Choć nie czują się Szkotami, Szetlandczycy nie marzą też o powrocie wysp do Norwegii. Bo wzrosłyby im ceny piwa...
W 2002 r. norwescy nacjonaliści domagali się od swego rządu rozpoczęcia negocjacji ze Szkocją o zwrot Szetlandów i Orkadów. W 1472 r. księżniczka Małgorzata wniosła je, w dość skomplikowany sposób, Jakubowi III w wianie. Wyspy oddano w zastaw za jej posag — 10 tys. funtów — którego nie zdołał wypłacić król Chrystian I. Choć w końcu te pieniądze zebrano i zaoferowano Szkotom, ci nie chcieli oddać wysp... Na Szetlandy napłynęli szkoccy górale, ludność się mieszała, lecz norweskiego dialektu (norn) używano jeszcze w XVIII w. A elementy skandynawskiego folkloru przetrwały po dziś dzień. Choćby nazwa Szetlandy, wywodząca się od nordyckiego słowa Hjatland: „ziemia rękojeści miecza”. Opisuje ono kształt archipelagu, leżącego w pół drogi między Norwegią a Szkocją.
Śpiewające foki
Smagane wiatrem wzgórza, wszędobylskie owce na pofalowanych pastwiskach, ukwiecone doliny... I niemal 1,5 tys. km linii brzegowej: 405 zatoczek, 341 jaskiń, 246 szeroko otwartych piaszczystych zatok i odnóg morskich, 205 skalistych wysepek, 190 ostańców, 158 naturalnych łuków i przynajmniej 7 podziemnych przejść, dziesiątki głęboko wciętych w ląd fiordów zwanych „voes”, a nawet słone bagna i piaszczyste wydmy. Raj dla miłośników przyrody, szukających odpoczynku z dala od gwarnych kurortów.
— Nie trudno znaleźć ciszę i spokój — życie na wyspach szetlandzkich toczy się z dawna ustalonym rytmem. Natura stworzyła wspaniały krajobraz, działający kojąco na przybywających tu ludzi. Mieszkańcy zdobywają serca turystów otwartością i życzliwością, a zachowana w legendach przeszłość wysp przekazywana jest z pokolenia na pokolenie podczas wspólnych biesiad i gawęd — opowiada Piotr Hlawiczka, przedstawiciel Brytyjskiej Centrali Turystycznej VisitBritain na Polskę.
Szetlandy to jedno z najważniejszych miejsc lęgu i żerowisk ptactwa morskiego na północnym Atlantyku. W koloniach, takich jak Hermeness, Foula, Mousa, Noss, Sumburgh Head i Fair Isle, naliczono ponad milion ptaków z 230 tys. gatunków. Żyją tu maskonury, mewy arktyczne, kormorany czubate, głuptaki białe, kaczki edredonowe, ostrygojady, rybitwy i wiele innych. Ornitologów — profesjonalistów i amatorów — nęci możliwość obserwowania ptaków z bliska. Nieopodal stolicy wysp, Lerwick, pływa się łódką wzdłuż 180- -metrowego klifu zasiedlonego przez morskie ptactwo. A w rezerwatach przyrody Noss i Hermaness wędrowcy mogą podejść do maskonurów na trzy metry, nie płosząc ich!
— „Śpiewające foki” wylegujące się na plaży poniżej pensjonatu, naprawdę nie dają w nocy zasnąć. Foki zwykłe i szare spotyka się tu w dużych ilościach przez cały rok. Tak jak w przypadku maskonurów można zaparkować samochód tuż obok miejsc przeznaczonych do obserwacji zwierząt — zapewnia Piotr Hlawiczka.
Za to wstydliwe i nieuchwytne wydry, których żyje na Szetlandach około tysiąca, pokazują się tylko wyjątkowo cierpliwym. Niemal codziennie przypływają jednak — szczególnie na Mousa Sound i Yell Sound — portowe morświny. Czasem także delfiny i wieloryby. Wśród ssaków lądowych dominują owce — dzięki 330-tys. populacji tych zwierząt turyści wywożą z wysp słynne pamiątki: swetry szetlandy i koronkowe wełniane szale. Owce, tak jak inne lokalne gatunki — np. kuce szetlandzkie (90-110 cm) czy psy shetland collies (sheltie) — są nieco mniejsze od swych odpowiedników na kontynencie. W ten sposób przystosowały się do warunków środowiska — częstych sztormów i wichur. Chociaż, jak na miejsce tak daleko wysunięte na północ, na Szetlandach panuje zadziwiająco łagodny klimat. W zimie są najcieplejszym miejscem pod tą szerokością geograficzną (60 stopień). Umiarkowany klimat morski na wyspach tworzą bowiem ciepłe prądy atlantyckie, wymieszane z chłodniejszymi wodami z mórz Norweskiego i Północnego.
Gród jarla
Szetlandy to marzenie geologa — na ich skomplikowaną budowę składa się wszystko: od lawy wulkanicznej i granitu, po piaskowiec oraz wapień. Wyrzeźbiona w nich sceneria zachwyca m.in. najwyższymi w Wielkiej Brytanii urwistymi klifami z naturalnymi łukami skalnymi. Tę prastarą ziemię zasiedlono już w neolicie — ich bogatą przeszłość odkrywa 6080 stanowisk archeologicznych. Po najwcześniejszych mieszkańcach pozostały pięknie polerowane kamienne siekiery, wyroby garncarskie, steatytowe miski, kościane grzebienie, narzędzia wędkarskie i biżuteria. Z epoki żelaza zachowały się pozostałości kamiennych domostw, grobowców komorowych, kamieni kultowych i fortów. Największe osiągnięcie prehistorycznych budowniczych to okrągłe kamienne wieże obronne o podwójnych ścianach — tzw. brochs. Wzniesiono je 2,5-2 tys. lat temu — około stu rozrzuconych wzdłuż linii brzegowej. Jedyna zachowana w całości znajduje się na niezamieszkałej dziś wyspie Mousa. Warto też zobaczyć pozostałości wieży Clickimin Broch, ulokowanej przy fiordzie na przedmieściach Lerwick. Niezapomniane widoki — niczym podróż od neolitu do późnego średniowiecza — zapewnia nawet... międzynarodowe lotnisko Sumburgh (40 minut drogi z Lerwick). Tuż obok pasa startowego znajdują się wykopaliska w Old Scatness, które odsłoniły zadziwiające znaleziska: budynki z epoki żelaza zasypane przez burzę piaskową. Nieopodal wznosi się zaś słynna osada Jarlshof — jeden z najważniejszych zabytków archeologicznych Wielkiej Brytanii. Najstarsze ślady obecności człowieka w tym miejscu sięgają 5 tys. lat wstecz. Ruiny domostw — niczym nieogrodzone, zapewniające turystom wolny dostęp — wyłaniają się z soczyście zielonego torfu. W pozbawionych dachu siedzibach ogląda się spiżarnie, sypialnie, miejsca w których stały piece...
Pieszo i kajakiem
Na fali mody na Szkocję, jaka ogarnęła Wielką Brytanię w epoce wiktoriańskiej, uruchomiono w 1899 r. linię promową na Szetlandy. Dwa razy w tygodniu statki przywoziły turystów na weekend lub wakacje. Dziś połączeń jest tak wiele, że przemieszczanie się z wyspy na wyspę nie stanowi problemu.
— Im więcej przebytych kilometrów, tym więcej miejsc z napisem „najbardziej na północ wysunięty... w Wielkiej Brytanii”, np. najbardziej na północ wysunięty browar w Wielkiej Brytanii w miejscowości Baltasound albo położone najdalej na północy brytyjskie pole golfowe na wyspie Whalsay — dodaje Piotr Hlawiczka.
Nic dziwnego, że usytuowanie wysp wykorzystywane jest marketingowo — wszak leżą zaledwie sześć stopni od kręgu polarnego... Najlepszym sposobem na ich poznanie są wycieczki piesze i rowerowe, a także spływy kajakiem. Przemierzenie Szetlandów na własnych nogach pozwala zanurzyć się w ich klimacie — podziwiać widowiskowe klify na wybrzeżach Morza Północnego i Atlantyku, ciche śródlądowe fiordy i łagodne wzgórza porośnięte wrzosem, w którym gnieżdżą się bekasiki, złote siewki, gęsi i drzemliki.
— Dla zainteresowanych kulturą i historią szczególną atrakcją będzie szlak „Historic Lanes and Lodberries Trail”. Podczas wędrówki przewodnik opowiada o życiu i tradycjach miasta Lerwick — dodaje Piotr Hlawiczka.
Niemal 2 tys. km gładkich dróg wśród bajecznych widoków uszczęśliwi też każdego rowerzystę. Ruch jest niewielki, więc tym przyjemniej pedałować — problemem może być tylko wiatr. Latem w ciągu dnia trwającego 19 godzin można przemierzyć 30-50 km.
— Jadąc bocznymi drogami, należy jednak spodziewać się opóźnień. Bo jak tu nie zatrzymać się na pogawędkę z miejscowymi ludźmi, pracującymi w małych gospodarstwach i na fermach rybnych? No i te nieoczekiwane spotkania z ptakami i fokami... — dodaje Piotr Hlawiczka.
Zwierzęta — mewy, wydrzyki, foki i morświny pływające tuż przy brzegu — odwracają też uwagę golfistów. Szetlandy — ze względu na widowiskowe położenie pól i niepowtarzalne wyzwania — cieszą się sławą niezwykłego miejsca do tej gry. Pola i kluby golfowe — a także entuzjastycznie nastawieni członkowie — pojawiły się na wyspach w latach 70., w czasach koniunktury na ropę naftową. Zresztą przemysł naftowy finansuje tu wiele, nie tylko sportowych, inwestycji: drogi, centra kulturalne... Dużo dawniej narodziła się tradycja kajakarstwa morskiego — do wiosłowania zachęca długa linia brzegowa, kilometry klifów i opustoszałych plaż, odległe i niezamieszkałe wyspy czekające na swych odkrywców... Lokalne kluby organizują wycieczki z doświadczonymi przewodnikami, a także kursy dla początkujących wioślarzy. Wody wokół Szetlandów słyną z nadzwyczajnej przejrzystości i widoków: bogatej flory i fauny, zatopionych wraków, klifów, ostańców i jaskiń. To przyciąga miłośników nurkowania — mimo że woda jest chłodna. Późnym latem jej temperatura dochodzi do 13-14 stopni, by spaść do 5-6 stopni w środku zimy.
Ogniste szaleństwo
Tłumy turystów, niezrażonych zimowymi sztormami, ciągną na Szetlandy w styczniu. Bo w ostatni wtorek pierwszego miesiąca roku miasteczko Lerwick ogarnia 24-godzinne szaleństwo: Up Helly Aa — festiwal ognia. Ma on źródło w starodawnym święcie Yule, obchodzonym przez wikingów na cześć odrodzenia słońca. Kiedy nastało chrześcijaństwo, Yule zostało zastąpione przez Boże Narodzenie. Normanowie celebrowali je 24 dni później, po zakończeniu okresu bożonarodzeniowego. Yule — czas pijaństwa, biesiad i palenia ognisk — przekształciło się więc w Up Helly Aa, czyli: koniec świąt. Nowożytna tradycja festiwalu sięga 1870 r., kiedy to częścią obchodów stała się procesja z płonącymi pochodniami. Około 1910 r. pojawiły się zaś stroje wkingów. I tak, niemal od stu lat, wąskimi uliczkami Lerwick suną postacie w hełmach z rogami, niosąc topory i płonące głownie. Maszerują do portu, gdzie stoi 9-metrowa replika długiej łodzi wikingów. Przebierańcy wchodzą na nią, śpiewając pieśń pożegnalną. Potem podpalają statek i ciskają żagwie w wodne odmęty. Ściana ognia, podsycana nasączonymi benzyną kostkami, rozświetla ciemną styczniową noc... Przygotowania do tego święta trwają cały rok — a kto będzie przewodził korowodowi oraz jakiego bohatera normańskich sag odegra, staje się najpilniej strzeżoną tajemnicą...
Na tych wyspach każdy znajdzie coś dla siebie — ciszę wrzosowisk, obcowanie z przyrodą, pamiątki zamierzchłej przeszłości, ludyczną zabawę...
— Od zachodnich klifów Esha Ness po Out Skerries, miasto przemytników na wschodzie archipelagu, Szetlandy tworzą harmonijną całość łączącą przyrodę, ludzi, muzykę i niezwykłą przeszłość — sumuje Piotr Hlawiczka.
