Lokomotywy w USA emitują więcej smogu niż elektrownie węglowe

ON, Reuters
opublikowano: 2025-12-25 07:00
zaktualizowano: 2025-12-25 08:00

BNSF Railway – jedna z kluczowych spółek Berkshire Hathaway – od lat kreuje się na ekologicznego lidera kolei towarowej. W swoich raportach firma promuje wizerunek zielonego transportu, mimo że dane rządowe pokazują coś zupełnie innego.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Amerykańska kolej towarowa wyemitowała w 2024 r. około 485 tys. ton tlenków azotu, czyli głównego składnika smogu - podaje agencja Reuters. To więcej niż 452 tys. ton, które w tym samym czasie wytworzyły wszystkie elektrownie węglowe w USA. Największy udział w tych emisjach ma BNSF - jej lokomotywy odpowiadają za niemal jedną trzecią całego poziomu zanieczyszczeń. Firma nie kwestionuje tych danych i podkreśla, że odzwierciedlają one skalę działalności największego przewoźnika towarowego w Stanach Zjednoczonych.

Stare lokomotywy coraz większym trucicielem w USA

Rosnące emisje to problem nie tylko środowiskowy, ale też zdrowotny. Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska szacuje, że zanieczyszczenia z lokomotyw przyczyniają się co roku do ponad 3 tys. przedwczesnych zgonów i generują koszty zdrowotne sięgające 48 mld USD.

Eksperci zwracają uwagę, że wielu Amerykanów nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo powietrze zanieczyszczają stare lokomotywy z silnikami na olej napędowy, które potrafią być eksploatowane nawet przez cztery dekady. Średni wiek maszyn sięga dziś 28 lat, podczas gdy w 2009 r. wynosił jedynie 20 lat. Federalne normy emisji są coraz ostrzejsze, ale dotyczą wyłącznie nowych pojazdów - starsze lokomotywy wciąż mogą spełniać znacznie łagodniejsze wymagania. Ponieważ przepisy nie nakładają obowiązku ich wycofywania, przewoźnicy od lat ograniczają inwestycje w wymianę taboru. Dodatkowo obawiają się, że przyszłe regulacje mogłyby sprawić, iż zakup nowych lokomotyw szybko przestałby się opłacać, co jeszcze bardziej hamuje modernizację.

Struktura przewozów i niższa efektywność podnoszą zużycie

BNSF podkreśla, że ma największą w branży liczbę lokomotyw spełniających najostrzejsze normy emisji, jednak w praktyce nowoczesne maszyny stanowią tylko niewielką część całej floty liczącej niemal siedem tysięcy pojazdów. Jednocześnie firma wyraźnie ograniczyła inwestycje w nowy tabor: w latach 2020–24 przeznaczyła na ten cel nieco ponad 390 mln USD, czyli o blisko 70 proc. mniej niż w poprzednich pięciu latach.

Wysokie emisje BNSF nie są jednak wyłącznie efektem skali działalności ani wieku lokomotyw. Dane regulatorów pokazują, że spółka zużywa więcej paliwa niż jej najwięksi konkurenci. W przeliczeniu na przewiezioną tonę ładunku i pokonany dystans lokomotywy BNSF spalają więcej oleju napędowego niż pociągi innych dużych przewoźników. Analitycy wskazują, że jedną z przyczyn jest duży udział przewozów kontenerowych, które muszą być realizowane szybciej i są bardziej paliwochłonne. Dodatkowo BNSF wolniej niż rywale wprowadza rozwiązania operacyjne pozwalające ograniczyć zużycie paliwa, takie jak dłuższe składy, mniejsza liczba lokomotyw w pociągach czy krótszy czas pracy silników na postoju.

Kolej i tak zużywa najmniej paliwa

Branża przekonuje, że mimo problemów kolej wciąż pozostaje najbardziej efektywnym pod względem zużycia paliwa środkiem transportu lądowego. Lokomotywa potrafi przewieźć tonę ładunku na dystans prawie 800 kilometrów, zużywając zaledwie jeden galon (w USA to prawie 3,8 l) paliwa. To wynik nieosiągalny dla transportu ciężarowego.

Organizacje branżowe podkreślają też, że porównywanie kolei do elektrowni węglowych jest nie do końca trafne, ponieważ energetyka dysponuje wieloma alternatywnymi źródłami energii, podczas gdy kolej - przynajmniej w USA - wciąż opiera się niemal wyłącznie na napędzie spalinowym.

Regulacyjna niepewność blokuje inwestycje w lokomotywy

Modernizację lokomotyw dodatkowo utrudnia spór o przyszłe normy emisji. Najwięcej kontrowersji wywołał plan Kalifornii, który zakładał stopniowe wycofywanie lokomotyw starszych niż 23 lata oraz przejście całego transportu kolejowego na napęd bezemisyjny do 2035 r. Gdyby te przepisy weszły w życie, znaczna część obecnie używanych lokomotyw nie mogłaby poruszać się po terenie stanu - jednego z kluczowych rynków kolejowych w USA.

Ostatecznie projekt został wycofany tuż przed objęciem urzędu przez Donalda Trumpa, którego administracja zapowiadała, że zablokuje takie regulacje na poziomie federalnym. Równolegle w Kongresie pojawiła się inicjatywa ustawowa, która miałaby uniemożliwić poszczególnym stanom wprowadzanie bardziej restrykcyjnych norm środowiskowych niż te, obowiązujące w całym kraju.

USA bez realnej alternatywy

Koleje z dużą rezerwą podchodzą także do nowych technologii. Prowadzone przez BNSF testy lokomotyw zasilanych bateriami pokazały, że obecne rozwiązania nie zapewniają wystarczającej mocy do obsługi długodystansowych przewozów towarowych. Zdaniem ekspertów napędy elektryczne mogą sprawdzić się na krótkich trasach lub na bocznicach, jednak pełna elektryfikacja amerykańskiej sieci kolejowej wymagałaby ogromnych nakładów przekraczających bilion dolarów. Choć w wielu krajach, takich jak Chiny czy Indie, transport towarowy w dużej mierze opiera się na trakcji elektrycznej, w USA sieć kolejowa jest znacznie rozleglejsza i bardziej rozproszona. Dodatkowym utrudnieniem jest to, że wielu przewoźników korzysta z tych samych torów, co znacząco komplikuje wprowadzanie nowych technologii na szeroką skalę.

W efekcie amerykańska kolej towarowa - choć kluczowa dla gospodarki i wciąż zużywająca mniej paliwa na jednostkę przewozu niż transport drogowy - od lat pozostaje jednym z największych źródeł emisji szkodliwych związków. Bez zmian regulacyjnych i powrotu do inwestycji w nowoczesny tabor trudno oczekiwać, by ten trend szybko się odwrócił.

Możesz zainteresować się również: