Myśleć perspektywicznie, szukać nisz i inwestować w dekoniunkturze. To recepta na sukces Jerzego Jankowskiego, prezesa BIG Autohandel.
— Przygodę z motoryzacją zacząłem jako dziesięciolatek, pomagając wujkowi zreperować motorower. Pierwszy pojazd — zdezelowanego komara z zatartym silnikiem — dostałem zaraz po komunii — mówi Jerzy Jankowski, prezes i większościowy właściciel spółki BIG Autohandel, trójmiejskiego dilera samochodów marki Ford.
Pracę na swoim Jankowski rozpoczął w 1986 r. od warsztatu elektronicznego naprawiającego i przestrajającego sprzęt RTV. Już wówczas interesował się rynkiem motoryzacyjnym.
— Kupowałem samochody do remontu. Doprowadzałem je do stanu używalności, po czym odsprzedawałem i kupowałem następny samochód, ale już droższy i lepszy. Tą metodą pierwszą limuzynę, Forda Scorpio, miałem w 1987 roku — mówi.
Zrobiło się ciasno
Pierwsze kroki w motoryzacyjnym biznesie Jerzy Jankowski postawił z czterema wspólnikami na początku 1990 roku. Dziś udziały dzieli z mniejszościowym wspólnikiem Amadeuszem Juszczakiem.
— Już na przełomie roku 1991 i 1992 uzyskaliśmy autoryzację od polskiego przedstawicielstwa Ford Motor Company. Szybko okazało się, że dotychczasowy, wynajmowany od spółdzielni lokal i zaplecze stają się zbyt małe dla potrzeb światowego partnera — wspomina prezes Jankowski.
Konieczne stało się znalezienie atrakcyjnych lokalizacji nadających się na autosalony z prawdziwego zdarzenia. W 1994 roku rozpoczęto sprzedaż samochodów w nowym salonie na ul. Abrahama w Gdańsku.
Czas inwestycji
Na tej inwestycji BIG Autohandel nie poprzestał. W ubiegłym roku wypracowane zyski oraz kredyty bankowe umożliwiły budowę i otwarcie jednej z najnowocześniejszych i największych stacji dilerskich Forda w Polsce. Na ponad 3200 mkw. przy ul. Elbląskiej — drodze dojazdowej z Warszawy do Gdańska — mieści się obszerne zaplecze biurowe, duża powierzchnia wystawowa dla kilkunastu samochodów, serwis z 26 stanowiskami naprawczymi, a także automatyczna i ręczna myjnia samochodowa.
Czy nowa inwestycja nie była na wyrost? Prezes Jankowski twierdzi, że wręcz przeciwnie.
— Po pierwsze tego od nas oczekiwał europejski partner, bo ma świadomość, że bez spełnienia standardów zachodnich trudno sprzedać nawet najlepszy produkt. To także dobry moment na inwestycje: ceny nieruchomości i usług budowlanych od dwóch lat galopują. Po trzecie podstawą racjonalnego gospodarowania jest inwestowanie w dołku, a nie na szczycie cyklu koniunktury, która wcześniej niż później wróci na nasz rynek motoryzacyjny. My będziemy przygotowani na przyjęcie każdej liczby klientów.
Na inwestycji w Gdańsku właściciel BIG Autohandlu nie zamierza poprzestać. W przyszłym roku w Warszawie spółka otworzy jeszcze większy serwis Forda, zajmujący ponad 4 tys. mkw.
Nie tylko motoryzacja
— Moim żywiołem tak jak każdego Kaszuba jest woda. Najlepszym dowodem — osiem lat w sekcji wioślarskiej w gdańskim klubie Gedania — mówi Jankowski.
Prezes wolny czas spędza nad wodą, na wodzie lub pod wodą. Teraz zamierza do rekreacji na wodzie zachęcać innych. Z myślą o czarterach i turystyce morskiej zainwestował w dwie motorowe jednostki. Od dwóch lat jest też głównym importerem brytyjskiej firmy Princess Yachts International, specjalizującej się w sprzedaży oraz serwisie jachtów motorowych. Kolejnym oczkiem w głowie prezesa stał się hotel Niedźwiadek na Kaszubach. Kupiony kilka lat temu podupadły ośrodek wypoczynkowy przekształcił w całosezonowy obiekt z licznymi atrakcjami.
Fach w ręku
Myśli o samochodach, jachtach i turystyce, ale nie zapomina o swojej pierwszej zawodowej pasji — elektronice.
— Wprawiłem ostatnio żonę w osłupienie. Przed ważną uroczystością rodzinną odkryła, że nasza kamera wideo jest poważnie uszkodzona. Nim minęły dwie godziny układy elektroniczne, garść elementów, które wysypały się z obudowy i optyka wróciły na swoje miejsce — mówi prezes Jankowski.



