Przebudzenie Julii

Michał Mizera
opublikowano: 2005-05-27 00:00

Vivat Szekspir! Tydzień temu Rozmaitości dały premierę „Makbeta”. W sobotę najsłynniejsza historia miłosna — „Romeo i Julia”.

Reżyser Redbad Klynstra zmienił jednak tytuł na „Przebudzenie Julii”. Z jednej strony wskazuje na szczególną scenę w dramacie Szekspira. Tę finałową, w której Julia, widząc martwego już Romea, spija z jego ust truciznę i dobija się sztyletem. To przy tej scenie płakali nawet zatwardziali. Reżyser jednak przewrotnie zwraca uwagę na inne przebudzenie. Przebudzenie współczesnej Julii ze snów o uczuciu „na zawsze” do tego „jedynego”. To bolesna zmiana dla romantyków zapatrzonych w szekspirowski wzorzec. Ale trudno udawać, że w obyczajach miłosnych nic się nie zmieniło od czasów Szekspira...

I jeszcze jedno przebudzenie błyszczy w tym tytule. To, które ma nadejść. Przebudzenie mężczyzn. „Panowie, coś jest z nami nie tak” — pisze reżyser w zapowiedzi. To spostrzeżenie brzmi tyleż intrygująco, co prowokacyjnie. Czy miłość Romea i Julii jest dzisiaj możliwa? Z tą zamierzoną prowokacją zmierzy się jedenastu aktorów, wśród nich dwoje znakomitych i doświadczonych: Maria Maj i Zdzisław Wardejn. Resztę obsady stanowi młodzież aktorska, utalentowana i grająca z wypiekami na twarzy. Warto zwrócić uwagę na świeży nabytek z Krakowa — Jakuba Snochowskiego. Obiecujący aktor.

Klynstra zaś z ciekawego aktora stał się intrygującym reżyserem. A zaczynał jako młody aktor w Studio u Grzegorzewskiego, w „La Boheme” mówił nawet Wyspiańskiego po holendersku...

Teatr Rozmaitości, spektakle 28, 29, 31 V, godz. 19.00, bilety: tel. (22) 629-45-54, e-mail: [email protected]