Poprawa fundamentów polskiej gospodarki połączona z wejściem do Unii Europejskiej sprawia, że nasze papiery udziałowe i dłużne nie wychodzą z mody. To, w połączeniu z mało płynnym w okresie świątecznym rynkiem, zepchnęło cenę dolara poniżej trzech złotych. Tak tania amerykańska waluta była ostatnio osiem lat temu.
Polski rynek jest w modzie, co pozwala na poprawę notowań zarówno akcji, jak i obligacji, które na bardziej dojrzałych rynkach zwykle stanowią dla siebie konkurencję. Zagraniczni inwestorzy ciągle nie realizują zysków, choć złoty w tym roku zyskał do dolara już 20 proc. Choć krótkoterminowo coraz bardziej prawdopodobna staje się korekta notowań naszej waluty, to jej długoterminowe perspektywy większość analityków określa jako niezłe. Zagraniczny kapitał spekulacyjny nie boi się więc ciągle inwestować w Polsce. Silny złoty dusi inflację, co zwiększa szansę na cięcie stóp przez Radę Polityki Pieniężnej i ceny polskich obligacji skarbowych. Z drugiej strony, polskie akcje, mimo rekordowych notowań indeksu WIG, wyglądają na tanie, porównując je z czeskimi i węgierskimi. Jeszcze w 2003 r. powszechna była opinia o przewartościowaniu polskich papierów. W tym roku parkiety w Budapeszcie i Pradze należą do najlepszych na świecie, zdecydowanie bijąc GPW. Tylko w okresie ostatniej fali wzrostów w Warszawie (od 12 sierpnia) wskaźnik WIG zyskał 16 proc., indeks BUX — 24 proc., a praski PX 50 — aż 29 proc. Analitycy DI BRE tłumaczą to rozwadnianiem kapitału dużą podażą IPO w Polsce. Jeśli to słuszna diagnoza, nasza giełda pada więc ofiarą sukcesu rynku pierwotnego. Liczba debiutów przewidziana na przyszły rok sugeruje, że ta sytuacja może się utrzymać. Długoterminowe efekty wzrostu wielkości GPW dla rynku będą jednak korzystne.
Zagraniczny popyt dotyka tylko duże spółki. Różnica między dynamiką indeksów WIG20 i MIDWIG powoli zamienia się w przepaść. Lokomotywami wzrostu są od kilku miesięcy banki i TP, dla których zawirowania na rynku walutowym są praktycznie neutralne. Zyskują importerzy (na przykład Intercars) i spółki zadłużone w obcej walucie (TVN). Silny złoty nie cieszy jednak eksporterów. Od giełdowej czołówki zaczyna odstawać KGHM. Najtańszy od sierpnia jest Globe Trade Centre, raportujący w dolarze. Na silnego złotego na razie przychylnie patrzą władze (monetarne — bo spada inflacja, fiskalne — bo spadają koszty obsługi długu). Krzyki eksporterów w końcu jednak mogą ich skusić do majstrowania przy kursie złotego. A zagraniczny kapitał tego nie lubi.