Jedna z głównych przyczyn wzrostu ceny to bardziej optymistyczne, wskazujące na powracanie do równowagi, dane na temat aktywności przemysłowej w USA, sygnalizujące możliwość łagodniejszego niż się obawiano zakończenia kryzysu, bez głębokiej recesji. Takie "miękkie lądowanie" dla rynku paliwowego oznaczałoby utrzymanie wysokiego popytu.
Światowe ceny ropy wzrosły w poniedziałek również pod wpływem trudności z olejem opałowy, spowodowanych przez awarie w kilku rafineriach europejskich. Produkcja oleju opałowego jest blisko związana z produkcją i dystrybucja oleju napędowego, którego podaż w skali globalnej coraz częściej nie zaspokaja w pełni popytu.
Dalszy czynnikiem wpływającym na wzrost cen w poniedziałek stała się wypowiedź najwyższego rangą przedstawiciela Iranu w OPEC, który odrzucił możliwość zwołania nadzwyczajnej sesji ministerialnej tej organizacji w celu przedyskutowania zwiększenia jej wydobycia.
Ceny rosną także w przewidywaniu szkód i zakłóceń w produkcji i transporcie ropy w rozpoczętym już sezonie huraganów na środkowym Atlantyku i w Zatoce Meksykańskiej, który według prognoz ma być dość trudny.
Sygnalizowane wcześniej zagrożenie ze strony sztormu tropikalnego "Arthur", które spowodowało profilaktyczne zamknięcie dwóch meksykańskich portów naftowych, okazało się na szczęście przedwczesne, a sam sztorm zamienił się w depresję tropikalną.
Na wzrost cen ropy wpływa także wzrost cen gazu ziemnego, który drożeje nie tylko w czasie mrozów, gdy potrzebny jest do ogrzewania, ale także w czasie upałów, gdy potrzebny jest do napędzania elektrowni produkujących prąd dla urządzeń klimatyzacyjnych.
Na New York Mercantile Exchange wskaźnikowa dla rynku amerykańskiego cena lekkiej ropy krajowej w kontraktach na lipiec na początku poniedziałkowej sesji spadła o 2 dolary, do poziomu niższego o ok. 10 dol. od rekordu wszech czasów 135,09 dol. Potem jednak czynniki wzrostowe wzięły górę i na zamknięciu cena wyniosła 127,76 dol. za baryłkę, o 41 centów powyżej zamknięcia piątkowego.
W Londynie na interkontynentalnej giełdzie ICE Futures trudności kilku rafinerii i niedostatek oleju opałowego wydźwignęły cenę powyżej poziomu nowojorskiego, co jest raczej rzadkością w ostatnim okresie. Wskaźnikowa dla rynku europejskiego cena ropy Brent z Morza Północnego zamknęła się tam na poziomie 128,02 dol. za baryłkę, wyższym o 24 centy niż w piątek.
Poza drożejącym olejem napędowym cenę ropy ciągną w górę również rosnące ceny benzyny, które w USA pobiły w poniedziałek nowy rekord wszech czasów. Średnia cen detalicznych ze wszystkich stanów, obliczana według danych ze stacji benzynowych, wynosi już 3,976 dolara za galon (ok. 3,8 litra) i jest wyższa o 3,9 centa niż tydzień temu i aż 81,9 centa niż rok temu.
Wg zapowiedzi wysokich czynników rządowych USA, sformułowanych w wywiadzie
szefa agencji energetycznej EIA dla Reutera, jeszcze w tym miesiącu średnia
detaliczna cena benzyny dojdzie do 4,10 dol za galon.