Pociąg do konsolidacji

Spółki kolejowe wielkich grup przemysłowych to łakomy kąsek. Chętnych do przejęć nie brakuje

Para — buch! Koła — w ruch! Spółki kolejowe, zajmujące się przewozem towarów, szykują się do transakcji. Chętnych do zakupów nie brakuje, są też sprzedający gotowi do rozmów. Kandydaci na sprzedających to głównie wielkie grupy przemysłowe, które w strukturach mają spółki logistyczno-przewozowe. Czyli np. miedziowy KGHM, paliwowy PKN Orlen, nawozowe Azoty czy kilka innych [udziały rynkowe ich firm przewozowych obrazuje wykres obok — red.]. Niektóre już przygotowują spółki do transakcji.

Trzy opcje KGHM

Jak się dowiedzieliśmy, KGHM rozważa podział zależnego Pol-Miedź Transu na części, m.in. kolejową i samochodową. Na kolejową chce poszukać chętnego. Mirosław Krutin, prezes Pol-Miedź Transu, nie potwierdza, ale przyznaje, że spółka „analizuje scenariusze na przyszłość”.

— Firmy takie jak nasza mają trzy opcje na przyszłość. Po pierwsze, mogą nic nie zmieniać, czyli utrzymać wprawdzie kontrolę nad logistyką, ale ponosić jednocześnie duże wydatki związane z inwestycjami i modernizacją taboru. To jednak nie zapewnia rozwoju. Po drugie, mogą same szukać podmiotów do przejęcia, ale pytanie, czy właściciel zgodzi się na finansowanie projektów spoza działalności podstawowej. Po trzecie, mogą szukać stabilnego inwestora strategicznego. I jest to rozwiązanie również akceptowalne — zauważa Mirosław Krutin. Podobnego zdania są najwyraźniej władze Orlenu. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że koncern rozważa sprzedaż Orlen KolTrans (przewozy kolejowe) i Orlen Transport (samochodowe).

— Systematycznie analizujemy różne scenariusze dla spółek, których jesteśmy właścicielem. Z zasady nie komentujemy jednak stanu prowadzonych prac — podaje biuro prasowe Orlenu. Pozostałe firmy przemysłowe, pytane o ewentualną sprzedaż spółek kolejowych z grupy, albo zaprzeczają, albo odpowiadają niekonkretnie. — Nasza strategia tego nie przewiduje — usłyszeliśmy w Azotach. — Nowy właściciel dopiero pracuje nad strategią — mówią w chemicznym Ciechu, przejętym niedawno przez Jana Kulczyka.

— Nie komentujemy — twierdzą w hutniczym ArcelorMittal Poland.

— W tej chwili nie prowadzimy rozmów na ten temat. W przyszłości rozważamy jednak restrukturyzację tej części działalności lub wydzielenie jej do osobnej spółki — dodaje węglowa Bogdanka. Nawet jeśli grupy tego nie przewidują, chętni do zakupu i tak pewnie się do nich zgłoszą. Jest ich co najmniej kilku.

Lotos zmienił zdanie

Największy apetyt ma PKP Cargo, czyli przewoźnik należący do państwowej grupy kolejowej PKP.

— Prowadzimy rozmowy z różnymi grupami przemysłowymi, ale o szczegółach nie możemy mówić — zauważa Adam Purwin, prezes PKP Cargo. Z naszych informacji wynika, że Cargo rozmawia już z KGHM o Pol-Miedź Transie. Szef Cargo tego nie potwierdza, ale zapewnia, że zainteresowania ma szerokie.

— Interesują nas przejęcia w kraju, ale mamy też ambicje zagraniczne. To zgodne z naszą strategią, która zakłada wydłużanie odległości, na których realizujemy przewozy, oraz maksymalne wykorzystanie naszego potencjału taborowego. Naturalnym kierunkiem ekspansji byliby nasi południowi sąsiedzi. To na Śląsku koncentruje się niemal 70 proc. działalności naszej firmy. Poza tym np. rynki Czech i Słowacji, ze względu na wielkość, dysponują ograniczonym potencjałem. Równie interesującym rynkiem są Niemcy — największy europejski rynek przewozów kolejowych — mówi Adam Purwin.

Ma jednak konkurencję, bo wizję stworzenia drugiego, po PKP Cargo, przewoźnika w Polsce, snuł jeszcze kilka miesięcy temu Paweł Olechnowicz, prezes paliwowego Lotosu. Jego Lotos Kolej chciał być liderem konsolidacji mniejszych spółek kolejowych. Dziś wizja nie jest już taka jasna. — Toczy się proces warunkujący przyszłość Lotos Kolej — mówi enigmatycznie Marcin Zachowicz, rzecznik grupy Lotos.

Można zgadywać, że grupa rozmawia o sprzedaży kolejowej spółki. Zwłaszcza że już kiedyś o tym myślała i miała chętnych: PKP Cargo i biznesmena Zbigniewa Jakubasa, znanego m.in. z inwestycji w Newag, producenta lokomotyw. Cargo nie komentuje, choć Adam Purwin wskazuje jasno, że ten segment go „kręci”.

— W przewozach węgla i kamienia nasz udział sięga 60-70 proc., a w chemii i petrochemii tylko 20 proc. To pokazuje, gdzie szukamy możliwości przejęć — wylicza prezes PKP Cargo. Zbigniew Jakubas stracił zapał.

— Kiedyś złożyliśmy ofertę na Lotos Kolej, ale nie zostaliśmy zaproszeni do rozmów. A dziś mam coraz mniejszą ochotę współpracować z państwem — mówi biznesmen, który jest jednocześnie bohaterem jednej z rozmów ujawnionych przez „Wprost” w ramach afery taśmowej. Chętni na polskie spółki kolejowe są też za granicą. Zainteresowanie nimi deklarował w niedawnej rozmowie z „PB” np. Zdenek Bakala, jeden z najbogatszych Czechów i udziałowiec koncernu węglowego New World Resources.

Efekt skali

Ruch na rynku spółek kolejowych nie dziwi Piotra Nawrockiego, analityka DI Investors. — To ciekawy biznes, bo o wartości tych spółek świadczą przecież długoterminowe umowy ze spółkami matkami. Obiecująco wyglądają też planowane inwestycje w modernizację sieci kolejowej. To świadczy o perspektywach branży — uważa analityk.

Dla Cargo, zdaniem Piotra Nawrockiego, jest to też szansa na wykorzystanie efektu skali, choć barierą dla przejęć może się okazać urząd antymonopolowy. — W innych krajach UE dominujący przewoźnicy osiągają udział w rynku na poziomie ok. 70-80 proc. Tak jest np. w Niemczech, Austrii czy Francji. A nasz udział to zaledwie 50 proc. w masie i 60 proc. w pracy przewozowej. To pokazuje, jak konkurencyjny jest nasz rynek, na którym operuje niemal 60 przewoźników — argumentuje jednak Adam Purwin.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska, KAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Pociąg do konsolidacji