pasażerowie — zwłaszcza czekający dziś na spóźnione lub odwołane pociągi. Pesa powinna jednak starannie wybrać typ pojazdów, które zamierza oferować. Moim zdaniem, nie jest jeszcze gotowa do produkcji szybkich, komfortowych składów dalekobieżnych. Pojazdy osiągające 160 km/h są na długie trasy zbyt wolne. Warto natomiast rozwijać produkty na rynek przewozów regionalnych. Zmiana filozofii produktowej Pesy wymaga także zmiany podejścia zamawiających. Obecnie przygotowują specyfikacje dla pojazdów, które nie istnieją, oczekują, że dostawcy zaprojektują je specjalnie na ich potrzeby. Pesa często podporządkowywała się tym regułom, budując coraz to nowe prototypy. Jeśli ktoś zamawia samochody, nie oczekuje, że producent zaprojektuje model specjalnie dla niego, tylko wybiera z dostępnych na rynku. Nie ma powodu, by na kolei było inaczej.

Wzloty i upadki firmy

Pesa wyrosła na bazie dawnych bydgoskich Zakładów Naprawczych Taboru kolejowego. Po ich zakupie przez grupę menedżerów firma przeszła restrukturyzację i podbiła rynek taboru. W niemal wszystkich miastach Polski oraz w wielu za granicą jeżdżą jej tramwaje. Pesa jest także największym polskim producentem pociągów i lokomotyw. W poprzedniej perspektywie unijnej spółka przeceniła jednak swoje możliwości i podjęła się realizacji wielu kontraktów w krótkim terminie, nie dostarczając pojazdów na czas. Klienci nie byli także zadowoleni z ich jakości. Część z nich naliczyła i wyegzekwowała kary, część dochodzi ich w sądzie, a inni dopiero mogą wystąpić z roszczeniami. W efekcie Pesa popadła w tarapaty finansowe, ale dostała kroplówkę od banków. Obecnie to one rozdają karty, ale chcą, by w spółce szybko pojawił się inwestor, który skieruje ją na nowe tory.

Specjalista od restrukturyzacji

Krzysztof Sędzikowski (urodzony w 1959 r.) jest absolwentem Instytutu Telekomunikacji i Elektrotechniki Akademii Techniczno-Rolniczej w Bydgoszczy. Zdał także egzamin z zarządzania finansowego, handlu i marketingu w Polsko-Niemieckiej Szkole Zarządzania Łódź/Mannheim i odbył praktykę w koncernie Siemens. Zasiadał w radach nadzorczych i zarządach wielu działających w Polsce firm, zajmując się m.in. ich restrukturyzacją czy przygotowaniem do wejścia inwestora. W przeszłości zajmował stanowiska prezesa lub wiceprezesa w zarządach takich firm, jak: KGHM Polska Miedź, Creditanstalt SCG Fund Management, Mondi Świecie, CTL Logistics i Boryszew/Impexmetal. W latach 2014-16 był prezesem Zarządu Kampanii Węglowej, czyli obecnej Polskiej Grupy Górniczej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Pesa wjeżdża na nowe tory