PTR: trudne WZA
Polskie Towarzystwo Reasekuracyjne straciło w 2000 roku kilkanaście milionów złotych. W tym roku dużo lepiej też nie będzie, bo już wiadomo, przypis składki spadnie o jedną trzecią. Konsekwencją takiej sytuacji może być exodus części akcjonariuszy. Ostatnią szansą dla PTR jest zdobycie nowych rynków na Wschodzie, a także mariaż z inwestorem z branży.
W tym roku Polskiemu Towarzystwu Reasekuracyjnemu przypis składki spadnie o kolejne 30 proc. do około 140 mln zł. Dwa lata temu spółka zebrała 294 mln zł, a w 2000 roku 203 mln zł. Krzysztof Jarmuszczak, prezes PTR, liczy jednak, że uda się poprawić wynik finansowy. Po utworzeniu nakazanych przez audytora rezerw strata za 2000 r. sięgnęła bowiem kilkunastu mln zł. Nie chce jednak ujawniać szczegołów przed WZA.
— Składka zarobiona netto pozostanie na poziomie porównywalnym 2000 r. Uda nam się natomiast uwolnić znaczną część rezerw i poprawić wynik finansowy, dzięki czemu osiągniemy w 2001 roku zysk — przekonuje Krzysztof Jarmuszczak.
Przypis składki towarzystwa zmniejsza się, bo kurczy się rynek reasekuracyjny, a PZU — najważniejszy klient PTR — stopniowo ogranicza reasekurację ryzyk komunikacyjnych. Dodatkowo, PTR nie uzgodnił korzystnego odnowienia części umów i zrezygnował z najbardziej szkodowych ryzyk.
Wątpliwości akcjonariuszy
Spadek przypisu składki w PTR i wysoka strata towarzystwa sprawiają, że akcjonariusze coraz częściej wyrażają wątpliwości co do sensu dalszego istnienia firmy.
— Zarząd PTR musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy możliwe jest utrzymanie spółki bez umów z PZU. Nie jesteśmy zainteresowani utrzymywaniem spółki w takiej formule jak dziś — twierdził niedawno Zygmunt Kostkiewicz w wywiadzie dla „PB”.
— Są akcjonariusze, którzy czują się rozczarowani PTR. Wynika to po części z ich nieprawidłowych oczekiwań, a po części z tego, że wynik za 2000 rok był daleki od naszych założeń — uważa Krzysztof Jarmuszczak.
Na najbliższym WZA 29 czerwca zarząd będzie więc musiał wysłuchać cierpkich słów właścicieli. Krzysztof Jarmuszczak nie wyklucza też, że niedługo nastąpią zmiany w akcjonariacie spółki.
— Na walnym nie spodziewam się rewolucyjnych zmian, ale myślę że ruchy wewnątrz akcjonariatu odbędą się jeszcze w tym roku — podkreśla Krzysztof Jarmuszczak.
Prezes PTR przewiduje też, że w rezultacie ewentualnych roszad akcjonariat towarzystwa będzie mniej liczny i większą rolę będą w nim odgrywały instytucje finansowe. Prezes PTR nie wyklucza też wejścia do spółki zagranicznego reasekuratora.
Szansa na Wschodzie
Krzysztof Jarmuszczak przyznaje, że na polskim rynku PTR nie ma szans na duży przypis składki.
— Naszym atutem jest przejmowanie od towarzystw małych i wyspecjalizowanych ryzyk, które ciężko jest gdzie indziej reasekurować — podkreśla Krzysztof Jarmuszczak.
Być albo nie być towarzystwa zależy jednak od wzmocnienia pozycji w krajach byłego bloku wschodniego, głównie dawnego ZSRR.
— Chcemy być znaczącym reasekuratorem regionalnym. Nasz plan przewiduje, że w ciągu trzech lat udział składki zebranej na rynkach naszego regionu wzrośnie do 30 proc. Dotychczas było to kilka procent, ale w tym roku wzrośnie do 10 proc. — mówi Krzysztof Jarmuszczak.
Spółka chce też wchodzić kapitałowo do tamtejszych towarzystw ubezpieczeniowych.
— Mamy już 80 proc. litewskiej Preventy. Przyglądamy się dwóm spółkom na Ukrainie i jednej na Białorusi — dodaje prezes PTR.