Różne korekty, podobna wizja

Mira Wszelaka
opublikowano: 2005-09-07 00:00

Zdaniem ECB, gospodarka Eurolandu będzie się rozwijać dużo wolniej niż zakładano, zdaniem OECD — wręcz przeciwnie.

To nie pierwszy raz, kiedy prognozy Europejskiego Banku Centralnego (ECB) i Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) różnią się w sposób dość istotny. Weryfikacja prognoz dotyczących tego roku zależy od punktu wyjścia. Analitycy ECB przyznają, że wcześniejsze szacunki dotyczące wzrostu PKB między 2 a 2,5 proc. były zdecydowanie zbyt optymistyczne. Teraz modyfikują je w dół — do mniej niż 2 proc. Jako główną przyczynę takiego stanu rzeczy wymieniają starzenie się kontynentu i zaniechanie przez wiele krajów reform gospodarczych, w tym przede wszystkim dotyczących rynku pracy. Nieco lepsze prognozy przypadły w udziale pozostającej poza strefą euro Wielkiej Brytanii (nieco poniżej 3 proc. PKB) i Stanom Zjednoczonym (powyżej 3 proc. PKB).

Tymczasem OECD podwyższyła prognozy dla strefy euro, a obniżyła dla Wielkiej Brytanii. Dla USA podtrzymano dotychczasowe szacunki. Zdaniem analityków, PKB w Eurolandzie może w tym roku wzrosnąć o 1,3 proc. wobec szacowanych w majowej prognozie 1,2 proc.

W Wielkiej Brytanii wzrost gospodarczy może osłabnąć do 1,9 proc. z prognozowanych 2,4 proc. Optymistyczną wizję rozwoju podtrzymano dla USA, gdzie PKB wzrośnie o 3,6 proc. — tak jak oceniano w majowej prognozie.

Szacunki OECD były jednak przygotowywane jeszcze przed ubiegłotygodniowym uderzeniem na południowe wybrzeża USA huraganu Katrina i wzrostem cen ropy do nowych rekordowych poziomów.

— To, jak związany z tym szok wpłynie na gospodarki, zależy od ich wewnętrznej odporności na tak niekorzystne zdarzenia i od przyjętych strategii — ocenia Jean-Philippe Cotis, główny ekonomista OECD.