Z raportu „Rynek pracy kierowców w Polsce”, przygotowanego przez firmę doradczą PwC na zlecenie Związku Pracodawców „Transport i Logistyka Polska”, wynika, że bezpośredni udział polskiego sektora transportu i gospodarki magazynowej w krajowym PKB wzrósł w latach 2004-14 z 5,4 do 6,5 proc. Autorzy podkreślają jednak, że rozwój sektora zależy od wielu czynników, z których najważniejszy to niedobór zawodowych kierowców. Szacują, że w Polsce brakuje ich około 100 tysięcy.

Wzrost znaczenia sektora dla gospodarki osiągnięto głównie dzięki bardzo szybkiej ekspansji polskich przedsiębiorców przewozów drogowych na rynki europejskie oraz wzrostowi wymiany handlowej z krajami Unii Europejskiej. Całkowita praca przewozowa wykonywana przez polskie firmy w latach 2004-14 wzrosła o 69 proc., a udział przewozów międzynarodowych na trasach zagranicznych i między Polską a innymi państwami — z 24,5 do 41,6 proc.
— Transport drogowy jest nie tylko jedną z najdynamiczniej rozwijających się gałęzi polskiej gospodarki, ale również naszą marką eksportową. W ostatnich latach udało się nam wypracować stabilną pozycję lidera na europejskim rynku. Utrzymanie tej pozycji i dalszy rozwój naszych przedsiębiorstw są jednak zagrożone ze względu na coraz bardziej odczuwany brak zawodowych kierowców. Tego problemu nie rozwiążemy sami i dlatego po raz pierwszy od 1990 r. potrzebujemy pełnego i pilnego wsparcia administracji publicznej. Takie wsparcie od dawna uzyskują nasi koledzy z państw zachodniej Europy — mówi Maciej Wroński, prezes Związku Pracodawców „Transport i Logistyka Polska”.
Eksperci PwC podkreślają, że w latach 2004-14 wzrost przewozów był znacznie szybszy niż przyrost taboru i zatrudnienia. Wzrosła więc efektywność wykorzystania taboru i intensywność pracy kierowców. Aby wrócić do relacji pracy przewozowej w stosunku do liczby kierowców z 2004 r., ich zatrudnieniepowinno być o około 20 proc. większe niż obecnie.
— Niedobór rąk do pracy jest barierą rozwoju gospodarki. W niewielu branżach jest to równie prawdziwe jak w transporcie drogowym. Od lat dyskutujemy o potrzebie dopasowania edukacji do wymagań rynku pracy — dzisiaj wiemy, że wykorzystanie potencjału rozwojowego Polski wymaga kształcenia nie tylko w „zawodach przyszłości”, ale i w bardziej powszechnym zawodzie kierowcy — mówi prof. Witold Orłowski, główny doradca ekonomiczny PwC.
Na podstawie informacji o liczbie osób odbywających co roku szkolenia okresowe i uzyskujących kwalifikacje eksperci PwC oszacowali, że liczba kierowców pojazdów ciężarowych i pasażerskich wynosi 600-650 tys. Ponieważ niedobór szacuje się na około 20 proc., więc na rynku powinno być o ponad 100 tys. aktywnych kierowców zawodowych więcej. W dodatku rocznie z zawodu odchodzi około 25 tys. osób, a uzyskuje kwalifikację wstępną około 35 tysięcy.
Z raportu wynika, że w ostatnich latach znacznie wzrosła liczba obcokrajowców pracujących dla polskich firm transportowych. W 2016 r. liczba ukraińskich i białoruskich kierowców podwoiła się w stosunku do roku poprzedniego. W dłuższym czasie jednak tacy kierowcy nie rozwiążą problemu w Polsce, bo w państwach Europy Wschodniej wyczerpują się rezerwy kierowców zainteresowanych pracą w naszym kraju. Co więcej, badania wskazują, że około 20 proc. kierowców planuje w najbliższym czasie zmienić zawód lub pracodawcę. Powodem jest poczucie, że wynagrodzenie nie rekompensuje w pełni niedogodności ich pracy.
Specyfika zawodu może odstraszać młodych mężczyzn i kobiety. Poważną barierą jest czasochłonność kursów, ich koszt i trudności z uzyskaniem kwalifikacji. Koszt kursów i niezbędnych egzaminów wynosi 9,8-12,3 tys. zł, czyli dwu- lub trzykrotność średniej płacy kierowcy. Problemem dla przedsiębiorców i cudzoziemców jest również złożoność i przewlekłość procedur koniecznych do zalegalizowania pobytu i pracy kierowcy w Polsce oraz konieczność zdawania testów kwalifikacyjnych w naszym języku. © Ⓟ