
„PB”: Rolnicy już od jakiegoś czasu sygnalizują, że mamy do czynienia z kryzysem na rynku nawozów, co może mieć bardzo negatywny wpływ na ceny żywności. Czego brakuje i jakie to może mieć przełożenie na plony?
Wiktor Szmulewicz: Od września mamy galopujący wzrost cen — najpierw spowodowany wzrostem cen gazu, a teraz inwazją Rosji na Ukrainę. Popyt na nawozy był nieduży, bo ludzie oczekiwali spadku cen. No i zrobił się marzec, prawie kwiecień — ceny są wysokie, nawozy trzeba sypać i trudno je kupić. Rolnicy często nie mają gotówki, a odsetki od kredytów są już dosyć duże, ponadto boją się ich brać. Na całym świecie nawozów jest mniej, bo Ukraina i Rosja to duzi producenci, a eksport zamarł. Niezastosowanie nawozów, zwłaszcza azotowych, głównego czynnika plonotwórczego, może spowodować spadek plonów nawet do 50 proc., jeśli nie zostaną użyte na czas albo w mniejszej ilości.
Kiedy będą widoczne skutki?
Mamy już praktycznie kwiecień, żniwa są w lipcu, sierpniu. Nawozy azotowe, przede wszystkim chodzi o rzepak, powinny być dostarczone już w marcu. Każde opóźnienie w ich zastosowaniu spowoduje spadek plonów. W zbożach jest jeszcze trochę czasu. Spadek plonów w ich przypadku będzie widoczny za 4-5 miesięcy. Można się spodziewać światowych niedoborów rzepaku i zbóż, co oznacza też, że będą dobre ceny, a skoro tak, to warto zainwestować, wziąć kredyt na 3-4 miesiące. Za dobry plon i dobrą jakość ziarna będzie można wziąć dobre pieniądze.
Co jeszcze może negatywnie wpłynąć na ceny żywności? Czy spodziewacie się w tym roku problemów np. z rekrutacją pracowników sezonowych?
Przede wszystkim zaczyna się robić problem klimatyczny, bo praktycznie przez cały marzec nie spadła kropla deszczu. Z zimy wychodziliśmy z dosyć dużą ilością wody, ale jeśli miesiąc nie padało i przeciągnie się to na kwiecień, to skutkiem będą niższe plony. Następna rzecz to niedobór ludzi do pracy. Do prac pielęgnacyjnych w warzywnictwie, ogrodnictwie przyjeżdżały do nas najczęściej osoby ze wsi, które znały pracę. Teraz wprawdzie jest dużo uchodźców, ale najczęściej są to kobiety z dziećmi, mężczyźni poszli do wojska. W większości to ludzie z miasta i praca na roli jest im obca. Rąk do pracy w sadownictwie czy warzywnictwie może być za mało.
Czy oczekujecie działań państwowych lub unijnych, które mogłyby zredukować negatywny wpływ kryzysu nawozowego, inflacji i wojny na rolnictwo?
Zaproponowaliśmy dopłaty do nawozów azotowych, choć nie wiem, na jakim etapie jest to w Brukseli. Jeśli decyzja zapadnie w miarę szybko, to rolnicy uzupełnią braki w nawozach. Dobrze byłoby, gdyby poszedł sygnał od rządu czy KNF do banków, by w związku z trudną sytuacją można było spłacać kapitał później. Chodzi o to, by rolnicy czy firmy płacili teraz tylko odsetki, a raty kapitałowe później. Mamy trudne czasy, z inflacją, wzrostem oprocentowania, wojną, pandemią. Jak dojdą do tego złe warunki pogodowe, może być poważny problem. Mamy do wyżywienia w kraju 2 mln ludzi więcej. Jeśli spadną plony, to — po pierwsze — możemy utracić samowystarczalność, a po drugie — liczyć się ze skokiem cen żywności.
Ukraina i Rosja były dużymi eksporterami pszenicy i kukurydzy. Czy Polska jest w stanie samodzielnie zapewnić ich dostawę na rynek krajowy i ewentualnie odpowiedzieć na popyt z rynków zagranicznych?
Byliśmy samowystarczalni, byliśmy eksporterami i myślę, że nadal będziemy. Nie zastąpimy jednak niedoborów na świecie, które pojawią się w związku z wojną w Ukrainie. Tam są problemy z obsianiem pól, na zachodzie kraju rolnicy próbują to robić, ale mają problem z dostępem i do nawozów, i do środków ochrony roślin, więc plony będą niższe. Drugi problem to praktycznie nieczynne ukraińskie porty. Wyeksportowanie takiej ilości zboża transportem kołowym, przez polskie porty, to ogromne koszty, a system kolejowy nie jest na to przygotowany. To może spowodować perturbacje przede wszystkim na rynkach afrykańskich i azjatyckich i zrodzić nowe konflikty międzynarodowe.
Podcast Puls Biznesu do słuchania co piątek od rana w twojej aplikacji podcastowej oraz na pb.pl/dosluchania
dziś: „Co nam zrobi inflacja”
Goście: Grzegorz Kozieja — BNP Paribas, Andrzej Gantner — Polska Federacja Producentów Żywności, Wiktor Szmulewicz — Krajowa Rada Izb Rolniczych, Halina Kochalska — BIG InfoMonitor, Ignacy Morawski — „Puls Biznesu”, SpotData
