Ryzykowny prezes pod ochroną

Wysokie kary nakładane na prezesów spółek pomogą rozwijać się mało popularnej na polskim rynku gałęzi ubezpieczeniowej. To rynek z dużym potencjałem

O karach finansowych nakładanych przez nadzorców na menedżerów, nie tylko spółek publicznych, będzie słychać coraz częściej. Sprzyjają temu zmiany legislacyjne, np. wprowadzenie MAR (z ang. market abuse regulation), czyli wyśrubowanych przepisów dotyczących standardów informowania.

Przykład opisywaliśmy w październiku w „PB”, radząc, by ukaraniu pięciu byłych członków zarządu PKN Orlen uważnie przyjrzeli się menedżerowie wszystkich spółek giełdowych. Ewentualna grzywna to niejedyny kłopot zarządzających. Gdy w ślad za decyzją KNF drastycznie spadnie wycena akcji, straty mogą być znacznie większe, a to może zakończyć się roszczeniami akcjonariuszy wobec ukaranych menedżerów.

— Inwestor bazujący na nieprawdziwych informacjach o stanie majątkowym spółki, który kupi akcje po zawyżonej cenie, ma prawo dochodzić od emitenta odszkodowania za straty wynikające z nieujawnienia informacji poufnych. Podobnie jest w sytuacji, gdy inwestor nie dokonał zbycia akcji, bo nie został poinformowany przez władze spółki o zaistnieniu zdarzeń ważnych dla jej wyceny — wyjaśnia Marek Opiela z kancelarii Dittmajer i Wspólnicy.

Kolejna regulacja groźna dla menedżerów to RODO — rozporządzenie o ochronie danych osobowych, które wejdzie w życie w maju przyszłego roku. W dyrektywie, którą wdroży, przewidziane są kary dla osób zarządzających firmą. Nowe ryzyko to młyn na wodę firm, które żyją z ochrony przed nim, czyli ubezpieczycieli. Tworzy się rynek dla nieobowiązkowych polis D&O.

— Ubezpieczenie D&O obejmuje ochronę przed prawie każdym roszczeniem, również bezzasadnym, opartym na rzekomym lub jedynie zarzucanym nieprawidłowym zachowaniu. Pokrywane są wówczas koszty obrony, czyli m.in. koszty pomocy prawnej i koszty sądowe. W przypadku zasądzenia odszkodowania odpowiedzialność za takie świadczenie co do zasady zostałaby jednak objęta ochroną ubezpieczeniową — tłumaczy mecenas Opiela.

OC menedżera

W Polsce funkcjonuje nie więcej niż 5 tys. polis D&O (Directors and Officers Liability Insurance) — wynika z obserwacji towarzystw ubezpieczeniowych, które mają w ofercie tego typu produkty. Należą do nich m.in. Allianz, Generali czy Colonnade. Nie ma badań rynkowych dotyczących polis OC menedżera — ani Komisja Nadzoru Finansowego (KNF), ani Polska Izba Ubezpieczeń (PIU) nie zajęły się nim. Dlaczego? Trudno policzyć przypis składki — nie ma wytypowanej kategorii, do której towarzystwa mogłyby go zakwalifikować.

Ponadto, z perspektywy całego rynku ubezpieczeniowego, wartego miliardy złotych, skala zainteresowania D&O w Polsce jest niewielka. Polisa gwarantuje odzyskanie pieniędzy utraconych przez spółkę na skutek błędnych decyzji jej władz. W polskich realiach korzystają z niej najczęściej członkowie zarządu. Zdaniem ekspertów ubezpieczeniowych, nasz rynek jest daleki od nasycenia tego typu produktami. Ubezpieczenie adresowane jest do menedżerów spółek prawa handlowego, ale również do fundacji, stowarzyszeń i spółdzielni. W praktyce oznacza to, że z D&O mogłoby korzystać ponad 350 tys. podmiotów.

Polska budzi się z letargu

Popularność D&O mierzona jest wzrostem liczby roszczeń oraz wypłaty odszkodowań i świadczeń z polis. — Numerem jeden są Stany Zjednoczone. Na drugim miejscu uplasowały się Niemcy — mówi Włodzimierz Pyszczek, menedżer wydziału ubezpieczeń ryzyk finansowych w polskim Allianzie. Jak tłumaczy ekspert, przez ostatnie dziesięć lat zakłady ubezpieczeniowe w Polsce budowały portfele D&O, a przy okazji świadomość potencjalnych klientów, ceną — z roku na rok polisy taniały. W tym roku nastąpił jednak przełom.

— Spadki wyhamowały. Średnia cena ochrony cywilnej menedżera zaczyna rosnąć — zauważa Włodzimierz Pyszczek. Nie oznacza to jednak, że D&O jest bezszkodową gałęzią dla ubezpieczycieli. Liczba roszczeń w Polsce rośnie znacznie szybciej niż przypis składki. Zdaniem eksperta, o 40 proc. rokrocznie. Zakład odnotowuje nawet 20-procentowy wzrost przypisu składki rokrocznie.

— W Allianzie zwyżki nie biorą się jednak z rosnącej liczby zawieranych umów, lecz przede wszystkim ze wzrostu sum, na jakie ubezpieczają się menedżerowie — mówi Włodzimierz Pyszczek. W portfelu ubezpieczyciela średni limit odpowiedzialności wynosi w tej chwili około 18 mln zł. Dla porównania, w zeszłym roku wartość ta była o pond dwa miliony niższa. Wynika to przede wszystkim z rosnących sum gwarancyjnych u największych klientów, ale także z rosnącego minimalnego limitu.

Jeszcze do niedawna zdarzały się polisy z sumą gwarancyjną 250 tys. zł. Obecnie, przy aktualnych niskich cenach, rzadkością są już polisy opiewające na kwoty niższe niż 1 mln zł. Zdaniem eksperta, o ubezpieczenie coraz częściej pytają również mniejsze firmy. Chociaż nie jest to mierzalne, to w kuluarach mówi się, że prezes, który jest zabezpieczony polisą, może podejmować odważniejsze decyzje menedżerskie. © Ⓟ

JUŻ PISALIŚMY

„PB” z 13.10.2017 r.

Opisaliśmy kontrowersyjną karę nałożoną przez KNF na byłych członków zarządu PKN Orlen. Jednym z zastrzeżeń zgłaszanych przez prawników było rozciągnięcie odpowiedzialności za naruszenie obowiązków informacyjnych na wszystkich członków zarządu. Taka wykładnia znacząco podnosi ryzyko ubezpieczeniowe, co musiało znaleźć odzwierciedlenie w cenie.

OKIEM EKSPERTA

Polisa dla dużych i małych

AGATA GRYGOROWICZ

dyrektor ds. sprzedaży ubezpieczeń D&O w Colonnade Insurance

Ubezpieczenie D&O z roku na rok zyskuje na popularności — świadczy o tym solidny wzrost przypisu składki, który w trzecim kwartale bieżącego roku wyniósł w Colonnade (Dział Financial Lines) 8 proc. Jest to dobitny dowód na wzmagające się zainteresowanie produktem wśród klientów, którzy — co warto podkreślić — są coraz bardziej świadomi ryzyka związanego z pełnieniem ważnych funkcji w przedsiębiorstwach. Materializuje się to choćby w liczbie zgłaszanych szkód, nieustannie rosnącej od trzech lat. Ubezpieczenie D&O niegdyś postrzegane jako produkt dla dużych, giełdowych firm, dziś jest rozwiązaniem powszechnym. Wiąże się to m.in. z większą, niż w poprzednich latach, wiedzą o możliwościach, jakie udostępnia.

OKIEM EKSPERTA

D&O skrojone na wymiar

RAFAŁ TOKARZ

dyrektor zarządzający ubezpieczeniami korporacyjnymi w Generali

Obserwujemy ciągły wzrost liczby zawieranych umów D&O na rynku polskim — kształtuje się on na poziomie 10 proc. rokrocznie. Większe zainteresowanie wynika przede wszystkim ze wzrostu świadomości oraz stosunkowo niewielkich kosztów takiego ubezpieczenia. Dostrzegamy istotną liczbę zapytań od klientów poszukujących pierwszy raz ochrony dla członków władz spółki. Wzrost umów zawieranych przez Generali jest bardzo duży i wielokrotnie przekracza zwyżki rynkowe. Przy tworzeniu polisy kluczem dla nas było dostosowanie jej do specyfiki polskiego rynku, co widać chociażby w nazwie. Nie przenieśliśmy warunków powstałych na gruncie innego prawa, co niestety często się zdarza. Moim zdaniem, rosnąca świadomość klientów powinna przełożyć się na wzrost liczby zawieranych umów z jeszcze wyższymi sumami gwarancyjnymi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Ryzykowny prezes pod ochroną