Praeses locuta, causa finita

opublikowano: 24-11-2019, 22:00

Inauguracyjne posiedzenie Sejmu IX kadencji 2019-23 było aktem przerywanym.

Początek miało 12-13 listopada, dalej zostało rozciągnięte na 19 listopada, wreszcie zakończone 21 listopada, a dosłownie już w piątek 22 listopada o godz. 0.31. Przerywanie z natury wprowadza nerwowość, w przypadku obrad pękniętego Sejmu spotęgowaną merytorycznie. Sam koniec aktu okazał się fatalny, o północy 21/22 listopada opozycja gromko skandowała „Oszustwo! Oszustwo! Oszustwo!”.

Młodzi posłowie opozycji tak skomentowali wybór Stanisława Piotrowicza, a także Krystyny Pawłowicz do TK.
Zobacz więcej

Młodzi posłowie opozycji tak skomentowali wybór Stanisława Piotrowicza, a także Krystyny Pawłowicz do TK. Fot. Adam Chełstowski

Wyniki głosowań potwierdziły, że PiS z przystawkami rządzi w izbie niepodzielnie. Nominalnie ma nad zróżnicowaną opozycją przewagę 235:225, ale komplet szabel potrzebny jest tylko w sprawach najwyższej wagi, takich jak np. wotum zaufania dla rządu. Przeszło ono 237:214, przy 3 posłach wstrzymujących się i 6 nieobecnych. Na wynik złożyło się 235 głosów PiS oraz 2 posłów… KO, którym palce omsknęły się z guzika czerwonego na zielony. W innych spornych głosowaniach władcom wystarczało 230, a będzie wystarczało 225-228, ponieważ od pierwszych dni znacznie więcej nieobecności występuje po drugiej stronie. Dlatego uprawniona jest prognoza odbijania przez Sejm poprawek Senatu, czy nawet uchwał drugiej izby o całkowitym odrzuceniu ustawy — PiS nie będzie miało z tym żadnych problemów. Finalne wersje ustaw trafiające do podpisu prezydenta będą zatem wyłącznie sejmowe, co najwyżej z jakimiś technicznymi poprawkami senackimi.

Wszechwładcy Sejmu nie zamierzają oddawać ani guzika, co potwierdziły wybory organów sądowych. Międzyklubowa lista członków Trybunału Stanu (TS) przeszła stosunkiem 434:1, przy 12 głosach wstrzymujących się. Ale TS jest organem całkowicie martwym, w kadencji 2019-23 również nie podejmie czynności, albowiem skierowanie do niego sprawy wymaga w Sejmie co najmniej 276 głosów. Dlatego np. marzenie Jarosława Kaczyńskiego o postawieniu Donalda Tuska przed TS pozostanie na zawsze jego mrzonką. Realnie istnieje natomiast Trybunał Konstytucyjny (TK), w którego składzie tzw. dobra zmiana będzie miała przewagę już 14:1. Przeforsowanie na sędziów Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza to dla Polaków spoza elektoratu PiS wręcz prowokacja. Wobec trzeciego kandydata, profesora Jakuba Steliny, nie było merytorycznych zastrzeżeń, natomiast jego zgłoszenie w ostatniej chwili, w trybie kadrowej łapanki, dodatkowo zdołowało obecny TK.

Wspomniany nocny epizod dotyczył wyboru delegacji Sejmu do Krajowej Rady Sądownictwa. Spośród szóstki kandydatów PiS przeforsowało własną czwórkę, co było oczywistością. Skandującej opozycji poszło jednak o tryb. Otóż marszałek Elżbieta Witek arbitralnie unieważniła, bez ogłoszenia wyniku, głosowanie pierwotne, w którym część posłów faktycznie nie umiała sobie poradzić z nietypowym wciskaniem guzików (nie było to zwyczajne głosowanie za czy przeciw). Reasumpcja z zasadnych powodów zawsze jest możliwa, ale regulamin Sejmu bezwzględnie wymaga podania wyniku głosowania oraz pisemnego wniosku co najmniej 30 posłów. Idąc na skróty marszałek oczywiście pogwałciła regulamin. W piątek jednak zabrał głos szeregowy poseł Jarosław Kaczyński, czyli najwyższy organ państwa. W imperatorskim stylu, ujętym w powyższym tytule po łacinie, całkowicie uniewinnił zagubioną marszałek. Prezes przemówił, sprawa skończona.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu