Główna stopa procentowa NBP nadal wynosi 4,5 proc. I w najbliższym czasie raczej nie spadnie — uważają ekonomiści.
Rada Polityki Pieniężnej (RPP) zostawiła wczoraj stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Główna — referencyjna — wynosi nadal 4,5 proc. a nastawienie w polityce pieniężnej pozostaje łagodne. I choć oznacza to, że w opinii rady wciąż bardziej prawdopodobne jest obniżanie stóp niż ich podwyższanie, ekonomiści nie spodziewają się, by w najbliższym czasie stopy spadły.
Koniec cięć?
— Te wątpliwości zostały rozwiane w komunikacie po posiedzeniu RPP. Według rady niedługo inflacja może zbliżyć się do celu inflacyjnego NBP. To oznacza, że obecne stopy będą prawdopodobnie obowiązywały dłużej — uważa Marcin Mróz, główny ekonomista Societe Generale.
Podobnego zdania jest Piotr Bujak, ekonomista Banku Zachodniego WBK.
— Teraz z każdym miesiącem argumenty za obniżką stóp będą słabły, m.in. z powodu wzrostu inflacji oraz spodziewanego wyższego tempa wzrostu gospodarczego. Jeśli zatem rada nie obniżyła stóp wczoraj, trudno spodziewać się, by zrobiła to w następnych miesiącach — uważa ekonomista BZ WBK.
Powrót do przeszłości
Rynki nie spodziewały się innej decyzji RPP, dlatego reakcje na nią były minimalne. Najwyraźniej jednak decyzja nie przypadnie do gustu Teresie Lubińskiej, minister finansów, która stwierdziła rano w Radiu PiN, że różnica stóp procentowych w Polsce i za granicą jest zbyt duża i przydałoby się, by były u nas niższe.
Leszek Balcerowicz, prezes NBP, nie zostawił złudzeń.
— Stopy w Polsce są na historycznie niskim poziomie. Nasz kraj to nie Niemcy. Poza tym inne banki centralne stopy podnoszą — powiedział szef NBP.
Wygląda więc na to, że nowa minister finansów wraca do tradycji komentowania poczynań władz monetarnych, od której odzwyczaił rynki Mirosław Gronicki.
— Dopóki jednak w ślad za komentarzami nie będą szły działania parlamentu zmierzające do ograniczania niezależności banku centralnego, taka sytuacja nie powinna być dla rynków powodem do niepokoju — uważa Piotr Bujak.