Potrzeba elektrycznej dotacji

Polski resort finansów nie chce promować ekologicznych samochodów

W 2011 r. w Europie Środkowej i Wschodniej sprzedano 245 samochodów elektrycznych. W 2017 r. sprzedaż takich aut powinna przekroczyć 60 tys. Niemal połowa ma znaleźć nabywców w Polsce.

Według najnowszej analizy firmy doradczej Frost & Sullivan już za pięć lat segment samochodów elektrycznych będzie miał w naszym kraju 4,4 proc. udział w rynku aut osobowych i lekkich dostawczych. Pozycja ta ma sprawić, że Polska będzie miała 43 proc. udział w ogólnym rynku pojazdów elektrycznych w regionie Środkowo-Wschodniej Europy. Polska jest w czołówce regionu pod względem atrakcyjności tego rynku (razem z Czechami i Rumunią).

W naszym kraju udział sprzedaży aut elektrycznych oraz pojazdów typu plug-in może w perspektywie 5 lat osiągnąć poziom 4,4 proc. ogółu sprzedaży samochodów osobowych i lekkich samochodów dostawczych. Prognozę Frost & Sullivan potwierdza badanie przeprowadzone przez TNS Polska na zlecenie Renault Polska.

Wynika z niego, że nasz kraj to podatny grunt do rozwoju elektrycznej motoryzacji. Aż 88 proc. Polaków uważa auta elektryczne za przyszłość motoryzacji, a 74 proc. nie ma żadnych obaw związanych z użytkowaniem tego typu pojazdów. Większość Polaków ma świadomość pozytywnego wpływu samochodu elektrycznego na środowisko.

Jeden na czterech respondentów docenia poprawę komfortu jazdy (brak wibracji i skrzyni biegów). 26 proc. Polaków ma jakiekolwiek obawy związane z samochodami elektrycznymi. Najwięcej spośród nich wymienia mały zasięg, przy czym aż 65 proc. z tej grupy przejeżdża dziennie średnio nie więcej niż 60 km, więc ich obawy nie są uzasadnione (minimalny zasięg dostępnych obecnie i wprowadzonych w najbliższym czasie na rynek aut to około 80 km). Koszt użytkowania auta elektrycznego jest atrakcyjny.

— Przejechanie 100 km autem elektrycznym jest możliwe już od 5 zł, czyli kilka razy taniej niż pojazdem z silnikiem spalinowym — przekonuje Filip Thon, prezes RWE Polska, właściciela największej sieci doładowań w Europie.

Barierą — szczególnie dla firm — pozostaje cena samochodu elektrycznego. Małe miejskie auto z takim napędem to wydatek ponad 100 tys. zł. Co prawda w miarę pojawiania się nowych modeli ceny spadają.

Już we wrześniu 2012 r. Renault wprowadzi do sprzedaży m.in. elektryczną odmianę dostawczego Kangoo. Ma kosztować od 79,9 tys. zł. A dwuosobowy Renault Twizy poniżej 30 tys. zł (w przeliczeniu z rynku francuskiego). Mimo to, bez rządowego wsparcia autom elektrycznym trudno się będzie przebić.

Swoją prognozę Frost & Sullivan uzależnia od pojawiania się w krajach regionu pełnych zachęt rządowych — włączając opodatkowanie nowych pojazdów zależnie od emisji CO 2 oraz możliwość wykorzystywania pasów dla autobusów, co będzie atrakcyjnym rozwiązaniem dla flot firmowych. Ministerstwo Finansów poinformowało nas jednak, że nie prowadzi prac legislacyjnych zmierzających do wprowadzenia preferencji dla użytkowników aut elektrycznych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Potrzeba elektrycznej dotacji