Przecena surowców nie budzi obaw

opublikowano: 09-03-2017, 22:00

To tylko korekta, której nie należy traktować jako sygnał zwiastujący odwrócenie trendu wzrostowego na rynku akcji, uważają eksperci

Kiedy gospodarka nabiera rozpędu, zyski z obligacji drożeją, akcje zaczynają rosnąć, a ceny surowców się stabilizują.

W kolejnej fazie bessa obejmuje obligacje, ceny akcji mocno rosną, a surowce zaczynają drożeć. Wtedy gospodarka ma się już całkiem dobrze i dopiero kiedy dociera do szczytu, akcje przestają zyskiwać, wciąż zyskują natomiast surowce. Obie grupy aktywów kończą hossę, dopiero kiedy są symptomy recesji. Na to, że już dotarliśmy do tego momentu, nic nie wskazuje, ale nie tylko dlatego zarządzający funduszami spokojnie reagują na niespokojną sytuację na rynkach surowców.

W środę notowania amerykańskiej ropy WTI spadły o prawie 5 proc., kończąc sesję nieco powyżej 50 USD za baryłkę. Od początku tygodnia do czwartkowego południa miedź potaniała o 4,6 proc., a złoto o 2,4 proc. Nie pozostało to bez wpływu na rynki akcji, zwłaszcza na te, na których dużo ważą spółki surowcowe. Pod kreską sesję w czwartek kończyły więc giełdy azjatyckie, a w Warszawie przez większą część sesji najmocniej taniał KGHM, ciągnąc w dół WIG20. Tomasz Wronka, zarządzający funduszami w Skarbcu TFI, korekty cen surowców nie traktuje jednak jako sygnału ostrzegawczego, bo jego zdaniem, trudno znaleźć wspólny mianownik dla przeceny złota, ropy czy miedzi.

— Rynek surowców jest bardzo niejednolity, a istotną rolę odgrywają na nim czynniki specyficzne. To one tak naprawdę determinują ceny poszczególnych surowców. Bardzo ciężko jest wskazać obecnie wspólne elementy, które powodowałyby spadki czy zwyżki na szerokim rynku, szczególnie w krótkim terminie. Bez tego natomiast ciężko mówić o ogólnych zmianach trendu na całym rynku surowców, w ślad za którymi podążyłyby rynki akcyjne — mówi Tomasz Wronka. Tomasz Bursa, wiceprezes Opti TFI, dzieli spółki na trzy grupy — finansowe, surowcowe i pozostałe. O kierunku, w którym podążą rynki akcyjne, zadecydują, jego zdaniem, te ostatnie.

— Surowce mają za sobą wyjątkowo dobry rok. Korekta, z którą mamy do czynienia w ostatnich tygodniach, jest czymś naturalnym i nie dopatrywałbym w niej zapowiedzi trwałego odwrócenia trendu. Równocześnie nie widzę także dużego potencjału do wzrostu ze strony spółek surowcowych. Rekompensatą może być natomiast sektor finansowy, który z perspektywy biznesowej niejako wychodzi z cienia, a dodatkowo sprzyja mu także środowisko dodatnich i rosnących stóp procentowych. Innymi słowy, uważam, że sektor bankowy w najbliższym czasie będzie pokrywał ewentualne spowolnienie ze strony branży surowcowej. A o tym, czy rynki pójdą do góry, zadecyduje reszta spółek — uważa Tomasz Bursa.

Potrzebny nowy impuls

Zapowiadane przez obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych programy infrastrukturalne w ubiegłym roku pchnęły wyraźnie ku górze notowania surowców, przede wszystkim przemysłowych. Tomasz Bursa podkreśla, że to czynnik, który w dalszym ciągu może wspierać wzrost cen, ale jego zdaniem, inwestorzy przypisują mu zbyt dużą wagę.

— O wiele ważniejsze są Chiny i popyt inwestycyjny ze strony europejskich przedsiębiorstw, a więc przede wszystkim inwestycje prywatne — mówi Tomasz Bursa. Tomasz Wronka potwierdza, że kluczowy jest popyt z Państwa Środka, a dane napływające z tamtejszej gospodarki są pozytywne. Specjalista Skarbca TFI zastrzega jednak, że o zwyżki cen surowców, takie jak w ubiegłym roku, będzie trudno. Zwłaszcza że na rynku ropy czy metali przemysłowych trudno dostrzec problemy ze zbilansowaniem popytu i podaży. Zdaniem Tomasza Bursy, obecne ceny surowców raczej pomagają rynkom wschodzącym i ich pozycji handlowej oraz fiskalnej.

— To powinno przekładać się na wzrost konsumpcji i inwestycji w tych krajach, co jest dobrą wiadomością przede wszystkim dla europejskich eksporterów — dodaje wiceprezes Opti TFI.

Bez blasku

Tak jak o cenie miedzi decyduje głównie popyt z Chin, tak notowaniami złota steruje polityka Fedu. Tomasz Wronka nie ma wątpliwości, że sytuacja tych inwestorów, którzy lokują kapitał w królewskim kruszcu, nie jest komfortowa. — Rośnie inflacja, a więc czynnik, który powinien wspierać notowania złota. Ale rosną także stopy procentowe. Wydaje się, że do końca tego roku realne stopy powinny być wyższe, a to z reguły nie wpływa pozytywnie na cenę kruszcu — mówi zarządzający funduszami w Skarbcu TFI. Znak zapytania specjalista stawia też przy dolarze, którego siła negatywnie wpływa na siłę złota.

— Potencjał do umocnienia dolara nie jest moim zdaniem duży, dlatego raczej nie oczekiwałbym presji na cenę złota z tej strony. Również obecne pozycjonowanie inwestorów nie wskazuje na na ryzyko silnej wyprzedaży — dodaje specjalista, który zaznacza, że notowaniom kruszcu może natomiast sprzyjać niepewność w kwestiach politycznych. Tomasz Bursa złota jednak nie skreśla.

— W tym przypadku decyduje głównie Fed. Korelacja cen złota z polityką Rezerwy Fede-ralnej jest bardzo ciekawa. W krótkim terminie podniesienie stóp procentowych oznacza spadek cen, ale w długim terminie włączają się efekty inflacyjne i zwyżki stóp procentowych nie przeszkadzają złotu rosnąć — mówi wiceprezes Opti TFI.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu