PŁATNE TELEWIZJE WALCZĄ O DOBRE SCENARIUSZE

Wojciech Surmacz
opublikowano: 10-05-1999, 00:00

PŁATNE TELEWIZJE WALCZĄ O DOBRE SCENARIUSZE

Deklarowane inwestycje Wizji TV i HBO stają się faktem

MECHANIZM WALKI: Walka o dobry projekt filmowy często zaczyna się już na etapie tworzenia scenariusza. Pierwszym krokiem jest inwestycja w obiecującego scenarzystę i reżysera — uważa Marian Terlecki, prezes Wizji TV — spółka produkcyjna.

Filmowe plany inwestycyjne Wizji TV i HBO Polska dochodzą do skutku, co — ich zdaniem — znacznie ożywia rynek produkcji filmowej. Zdaniem przedstawicieli Canal+, takie stwierdzenie to lekka przesada. Jedno jest pewne, pojawienie się nowych graczy na produkcyjnej arenie spowodowało ostrą rywalizację o dobre projekty filmowe. A tych, jak wiadomo, jest w naszym kraju niewiele.

W ubiegłym roku filmowy rynek producencki przeżył kilka wstrząsów związanych z finansowaniem rodzimej kinematografii. Pierwszym był oczywiście letni protest Canalu+ i wstrzymanie na kilka miesięcy finansowania polskich filmów przez tę stację. Jesienią na festiwalu w Gdyni, Wizja TV zadeklarowała inwestycje w ten sam sektor rynku do 10 mln USD rocznie. Kilka tygodni później HBO Polska oświadczyło, że w ciągu najbliższych 5 lat zamierza wydać na polską produkcję filmową i telewizyjną co najmniej 10 mln USD. W branży zawrzało, ale komentarze były dość ostrożne. Producenci filmowi, najbardziej zainteresowani tym biegiem wydarzeń, mówili z rezerwą: poczekamy, zobaczymy.

Ożywienie

Jak się jednak okazało, postanowili od razu sprawdzić, czy obietnice zostaną spełnione. Ich reakcja była natychmiastowa. Potencjalne źródła finansowe zostały zasypane ofertami współpracy.

— Od momentu, kiedy ogłosiliśmy nasze plany inwestycyjne, zaczęło do nas napływać mnóstwo projektów. Wydaje się, że nagle rynek dość mocno się ożywił — mówi Anna Skonieczna, dyrektor programowy HBO Polska.

— Zaraz po festiwalu ruszyła lawina scenariuszy skierowanych do Wizji TV. W sumie otrzymaliśmy około 120 projektów filmów pełnometrażowych i seriali. Nie wszystkie, rzecz jasna, były obiecujące. Ale jest to dowód na to, jak duży i nie wykorzystany potencjał posiada ten rynek — relacjonuje Marian Terlecki, prezes Wizji TV — spółka produkcyjna.

Natomiast zdaniem Jacka Fuksiewicza, dyrektora Canal+ Film Plus, entuzjastyczne mówienie o ożywieniu wśród producentów, jest nieco przesadzone.

— Ja ożywienia na razie nie zauważyłem — krótko komentuje tę sytuację.

Z kolei Jan Dworak, prezes Stowarzyszenia Niezależnych Producentów Filmowych i Telewizyjnych, rzeczywiście zauważył zwiększony ruch w filmowym interesie. Ale, jak podkreśla, nie jest to tendencja dla wszystkich gatunków produkcji.

— Coś się ruszyło, ale tylko w niektórych gatunkach. Dużą popularnością cieszą się np. scenariusze komediowe. Komercyjni nadawcy telewizyjni inwestują w filmy, które obecnie dobrze się sprzedają. Często stawiają na sprawdzone nazwiska. Natomiast nadal słabo rozwija się kino artystyczne i wciąż brakuje debiutów — dodaje.

Co kot napłakał

Nie da się jednak ukryć, że płatne telewizje dość skutecznie starają się zaznaczyć swoją obecność na rynku producenckim. W tym roku zakończyły się już trzy kinowe produkcje z udziałem Canal+. Dwie inne są w trakcie realizacji. HBO w tym roku wzięło udział w produkcji trzech tytułów. Następne trzy z udziałem tej stacji znajdują się na etapie zatwierdzania budżetów. Wizja TV zainwestuje w osiem filmów pełnometrażowych, dwa z nich zostały już zrealizowane. Trwają przygotowania do trzech kolejnych. W fazie projektu są pozostałe trzy.

— Wizja grzmi, że będzie finansować polskie produkcje. W porównaniu z deklaracjami — filmów z jej udziałem powstaje tyle, co kot napłakał — komentuje z ironią Jacek Fuksiewicz.

— Tych filmów mogłoby być rzecz jasna, o wiele więcej. Ale liczba produkcji z naszym udziałem zależy głównie od jakości oferowanych scenariuszy. A ta, na razie, nie jest w naszym kraju najlepsza. Robienie filmu na podstawie scenariusza, co do którego nie ma się przekonania, mija się z celem — odpowiada Marian Terlecki.

Znikoma ilość dobrych, polskich scenariuszy jest problemem, o którym w branży mówi się od kilku lat. Ich deficyt i pojawienie się nowych źródeł finansowania, spowodowały jednak, że atrakcyjny projekt filmu stał się dzisiaj towarem jeszcze bardziej atrakcyjnym niż dotychczas. Płatne telewizje zaczynają zabiegać o te same scenariusze. Korzystają na tym producenci, którzy w ten sposób mogą podbijać cenę swoich ofert.

Zakochani

Do niedawna stałymi kanałami dopływu gotówki dla polskiej kinematografii były: TVP, Komitet Kinematografii i C+. Ale tylko ta ostatnia instytucja była źródłem prywatnym.

— W momencie, gdy na finansowanie naszych filmów zdecydowały się inne prywatne stacje, czyli Wizja i HBO, wytworzył się normalny rynek. Producent może udać się do kilku niezależnych źródeł, proponując im współpracę w zamian za określone stawki. Posiadając dobry projekt, ma możliwość ich podbijania — stwierdza Jan Dworak.

Jego zdaniem, ostatnio zdarzyło się już kilka przypadków podkupienia projektu jednej stacji przez inną. Ciężko jest jednak wydobyć od kogokolwiek z branży filmowej informacje na temat, kto komu podkupił projekt i za ile. Na razie jedynym dowodem na to, że pomiędzy płatnymi stacjami trwa walka może być film pt. „Zakochani” w reżyserii Piotra Wereśniaka. Pierwotnie miał być współprodukowany przez Canal+. Dzisiaj jego realizacja dobiega końca, ale pod szyldem Wizji TV.

— To był rzeczywiście nasz projekt — potwierdza Jacek Fuksiewicz.

Jak mówi, Wizja TV podkupiła „Zakochanych” w momencie, kiedy Canal+ ogłosił wstrzymanie inwestycji w polskie kino. Jego zdaniem, Wizja skrzętnie wykorzystała zawieszenie realizacji przez C+ również własnych projektów.

— W tym przypadku nie zaoferowaliśmy większych od Canal+ udziałów w budżecie . Producent i reżyser chcieli po prostu w określonym czasie zrealizować swój film. Ponieważ nie mieli możliwości zrobić tego z nimi, przyszli do nas — wyjaśnia Marian Terlecki.

CIĄGŁE BRAKI: Brakuje kin, widowni i sukcesów w polskim kinie. Pomimo nowych źródeł finansowania, pieniędzy na produkcję jest wciąż za mało. Polski rynek filmowy nadal jest chimeryczny i bardzo płytki finansowo — twierdzi Jan Dworak, prezes Stowarzyszenia Niezależnych Producentów Filmowych i Telewizyjnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Surmacz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / PŁATNE TELEWIZJE WALCZĄ O DOBRE SCENARIUSZE