Małe jest piękne. W ubezpieczeniach finansowych też — z takiego założenia wyszedł gigant.
Ubiegły rok był dla PZU rekordowy w segmencie ubezpieczeń finansowych. W pierwszych trzech kwartałach składka przypisana wyniosła 45 mln zł, podczas gdy w całym 2005 r. było to zaledwie 26 mln zł. Dwa główne źródła wpływów to składka przypisana z ubezpieczeń kredytów (która wyniosła 25 mln zł, czyli była sześciokrotnie wyższa niż w 2005 r.) oraz składka na gwarancje ubezpieczeniowe (wzrost o 150 proc. — do 20 mln zł).
— Chcemy postawić na segment małych i średnich przedsiębiorstw (MSP) — deklaruje Jolanta Strzelecka, członek zarządu PZU.
Ubezpieczyciel wprowadził nowy produkt — ubezpieczenia krajowego kredytu kupieckiego dla segmentu MSP.
Spółka liczy na to, że uda się jej zwiększyć udział w rynku ubezpieczeń kupieckich nawet do 20 proc. w 2010 r. Teraz ocenia, że ma 7,7 proc.
Drugim motorem wzrostu ma być ubezpieczenie kredytu eksportowego dla klienta korporacyjnego.
— W 2010 r. rynek gwarancji będzie wart około 400 mln zł. Naszym celem jest trzecia część tortu — mówi Jolanta Strzelecka.
Obecnie rynek jest wyceniany na blisko 140 mln zł, z czego 19 proc. ma PZU.
Cały segment ubezpieczeń finansowych jest obecnie wart około 470 mln zł. PZU szacuje, że do końca 2010 r. wzrośnie do 700 mln zł.



