W styczniu 2026 r. Rosja wydobywała średnio 9,28 mln baryłek ropy dziennie, nie licząc kondensatu. To wynik o 46 tys. baryłek dziennie niższy niż już obniżony poziom z grudnia i niemal o 300 tys. baryłek dziennie poniżej limitu produkcyjnego uzgodnionego w ramach porozumienia OPEC+. Oznacza to, że trzeci co do wielkości producent ropy na świecie coraz wyraźniej oddala się od maksymalnych możliwości wydobywczych, nie tylko z powodów polityki kartelu, lecz także ze względów rynkowych.
Malejąca produkcja ropy naftowej staje się coraz większym zagrożeniem dla stabilności finansowej Rosji. W 2025 roku sektor naftowy i gazowy odpowiadał za około 23 proc. dochodów państwowych, tymczasem w styczniu 2026 r. wpływy z ropy spadły do najniższego poziomu od pięciu lat.
Rosnące zapasy sygnalizują problemy ze sprzedażą
Kluczowym sygnałem ostrzegawczym dla rynku jest szybki przyrost zapasów rosyjskiej ropy przechowywanej na tankowcach. Według dostępnych danych na początku lutego na wodzie znajdowało się około 143 mln baryłek surowca, niemal dwukrotnie więcej niż rok wcześniej i o ponad jedną czwartą więcej niż pod koniec listopada. Taki wzrost sugeruje, że część ładunków ma trudności ze znalezieniem nabywców, a czas potrzebny na ich sprzedaż znacząco się wydłuża.
Sankcje USA i presja na kluczowych odbiorców
Dodatkowym czynnikiem pogarszającym sytuację jest zaostrzenie polityki sankcyjnej Stanów Zjednoczonych. Na początku miesiąca prezydent USA Donald Trump ogłosił podniesienie ceł na wybrane towary do 25 proc., co objęło również Indie w kontekście ich relacji handlowych z Rosją
