Przemysł na skraju jesiennej depresji

opublikowano: 02-11-2016, 22:00

Dużo słabszy od oczekiwań październikowy odczyt PMI dla przemysłu zgasił optymizm co do kondycji polskiej gospodarki.

Czwarty kwartał w polskim przemyśle zaczął się w minorowych nastrojach. Wskaźnik PMI, odzwierciedlający m.in. nowe zamówienia, produkcję czy zatrudnienie, w październiku spadł w porównaniu z wrześniem aż o 2 pkt., do zaledwie 50,2 pkt. To najmniej od września 2014 r., choć wskaźnik wciąż wynosi ponad 50 pkt., co oznacza ogólną poprawę sytuacji. „Październikowe wyniki odzwierciedlały przede wszystkim słabe tempo wzrostu wielkości produkcji, które zwolniło w związku ze spadkiem liczby nowych kontraktów. Tymczasem poziom zatrudnienia wzrósł najwolniej od ponad dwóch lat, a firmy ograniczyły aktywność zakupową pierwszy raz od trzech miesięcy”— podaje w komunikacie Markit Economics.

Tymczasem wskaźnik PMI dla strefy euro w październiku zanotował najwyższy poziom od 33 miesięcy, napędzany głównie przez gospodarkę niemiecką. W całej strefie tylko Grecja i Włochy nie zanotowały w październiku wzrostu PMI.

— Październikowy odczyt wskaźnika PMI gasi optymizm co do kondycji polskiej gospodarki w czwartym kwartale. Oczywiście wskaźnik ten jest miękki i potrafi zaskakiwać w jedną lub w drugą stronę, ale spodziewałam się, że po spowolnieniu wzrostu gospodarki w trzecim kwartale już w październiku będzie widać wyraźny wzrost zamówień ze względu na okres przedświąteczny, tymczasem mamy do czynienia z wyhamowaniem. W listopadzie zapewne widoczna będzie poprawa sytuacji, ale nie należy się teraz spodziewać wyraźnego odbicia gospodarki w porównaniu z poprzednim kwartałem — mówi Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

W październiku firmy z sektora przemysłowego sygnalizowały spadek zamówień krajowych i zagranicznych, a produkcja wzrosła nieznacznie tylko dzięki zamówieniom z poprzednich miesięcy. Przypomnijmy, że zgodnie z danymi GUS już we wrześniu produkcja przemysłowa w Polsce wzrosła o 3,2 proc. rok do roku, czyli wyraźnie mniej, niż oczekiwali ekonomiści.

— Widać osłabienie w większości głównych komponentów wskaźnika PMI — i odnoszących się do bieżącej sytuacji, i wyprzedzających, szczególnie dotyczących zamówień. Jest to niespójne z odbiciem PMI, które widać w strefie euro, zwłaszcza w Niemczech. Możliwe, że to tylko odreagowanie po silnym PMI we wrześniu, ale na pewno nie należy z optymizmem oczekiwać wyników polskiej gospodarki w drugim półroczu — mówi Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

Miesiąc temu Bank Światowy obniżył prognozę wzrostu PKB Polski w tym roku z 3,7 do 3,2 proc., a w przyszłym — z 3,5 do 3,4 proc. Powód to głównie osłabienie tempa inwestycji.

— Wiele wskazuje na to, że to lokalne czynniki osłabiają wzrost PKB: przedłuża się luka w finansowaniu inwestycji z Unii Europejskiej, także firmy prywatne, nie mogąc doczekać się ożywienia z tej strony, bardziej powściągliwie planują swoje inwestycje. W konsekwencji to osłabienie może potrwać i mniejszy od oczekiwanego wzrost gospodarczy może być widoczny także w pierwszym półroczu 2017 r. — mówi Rafał Benecki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Przemysł na skraju jesiennej depresji