Politycy o Kulczyku

JK
opublikowano: 2010-02-08 19:04

Najbogatszy Polak wspólnie z Tamoilem oferuje rządowi poprawę bezpieczeństwa energetycznego. "PB" zapytał polityków, co sądzą o tym pomyśle.

Adam Szejnfeld, były wiceminister gospodarki:

W Polsce jak się słyszy nazwisko Kulczyk, to od razu robi się sensacja. Szczególnie, gdy biznesmen planuje inwestować w spółki będące w rękach skarbu państwa. Jeśli do tego nazwiska dochodzi spółka libijska, związana z nazwiskiem Kaddafi, to już robi się megasensacja. I niestety tego typu emocje mogą górować nad rzeczową analizą potencjalnego efektu wejścia tych inwestorów do drugiej po Orlenie polskiej firmy paliwowej. Miejmy nadzieję, że z tych powodów potencjalni inwestorzy nie będą z góry stawiani na przegranej pozycji. Czy wejście do Lotosu Jana Kulczyka związanego z Tamoil daje szanse na dywersyfikację dostaw ropy do Polski? Niewątpliwie polski przemysł petrochemiczny jest atrakcyjny dla obcego kapitału i taka inwestycja mogłaby rozwinąć możliwości polskiej spółki i pozytywnie wpłynąć na całą branżę.

Marek Wikiński, poseł SLD:

Nie sądzę, aby wejście do Lotosu inwestora libijskiego oznaczało dywersyfikację dostaw ropy do Polski. Zawsze kupuje się najtańszy towar, a w przypadku tego surowca niewątpliwie najlepsze ceny oferują Rosjanie. Cała Europa kupuje ropę w Rosji. Nie widzę więc podstaw do twierdzenia, że sytuacja uległaby diametralnej zmianie po ewentulanym zakupie akcji Lotosu przez firmę z Libii.

Maks Kraczkowski, poseł PiS:

Trzeba przede wszystkim spojrzeć na kondycję finansową firmy Lotos. A jest ona znacznie lepsza niż Orlenu. Inwestorem Lotosu powinna niewątpliwie być jedna z największych światowych firm naftowych, która ma swoje bogate złoża ropy. Dywersyfikacja dostaw ropy do Polski jest konieczna. Mnie nazwisko Kulczyk nie przeraża, natomiast nazwisko Kaddafii nie kojarzy się najlepiej.

Możesz zainteresować się również: