Rynek pod przyczepą

MIB
opublikowano: 2008-12-04 00:00

Firma konsultingowa Clear prognozuje spadek sprzedaży przyczep w Europie Zachodniej w najbliższych dwóch latach. W Polsce też.

Firma konsultingowa Clear prognozuje spadek sprzedaży przyczep w Europie Zachodniej w najbliższych dwóch latach. W Polsce też.

Na zachodnioeuropejskim rynku przyczep i naczep panuje dziwna rozbieżność. Z jednej strony popyt na przyczepy — mierzony liczbą rejestracji — osiągnął najwyższy poziom w historii. Z drugiej —wytwarzanie przyczep gwałtownie spadło. W wielu przypadkach to zaledwie 50 proc. produkcji z roku 2007. Czym wytłumaczyć taką sytuację?

Wskutek niedoboru pojazdów w roku 2007 i na początku 2008, producenci przyczep zwiększyli moce wytwórcze. Kiedy tylko uruchomiono produkcję na odpowiednim poziomie, zamówienia zaczęły spadać i były odwoływane — rosła za to liczba gotowych przyczep. Obecnie wytwórcy nie tylko mają dużo zapełnionych parkingów, ale także znaczne zasoby podzespołów potrzebnych do ich produkcji. Dlatego spowolnienie dotknie również producentów części. Europa Zachodnia ma odnotować w 2008 roku wzrost popytu na przyczepy o około 0,6 proc. (173 tys. przyczep i naczep). Sprzedaż w roku 2009 będzie jednak znacznie mniejsza — przewiduje się nawet dwucyfrowy spadek.

Ratunek ze Wschodu

Spodziewano się, że popyt w Europie Wschodniej pozytywnie wpłynie na eksport i poziom produkcji na Zachodzie. Obecnie wydaje się to mało prawdopodobne. Po analizie sprzedaży ciężarówek we wschodnioeuropejskich krajach członkowskich UE, widać gwałtowny spadek pod koniec 2008 roku. Można zatem założyć, że eksport nowych przyczep do Europy Wschodniej w latach 2009-10 będzie niewielki.

— Obserwując statystyki sprzedaży na polskim rynku z kilku ostatnich lat naczep i przyczep przeznaczonych do transportu ciężkiego, mogliśmy oczekiwać dalszego wzrostu. Sytuacja gospodarcza kraju sprawiła nam jednak dużą niespodziankę — mówi Ryszard Pomierski, dyrektor generalny Sommer Polska.

Co nas czeka? Zastój w sprzedaży przełożył się na drastyczny spadek cen. Co prawda, w ostatnich dniach można było zaobserwować lekki wzrost zainteresowania przewoźników naczepami, przyczepami czy zabudowami na samochodach, ale — zdaniem Ryszarda Pomierskiego — było to prawdopodobnie spowodowane niewielkim spadkiem cen paliwa i korzystnymi wahaniami kursu euro.

— Wierzę, że popyt delikatnie wzrośnie pod koniec roku, w okresie tradycyjnie największych zakupów taboru transportowego — ocenia Ryszard Pomierski.

Dwa lata kłopotów

Ożywieniu i poprawie może przeszkodzić kryzys finansowy.

— Myślimy o tym i jesteśmy tego świadomi. Problem z dostępem do leasingu lub kredytu, głównego sposobu finansowania zakupów, może zablokować sprzedaż — dodaje Ryszard Pomierski.

Dużo bardziej złowroga jest opinia Gary’ego Beecrofta, dyrektora generalnego Clear.

— Zamiast łagodnego zwolnienia rozłożonego na kilka lat, czeka nas ostry spadek popytu w najbliższych dwóch latach — prognozuje Gary Beecroft.

Możesz zainteresować się również: