Polskie IT bez kompleksów

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2012-07-18 00:00

Technologie: Mamy dobre programy, brak nam tylko skutecznej promocji za granicą

Jeszcze do niedawna głównie programiści z Polski byli rozchwytywani za granicą. Teraz międzynarodowym uznaniem zaczynają cieszyć się również rodzime firmy informatyczne. Przykładem Sofrecom Polska, który w Armenii razem z Grupą France Telecom zbudował trzecią w tym kraju sieć telekomunikacyjną. Słaby poziom tamtejszej infrastruktury, górzysty teren i surowy klimat nie ułatwiały zadania. Ale udało się. Orange Armenia wszedł na rynek pod koniec 2009 r. Dysponując szerokim portfolio produktów i usług oraz zasięgiem 2G/3G+ obejmującym ponad 80 proc. populacji, w zaledwie 2,5 miesiąca pozyskał ponad 200 tys. aktywnych użytkowników usług głosowych. Na koniec 2011 r. było ich już około 600 tys. Operator z dumą podkreśla, że jego nadajniki są zasilane energią słoneczną, a mieszkańcy mają dostęp do darmowego internetu w środkach komunikacji miejskiej, na przystankach i uniwersytetach.

Jaki udział w tym sukcesie mieli specjaliści z Sofrecomu? Ich zadaniem było wsparcie zarządcze tworzącej się firmy poprzez uruchomienie i prowadzenie biura programu. Towarzyszyli operatorowi aż do etapu stabilizacji po starcie rynkowym. Szkolili jego personel i doradzali prezesowi.

— Do obowiązków biura należało m.in. śledzenie i koordynacja zadań, harmonogramu i zasobów projektu, przygotowywanie dokumentacji projektowej, zarządzanie jej archiwum, identyfikacja ryzyk i rekomendacja działań zaradczych. A także zapewnienie właściwego przepływu informacji w ramach Orange Armenia i komunikacja z interesariuszami po stronie France Telecom/Orange — informuje Agnieszka Dec, starszy konsultant w Sofrecom Polska.

W kraju za ciasno

Cieszy obecność polskich firm w międzynarodowych projektach. Ale takie zespoły to nie jedyny produkt eksportowy krajowej branży IT. Powoli staje się nim także oprogramowanie. Świadczy o tym np. zagraniczny sukces InteliWise, dostawcy systemów opartych na sztucznej inteligencji, które wspierają obsługę klientów serwisów internetowych. Ostatnio technologia tej firmy, będąca podstawą dla wirtualnych

doradców, awatarów i live chata, otrzymała patent w Stanach Zjednoczonych.

— Specjalizujemy się w wytwarzaniu, rozwijaniu i komercjalizacji unikatowej zaawansowanej technologii. Przyznanie naszej spółce patentu w USA jest istotnym krokiem w budowaniu jej długofalowej wartości. Stanowi też dowód na wysoką konkurencyjność i międzynarodowy potencjał oferowanych przez nas rozwiązań — podkreśla Marcin Strzałkowski, prezes InteliWise.

Polska okazała się rynkiem zbyt małym również dla Sygnity, rodzimego producenta systemów klasy ERP (do zarządzania przedsiębiorstwem). Dlatego na początku roku firma ta powołała spółkę Sygnity Europe, która m.in. rozwija sieć lokalnych partnerów prowadzących sprzedaż jej produktów w UE.

— Do końca 2013 r. planujemy wejść z ofertą dla sektora MŚP na rynki Europy Środkowej i Wschodniej. Tamtejsi przedsiębiorcy będą mogli korzystać z aplikacji w całości wyprodukowanych w naszym kraju. Dokładnie chodzi o moduły oprogramowania Quatra usprawniające kierowanie takimi dziedzinami jak logistyka, sprzedaż czy fakturowanie — ujawnia Robert Tomaszewski, dyrektor pionu małych i średnich firm w spółce Sygnity.

Nie ma wątpliwości, że aplikacje Quatra znajdą uznanie w oczach europejskich klientów. Bo dlaczego coś, co tak dobrze sprzedaje się w kraju, nie miałoby znaleźć rzeszy nabywców za granicą?

— W Polsce wystarczyło zaledwie pięć miesięcy, aby z produktów w modelu SaaS (software as a service) skorzystało 7 tys. użytkowników. Ponadto badanie satysfakcji przeprowadzone dzięki firmie badawczej TNS wykazało, że użytkownicy najwyżej oceniają czytelność i intuicyjność obsługi programów, ich mobilność, rozbudowaną funkcjonalność i cenę. To uniwersalne wskaźniki, istotne również dla zagranicznych przedsiębiorców — uważa Robert Tomaszewski.

Sen o potędze

Nie należy jednak idealizować: w dającej się przewidzieć przyszłości Polska nie stanie się potęgą w zaawansowanych rozwiązaniach IT. Dystans, jaki dzieli nas do technologicznych liderów w UE, pokazuje m.in. liczba wynalazków i innowacji. Przykład: w 2010 r. wszystkie krajowe firmy przedstawiły około 200 europejskich zgłoszeń patentowych, a takie zagraniczne spółki jak Philips, LG, Bosh czy Sony zgłosiły po około 2 tys. patentów każda!

Czy jednak nie mamy prawa oczekiwać, że któraś z polskich marek stanie się rozpoznawalna na świecie?

Umiarkowanym optymistą jest w tej kwestii Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki. Na tegorocznych międzynarodowych targach oprogramowania, sprzętu komputerowego i nowych technologii CeBIT podkreślał, że nasze pomysły nie odstają od czołówki światowej, potrzebują tylko odpowiedniej promocji.

Możesz zainteresować się również: