Pikieta przed walnym KGHM

Ewa Szczecińska
opublikowano: 2007-07-04 00:00

Próba siły w Polskiej Miedzi. Nie ma podwyżek, będzie pikieta — mówią związkowcy. Zarząd: załoga złamie prawo.

Próba siły w Polskiej Miedzi. Nie ma podwyżek, będzie pikieta — mówią związkowcy. Zarząd: załoga złamie prawo.

Kolejna odsłona w wojnie o wyższe płace w Polskiej Miedzi, która w ubiegłym roku na czysto zarobiła 3,4 mld zł, a w pierwszym kwartale tego roku już 0,9 mld zł. Od ogłoszenia wyników referendum strajkowego załoga i zarząd toczą walkę na słowa. Organizator głosowania, Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Miedziowego (ZZPPM), nie może pogodzić się z tym, że zarząd informuje media o braku wymaganej, 50-procentowej frekwencji. Zdaniem związkowców, w referendum wzięło udział 50,48 proc. pracowników.

— Dla nas referendum jest ważne. Mamy dowody w postaci protokołów. Nadal żądamy spełniania naszych postulatów, m.in. wzrostu płac do 10 proc. Nie wykluczamy strajku. Na początek proponujemy pokojową pikietę, w której weźmie udział około pół tysiąca górników — mówi Ryszard Zbrzyzny, przewodniczący ZZPPM i poseł SLD.

— Jestem spokojny. Nie boję się strajku — mówi krótko Krzysztof Skóra, prezes KGHM.

W rozmowie z „PB” podkreślił, że zarząd nie może uznać wyników referendum. Dane zebrane przez obserwatorów pokazują, że frekwencja nie przekroczyła 42 proc. Strajk byłby więc nielegalny.

W strajk w Polskiej Miedzi nie wierzą też analitycy. Ich zdaniem, wysokie płace w koncernie, na poziomie 7 tys. zł miesięcznie, osłabiają argumenty załogi.

— Inwestorzy nie traktują poważnie gróźb załogi i nie obawiają się protestów — mówi Tomasz Krukowski, analityk Unicredit CA IB Polska.

Przypomnijmy, że związkowcy, obok wzrostu płac, domagają się zasilenia konta funduszu socjalnego 100 mln zł oraz wyższych składek na pracowniczy fundusz emerytalny. Do tych postulatów dołączyli prośby dotyczące zmiany podziału ubiegłorocznego zysku. Minister skarbu chce przeznaczyć na dywidendę 100 proc. wyniku netto, co zdaniem załogi pogrąży miedziową firmę. Dlatego planowana pikieta górników odbędzie się 9 lipca na godzinę przed walnym KGHM. Jej organizatorzy oczekują, że prezes podejmie rozmowę z protestującymi.

— Nie jesteśmy stroną w sprawie ustalania wysokości dywidendy. Jeśli chodzi o pozostałe postulaty, zarząd złożył załodze propozycję formy spełnienia części z nich. Pikieta to kolejna forma eskalacji konfliktu, który obecnie nie ma już nic wspólnego z pracownikami, ale nabrał podtekstu politycznego — mówi Radosław Poraj-Różecki, rzecznik spółki.