Rynek przekonał się do outsourcingu

Marcin Złoch
opublikowano: 2004-08-25 00:00

Po okresie edukacji rynku usługodawcy dostrzegają wyniki swoich prac.

Pozyskanie nowego klienta jest dla firm outsourcingowych zadaniem niełatwym. Oddanie zarządzania firmową informatyką podmiotowi zewnętrznemu cały czas należy do rzadkości. Dlatego usługodawcy w początkach działalności skupili się na „pracy u podstaw”.

— Inwestując w centrum outsourcingowe, przeprowadziliśmy staranną analizę rynku. Nie spodziewaliśmy się szybkiego pozyskania dużej liczby klientów i dlatego też dużo wysiłku włożyliśmy w edukację. Czasy pionierskie mamy już za sobą — teraz już nie musimy być tak aktywni, bo outsourcing stał się hasłem znanym — twierdzi Arnold Nowak, wiceprezes Itelligence.

— Staramy się przekonywać potencjalnych klientów podczas konferencji i szkoleń, że nasze usługi są dla nich opłacalne — dodaje Anna Sienko, dyrektor ds. outsourcingu IBM Polska.

Dla Jacka Stryczyńskiego, dyrektora ds. rozwoju EDS Poland, poziom edukacji rynku nie pozostaje bez wpływu na zainteresowanie ze strony klientów. Według niego, obecnie nikt już nie dyskutuje „czy outsoursować?”, tylko jak to zrobić i z kim, aby osiągnąć zamierzone efekty biznesowe.

Zanim zarządy firm zdecydowały się na przekazanie kompetencji działów IT outsourcerowi, musiała zajść zmiana w mentalności. Nie tak dawno głównym ogranicznikiem rozwoju outsourcingu była obawa o bezpieczeństwo informacji. Zdaniem Arnolda Nowaka, właściciele firm i menedżerowie coraz spokojniej podchodzą do tematu outsourcingu. Zdecydowanie mniej jest emocji, a więcej rzetelnej analizy. Według niego, nadal — jak choćby wynika z badań Gartnera — outosurcing jest pojmowany bardziej jako doraźny sposób redukcji kosztów niż jako część strategii biznesowej, ale najważniejsze, że zagościł na stałe w świadomości kadr menedżerskiech.

— Outsourcing spowszedniał i nie budzi już tak żywych reakcji. Około 30-procentowe oszczędności — jakie często przynosi firmom zlecenie obsługi środowiska IT na zewnątrz — przemawiają do wyobraźni potencjalnych klientów — zauważa Arnold Nowak.