Wart nawet 180 mln USD Polcard zmieni właściciela. Opuszczą go fundusze, ale w zamian wejdzie światowy gigant branżowy.
G-Tech i fundusz Innova Capital chcą wyjść z inwestycji w Polcard — wynika z naszych informacji. Partnerzy mają odpowiednio 74,43 proc. i 25,24 proc. udziałów w spółce. Pozostały niewielki pakiet należy do Związku Banków Polskich.
— Zainteresowane przejęciem Polcardu są Global Payments i First Data — mówi nasz informator.
Obaj kandydaci, z którymi prowadzone są rozmowy, są inwestorami branżowymi. To dwie amerykańskie, największe na świecie, grupy zajmujące się przetwarzaniem transakcji kartami i zarządzaniem sieciami terminali. Jak twierdzi nasz rozmówca, nie będą miały najmniejszego problemu z zebraniem kapitału. A trzeba mieć go sporo.
— Za Polcard nowy inwestor może zapłacić nawet trzy razy tyle, co przed trzema laty G-Tech z Innovą — mówi nasz informator.
W 2003 r. partnerzy wydali na Polcard nieco ponad 60 mln USD, co oznacza, że teraz może być wart 180 mln USD.
Krzysztof Kulig, szef Innova Capital w Polsce, nie zdołał nam przez tydzień odpowiedzieć na pytania związane z transakcją. Nie wiadomo także, ile do tej pory inwestorzy zainwestowali w rozwój Polcardu, a ile wyjęli w postaci dywidendy.
Obrona pozycji
Na pewno przez trzy lata od ich wejścia spółka traciła udział w rynku. Na koniec 2003 r., czyli w roku wejścia inwestorów, udział Polcardu w wartości transakcji dokonywanych kartami wynosił prawie 55 proc., teraz jest o 10 proc. niższy.Dlatego obecnie głównym zadaniem Polcardu jest utrzymanie tego, co jeszcze ma. Nie będzie łatwo, bo o rynek walczą jeszcze trzej inni gracze — CKC Pekao, drugi co do wielkości, oraz CardPoint i eService.
— Chcemy utrzymać 45-procentowy udział w wartości rozliczanych transakcji bezgotówkowych, jednak nie za cenę przychodów — tłumaczy Janusz Diemko, od kilkunastu dni nowy szef Polcardu.
Nie ujawnia, jaka jest wartość transakcji rozliczanych przez spółkę. To polityka inwestorów strategicznych. Dodaje jedynie, że spółka zarządza 55 tys. urządzeń elektronicznych do akceptacji kart i współpracuje z 25 tys. klientów, czyli firm prowadzących sklepy i punkty handlowo-usługowe.
Kluczem do realizacji celu mają być nowe produkty. Właśnie w kilku punktach trwa pilotaż usługi cash back, umożliwiającej wypłatę gotówki w terminalach POS (czyli w punktach, gdzie dokonujemy zakupów). W 2007 r. program ruszy pełną parą, bo spółka zamierza uruchomić 2-3 tys. terminali służących też do wypłat pieniędzy.
— W 2007 r. chcemy także wystartować z usługą DDC, która pozwoli klientom poznać wartość transakcji płatniczej w walucie kraju wydawcy karty — dolarach, euro lub funtach. Taką ofertą zainteresowane są m.in.: hotele, wypożyczalnie samochodów, przygraniczne sklepy — mówi Janusz Diemko.
Także w 2007 r. spółka chce uruchomić program lojalnościowy dla współpracujących z nią punktów handlowo-usługowych. Ma się także aktywniej zająć wydawaniem kart na rzecz innych spółek.
Zerkanie na Wschód
Szefa Polcardu kuszą także rynki wschodnie. W końcu w Euronecie, poprzedniej firmie, odpowiadał za ekspansję w regionie.
— Mamy w Polsce możliwości przetwarzania większej liczby danych, a rynki naszego regionu są bardzo interesujące. Tyle że na razie nikt nie chce sprzedać spółki działającej w naszym segmencie, a rozwój od podstaw może być bardzo kosztowny. Nie wykluczam jednak, że stworzymy strategię analizującą możliwości wejścia na poszczególne rynki — podsumowuje Janusz Diemko.