Prezes na zagrodzie...

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2003-04-29 00:00

Kaliguli (cesarz rzymski od 37 r. n.e., przezwany w dzieciństwie Caligula — „buciczek” — przez żołnierzy ojca, od obuwia noszonego przez legionistów) przypisuje się mianowanie swego konia senatorem, co można tłumaczyć jako objaw choroby umysłowej lub naigrawanie się z senatu, tej tradycyjnej rzymskiej instytucji. Kaligula początkowo rządził w zgodzie z senatem i zyskał dużą popularność — chociaż skończył źle, jak to w tradycji ówczesnego Rzymu bywało, zamordowany przez spiskowców.

Historia milczy natomiast, jak swoje obowiązki senatora ów koń wykonywał, czym zarządzał. Więcej, mimo wielkich szkód, jakie Kaligula, być może za namową swojego specyficznego senatora, wyrządził Rzymowi (m.in. pożar biedniejszej części miasta) ,nie mówi się, że był to szczególnie zły czas w historii cesarstwa. Zwolennicy tego cesarza mówią nawet, że przyczynił się on (senator — również) do uświetnienia Wiecznego Miasta, bo odbudowane po pożarze było znacznie piękniejsze.

Ta przydługa może nieco historyjka jako żywo przychodzi na myśl w kontekście całego, trwającego już wiele lat, zamieszania z PZU SA. Różni byli ministrowie skarbu, nadzorujący — przynajmniej teoretycznie — szefów PZU, różni byli prezesi w tej firmie: efekty działań niektórych z nich śmiało można porównać do skutków wielkiego pożaru Rzymu, różni byli pretorianie. A mimo to gmach PZU (w przenośni, a przede wszystkim dosłownie) jest coraz bardziej okazały.

I można z tego wyciągnąć dwa zasadniczo różne wnioski: albo ci wszyscy kolejni prezesi byli tak słabi, że — mimo usilnych starań — nawet zepsuć tego organizmu nie potrafili, albo jest on tak doskonały, że nic nie jest w stanie go uszkodzić. I w tym kontekście przychodzi jedynie prosta refleksja: co by się działo z tą firmą i jaką miałaby dzisiaj pozycję, gdyby nie wszystkie te usilne starania przez lata. Może więc ten pomysł z tym koniem senatorem (prezesem) nie był tak całkiem chybiony, niezależnie od tego, co przyświecało jego autorowi.

Chociaż, zachodzi poważna obawa, iż mimo 200 lat historii, PZU nie jest aż tak wieczne, jak Wieczne Miasto. No i trzeba pamiętać — jeżeli już szukamy porównań — jak kończyli ówcześni cezarowie. No, a nietypowy senator? Zapewne trafił do rzeźni.

Możesz zainteresować się również: