Po turbulencjach indeksy wpadły w korkociąg

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 17-08-2007, 00:00

Inwestorzy, którzy mimo niepewnej ostatnio sytuacji postanowili przeczekać świąteczną pauzę z akcjami w portfelach, z dużym niepokojem oczekiwali otwarcia notowań. Wydarzenia ostatnich sesji w USA udowodniły, że rynkowym nastrojom daleko do stabilizacji. Informacje o kłopotach kolejnych instytucji finansowych z ryzykow- nymi obligacjami hipotecznymi skutecznie osłabiły wiarę w rychłą poprawę sytuacji. W ciągu dwóch nerwowych sesji indeks S&P500 stracił ponad 3 proc., co wymazało jego całą tegoroczną zwyżkę.

Po nocnej przecenie na rynkach azjatyckich i przy ujemnych wartościach amerykańskich kontraktów terminowych tylko cud mógł uratować posiadaczy polskich akcji przed poważnymi stratami. Limit cudów jednak wyraźnie się wyczerpał, gdyż na otwarciu WIG20 wykreślił mierzącą ponad 120 pkt lukę bessy. Najciężej doświadczone zostały spółki surowcowe, tracące mocno pod wpływem przeceny miedzi i ropy. Trwało także dobijanie Biotonu. Relatywną siłę pokazały banki, zapewne dzięki wierze, że polski sektor bankowy jest izolowany od problemów z ryzykownymi dłużnymi instrumentami finansowymi.

Jeszcze większy dramat rozgrywał się w lidze giełdowych średniaków i maluchów, gdzie pod szczególnie silną presją znajdowały się akcje firm budowlanych. Znakiem czasu okazał się debiut spółki informatycznej Quantum Software. Mimo gigantycznej redukcji zapisów w subskrypcji debiutant zafundował inwestorom na początek niemal 15-procentową stratę. To pierwsza od dłuższego czasu tak poważna wpadka na rynku pierwotnym, sugerująca być może koniec łatwych zysków z giełdowych debiutów.

Z tak gwałtownej przeceny w początkowej fazie sesji doświadczeni inwestorzy mogli paradoksalnie czerpać nadzieję, że po przejściu fali emocjonalnej wyprzedaży rynek okrzepnie, a ewentualna poprawa sytuacji za granicą da okazję do zarobienia na odkupionych akcjach. Ich nerwy zostały jednak wystawione na ciężką próbę, gdyż po południu spadki się pogłębiły. Indeksy mWig40 i sWig80 traciły w apogeum paniki ponad 11 proc. Do odreagowania w końcu doszło, ale w obliczu dalszych spadków w USA jego skala nie była dość duża, aby odmienić fatalny wizerunek sesji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu