PKE idzie po EC Tychy
Południowy Koncern Energetyczny podpisał pakiet socjalny z 400-osobową załogą Zespołu Elektrociepłowni Bielsko-Biała. Kolejnym celem może być Elektrociepłownia Tychy.
Inkorporacja bielskiego ZEC przez PKE ma nastąpić 1 stycznia 2002 r. Z tą datą Ministerstwo Skarbu Państwa wniesie 100 proc. akcji spółki do koncernu. Według Jana Kurpa, prezesa PKE, potencjał firmy wzrośnie o 6 proc., a kapitał zwiększy się o 126 mln zł.
PKE skupia pięć śląskich elektrowni — Jaworzno III, Łagisza, Łaziska, Halemba i Siersza — oraz dwie elektrociepłownie — Katowice i Blachownia. Ich łączna moc wynosi około 4900 MWe i 2000 MWt. Kolejna, ósma spółka, bielski ZEC, ma moc 150 MWe i 500 MWt. Po inkorporacji wzrośnie zatrudnienie w PKE — liczba pracowników zwiększy się z 6800 do 7200.
Zdaniem Jana Kurpa, to nie koniec rozrastania się koncernu, który już dziś ma 18-proc. udział w krajowej produkcji energii. Na razie, za wiedzą MSP, PKE prowadzi rozmowy m.in. z EC Tychy. Koncern nie rezygnuje też z przejęcia spółek dystrybucyjnych z tzw. grupy K-4 (Bielsko-Biała, Będzin, Kraków, Tarnów), śląskich dystrybutorów ciepła (Katowice, Dąbrowa Górnicza, Tychy) oraz kilku kopalni.
— Nasze ambicje sięgają tak daleko, jak na to pozwala prawo antymonopolowe, czyli do poziomu 40 proc. Nadal interesują nas elektrownie Rybnik i Połaniec. Wprawdzie Skarb Państwa wprowadził już do nich inwestorów, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby przekazał nam zarządzanie pozostałymi akcjami — uważa prezes PKE.
— Wszelkie relacje pomiędzy firmą Tractebel, która jest inwestorem w El Połaniec, a Skarbem Państwa regulują zapisy umowy prywatyzacyjnej. To jest mój jedyny komentarz w tej sprawie — mówi Grzegorz Górski, prezes Tractebel Polska.



