Premier Marek Belka apelował do posłów: pomóżcie nam, zmieniając historyczne zawołanie Edwarda Gierka do stoczniowców. I odzew też był zupełnie inny. Stoczniowcy odpowiedzieli: pomożemy. Posłowie: do widzenia. Tym bardziej jest to zaskakujące, że intencje obu stron pełnej emocji polemiki, są zbieżne. Posłom, szczególnie autorom uchwały, chodzi o to, by premier Belka podał się do dymisji. A premier apelował o pomoc, by „ten rząd zakończył prace w tym terminie”. Czyli po upływie roku — w okolicach 5 maja. Chcą tego samego, ale kłócą się zawzięcie.
Paradoksalnie uchwała może utrudnić premierowi realizację jego scenariusza. A jest on stosunkowo prosty: „rozwiązanie się parlamentu i tym samym umożliwienie przeprowadzenia wyborów na wiosnę”. Ta wiosna, to zresztą termin umowny, bo chodzi o 19 czerwca. Jak premier chce to zrealizować? Marszałek Sejmu Włodzimierz Cimoszewicz, być może przyszły partyjny kolega premiera z Partii Demokratycznej, zapowiedział głosowanie nad samorozwiązaniem się Sejmu na 5 maja. Premier zamierza więc tak grać na nosie swojemu, przynajmniej teoretycznie, zapleczu politycznemu, czyli SLD, by posłowie tego ugrupowania nie mieli innej możliwości jak tylko zagłosować za rozwiązaniem parlamentu. Niewykluczone więc, że 5 maja — by nie pozostawić żadnych wątpliwości i możliwości manewru — obwieści urbi et orbi, że jednak wstępuje do... opozycji pozaparlamentarnej (PD) wobec własnego rządu. To powinno wystarczyć.
Gdyby to jednak nie wystarczyło, jest jeszcze jeden — jak się wydaje uzgodniony z prezydentem — scenopis. Jest to podanie się rządu do dymisji, czego skutek, z pewnymi zawirowaniami prawno-kalendarzowymi, powinien być ten sam: wybory 19 czerwca. Częścią pakietu, jak się okazuje, są również wybory prezydenckie 26 września, o czym premier — trudno sobie nawet wyobrazić, że bez porozumienia z prezydentem — poinformował zainteresowanych.
Jasne zarysowanie intencji premiera i kalendarza entuzjastycznie odebrały rynki finansowe. Jest to potwierdzenie znanej nie od dzisiaj tezy, że najgorsza dla rynków jest niepewność, oczekiwanie. Jest to również kolejny ważki argument, by nie przedłużać agonii tego parlamentu.