Pierwsze zgrzyty

Adam Sofuł
opublikowano: 11-02-2009, 00:00

Koalicja Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego przez ponad rok jawiła się jako ostoja harmonii, łagodności i wzajemnego zrozumienia. Były wprawdzie spory — jak np. w sprawie reformy KRUS, ale udawało się je odłożyć ad acta. PO nie walczyło o reformę KRUS, w zamian PSL składało mgliste obietnice, że KRUS reformowany będzie. I wszyscy byli zadowoleni, może poza ministrem finansów, który dotacje do KRUS musiał uwzględniać w budżecie, ale tym akurat nikt się nie przejmował. Minister finansów z założenia jest tym facetem, którego nikt nie lubi.

Miodowy miesiąc zdaje się mijać. Im bardziej skutki globalnego kryzysu są w Polsce odczuwalne, tym mniejsze zrozumienie jest między koalicjantami. Na taką okoliczność partie sprytnie się zabezpieczyły, nie podpisując umowy koalicyjnej — skoro nie ma umowy, nie mogą się też pojawić zarzuty o jej złamanie. Napięcie między koalicjantami jednak narasta, bo ludowcy czują się marginalizowani. Premier nie konsultował z koalicyjnym partnerem dymisji ministra Zbigniewa Ćwiąkalskiego ani jego następcy. Czarę goryczy przepełniła nominacja na wiceministra sprawiedliwości — bo został nim Krzysztof Kwiatkowski z PO, a nie osoba namaszczona przez PSL.

Spory personalne w koalicji z PSL to rzecz normalna, ale zgrzyty nie omijają również sfery gospodarki. Dość dziwna była zwłoka w nominowaniu wiceminister gospodarki, odpowiedzialnej za górnictwo, forsowanej przez wicepremiera Pawlaka. Zastanawiająco wyglądały dyskusje o tym, kto jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo energetyczne — czy kierowany przez Waldemara Pawlaka resort gospodarki, czy też kancelaria premiera. Można było też odnieść wrażenie, że w sprawach polityki energetycznej premier i wicepremier nie zawsze mówią jednym głosem (co mogłoby tłumaczyć przeniesienie ciężaru w tej sprawie na kancelarię premiera). Konfliktów przybywa — zapewne do poważniejszego starcia dojdzie przy okazji dyskusji o pomyśle PO zamrożenia subwencji dla partii politycznych (czemu PSL się zdecydowanie sprzeciwia). Obie partie coraz częściej zaskakują się pomysłami — najpierw minister pracy wywołała konsternację pomysłami na kompromis w sprawie emerytur pomostowych, obecnie wicepremier Pawlak forsuje koncepcję rozwiązania problemu opcji walutowych i — jak się wydaje — spotkał się z dość powściągliwą reakcją kolegów z rządu. Gdyby przyjęcie było przychylne, to skąd byłyby zapowiedzi, że jeśli projekt nie uzyska akceptacji rządu, zostanie złożony przez ludowców w Sejmie. Postawiłoby to PO w bardzo niezręcznej sytuacji.

Mówienie o koalicyjnym kryzysie jest zdecydowanie przedwczesne, ale trudno się oprzeć wrażeniu, że tworzące obecny rząd partie coraz częściej zaczynają ze sobą rywalizować, coraz rzadziej współpracują. Na razie to drobne zgrzyty, na jakie każda koalicja jest narażona, tym bardziej że zbliżają się wybory do europarlamentu. A wybory zawsze zwiększają egoizm partii. Nie tęsknimy bynajmniej za wielogodzinnymi nocnymi spotkaniami koalicyjnych dyrektoriatów, podczas których zażegnywano kolejne koalicyjne kryzysy. Ale częstsze rozmowy i wzajemne uzgodnienia by się chyba przydały, bo w trudnych dla gospodarki czasach można oczekiwać, że rząd będzie zgraną ekipą. Bo polityka to gra drużynowa.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu