W ciągu pięciu lat liczba supermarketów i dyskontów podwoi się, a hipermarketów wzrośnie o połowę.
Za sprawą międzynarodowych koncernów Polska i inne kraje byłego bloku wschodniego od kilkunastu lat przeżywają głębokie zmiany w handlu detalicznym. Według ekspertów, do końca ekspansji tzw. nowoczesnych kanałów sprzedaży (hipermarkety, supermarkety i dyskonty) jest u nas daleko.
Idzie nowe
Z raportu „Regional presentation: Western & Central Europe” brytyjskiej firmy Planet Retail, która zajmuje się badaniem rynku detalicznego na świecie, wynika, że Polska będzie numerem dwa w Europie pod względem liczby otwarć nowych marketów w latach 2005-10. Eksperci Planet Retail szacują, że powstanie u nas w tym czasie 139 nowych hipermarketów, 1116 dyskontów i 964 supermarkety.
Więcej niż w Polsce nowych hipermarketów ma powstać tylko w Wielkiej Brytanii (patrz wykres). Pod względem liczby nowych dyskontów mają nas prześcignąć tylko Niemcy, a w przypadku supermarketów — tylko Hiszpania.
Jeśli wziąć pod uwagę, że na przełomie lat 2004-05 w Polsce działało 240 hipermarketów, 960 supermarketów i nieco ponad 1350 dyskontów, to prognozowane tempo wzrostu może imponować. Ma w ciągu pięciu lat wynieść od 50-100 proc.
— Nie ma się co dziwić, że Polska jest celem ekspansji dużych sieci handlowych. Zachęca je do tego m.in. duża podaż tanich, dobrej jakości produktów, a także wciąż niski w porównaniu z innymi krajami udział handlu nowoczesnego (około 40 proc.) w sprzedaży dóbr szybko zbywalnych. Dotyczy to zwłaszcza mniejszych miast — mówi Andrzej Faliński, sekretarz generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.
Dlatego właśnie największej dynamiki wzrostu eksperci spodziewają się w segmencie mniejszych marketów (supermarketów i dyskontów).
Nieuchronna selekcja
W Polsce działają już wszystkie z 10 największych sieci handlowych Europy, poza niemieckimi sieciami Edeka i Aldi. Ta ostatnia jednak już kupuje grunty pod budowę marketów.
— Wcale nie zdziwiłbym się, gdyby także Edeka w końcu zdecydowała się wejść do Polski. Jeśli jednak pojawiłoby się u nas jeszcze dwóch, trzech dużych graczy, wymusiłoby to z pewnością przyspieszenie konsolidacji branży — mówi Andrzej Faliński.
Jego zdaniem, ten proces u nas jest dopiero na początkowym etapie.
— W Polsce działa około 30 liczących się sieci, podczas gdy w rozwiniętych krajach UE ich liczba wynosi średnio pięć czy sześć — podkreśla Andrzej Faliński.
Z raportu Planet Retail wynika, że w Polsce udział pięciu największych sieci w rynku detalicznym sięga zaledwie 20 proc., podczas gdy w takich krajach jak Finlandia czy Szwecja jest to blisko 90 proc.
— Udział sklepów wielkopowierzchniowych (powyżej 2 tys. mkw.) w naszym rynku detalicznym nie powinien przekroczyć 50 proc. Bardzo silną pozycję będą w nim miały mniejsze sklepy (w tym supermarkety i dyskonty) — uważa Piotr Laskowski, prezes Grupy BOS, jednej z największych firm hurtowych w kraju.
Jego zdaniem, dzielenie handlu na tzw. nowoczesny i tradycyjny jest mylące i coraz mniej uprawnione.
— Nasz tzw. handel tradycyjny cały czas się zmienia i modyfikuje. W efekcie często jest już bardziej nowoczesny od tego zachodniego, który stawia się nam za wzór — dodaje Piotr Laskowski.