Warszawska firma idzie tropem brytyjskiej T.K. Maxx. Wierzy, że zbuduje sieć 50 sklepów, sprzedających końcówki kolekcji znanych sieci.
Nie trzeba mieć własnej marki, by stworzyć sieć sklepów z odzieżą. W 2003 r. warszawska Okazja postanowiła, że będzie żyć ze sprzedaży końcówek kolekcji. Pomysł chyba się przyjął, bo w naszym kraju działają już 24 sklepy (w tym 19 partnerskich). I na tym nie koniec. Okazja, która lokuje się w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców, do końca roku otworzy jeszcze 10 placówek, m.in. w Szczecinie, Koszalinie czy Toruniu. Docelowo sieć ma liczyć 50 sklepów.
— Interesują nas lokale w centrach handlowych lub przy często uczęszczanych ulicach. W najbliższym czasie zamierzamy rozpocząć sprzedaż odzieży także przez internet — informuje Justyna Truszczyńska z Okazji.
Firma handluje końcówkami kolekcji markowych producentów, takich jak np. Levi’s, Gap, Agata’Re, Cora Garwolin, którzy sprzedają swoje produkty do Okazji, tyle że bez metek. Ofertę uzupełniają kosmetyki i galanteria skórzana. Magnesem ma być cena, o 30-40 proc. niższa niż w markowych placówkach.
— Podobny pomysł sprawdził się już na Zachodzie. W Wielkiej Brytanii i Irlandii od 1994 r. działa sieć T.K. Maxx, która obecnie posiada 170 sklepów, a do końca tego roku przybędą jej jeszcze 23 — mówi Justyna Truszczyńska.
Okazja proponuje osobom z działalnością gospodarczą partnerski system współpracy.
— Nasz partner nie musi płacić za licencję, jedynie za dostawę towaru do sklepu — około 15 tys. zł oraz wyposażenie i przystosowanie powierzchni sklepowej — mówi Justyna Truszczyńska.
Właścicielem Okazji jest osoba prywatna, która nie chce ujawniać tożsamości. Obroty firmy w 2004 r. wyniosły 3 mln zł, a zysk netto 250 tys. zł.