Jak stres wpływa na seks? Wydawałoby się to oczywiste: badania naukowe potwierdzają, że stres to jedna z najczęstszych przyczyn zaburzeń i trudności w życiu seksualnym.
Mniej znane pozostaje pobudzające seksualnie oddziaływanie stresów. Fakty nie kłamią. Zdarzają się na przykład reakcje seksualne w czasie stresu — np. orgazm w trakcie egzaminu pisemnego czy różnego rodzaju zagrożeń.
Pobudzenie zagrożeniem. Młode pary mieszkające z teściami, pozbawione bezpiecznych, intymnych warunków potrafią mieć satysfakcję ze współżycia. Kiedy para przenosi się do własnego mieszkania — namiętność, podniecenie wyraźnie opada, a satysfakcja staje się rzadka. Dlaczego? U małżonków zakorzeniło się uwarunkowanie na aktywność seksualną w stresowej sytuacji. Kiedy „niepewności” brakuje, bodźce seksualne działają słabiej.
Podobny mechanizm pojawia się w chwilach zagrożenia życia — np. podczas klęsk żywiołowych, wojen, epidemii, niepokoju związanego z terroryzmem. Opisano przypadki, kiedy w tak dramatycznych momentach aktywność seksualna nagle wzrastała. Dlaczego? Podaje się kilka wyjaśnień. Seks sam w sobie wiąże się z „chemią przyjemności w mózgu” i dlatego działa relaksująco i przeciwlękowo, redukuje stan napięcia, rośnie wówczas potrzeba bliskości. Być może jesteśmy też zaprogramowani ewolucyjnie na zachowanie gatunku i dlatego zagrożenie pośrednio zwiększa potencjał rozrodczy albo też seks jest uosobieniem życia — i dlatego w takich sytuacjach staje się kontrreakcją na możliwość jego utraty. Nic zatem dziwnego, że sytuacje zagrożenia przyczyniają się do wzrostu populacji.
Nienormalnie. Bardziej złożone są związki między stresem a seksem, gdy w grę wchodzą zachowania dewiacyjne, kiedy odczuwanie lub prowokowanie stresu staje się silnym stymulatorem. Masochistów podnieca lęk, ból, poczucie zagrożenia, a sadystów — prowokowanie takich stanów. U raptofilów (gwałcicielstwo) warunkiem satysfakcji seksualnej jest przemoc, tworzenie u ofiary sytuacji zagrożenia. Morderców z lubieżności podnieca zadawanie cierpień i zabijanie, a formy przeżywania satysfakcji seksualnej są zróżnicowane (typowy orgazm, ekscytujące doznania psychiczne, euforia z poczucia panowania nad czyimś życiem i śmiercią). W nietypowych zachowaniach masturbacyjnych (np. podduszanie się workiem plastikowym zakładanym na głowę, wieszanie się czy pobudzanie prądem elektrycznym) napięcie związane z zagrożeniem życia staje się silnym bodźcem seksualnym. Niektórzy przestają kontrolować przebieg takiej sytuacji — i giną.
Po kłótni. Wróćmy do sytuacji mniej dras-tycznych. Znane są związki, którym najbardziej udany seks przydarza się po burzliwej kłótni, a byle jaki — w sielance. Niektóre partnerki, dzięki lękom i napięciom w czasie oglądania filmu akcji, są bardziej namiętne, inne — kiedy im się śniło, że ktoś je gwałcił. Znam kobiety, które po raz pierwszy w życiu zaczęły osiągać orgazm, kiedy dowiedziały się o romansie męża. O co tu chodzi?
Jedne osoby potrzebują „adrenaliny”, by mogła rozwijać się u nich fala pożądania i podniecenia. Kobiety tracące partnera z powodu aseksualności mogą podświadomie uruchamiać mechanizmy obronne i dopingujące – kierują do partnera komunikat: „Widzisz, jestem seksowna, namiętna, nie musisz tego szukać u innej”. Kobiety, którym się śni, że były gwałcone, najczęściej podświadomie potrzebują silniejszych bodźców seksualnych we współżyciu z partnerem, poczucia „bycia zdobywaną” przez niego.
A kłótnia poprzedzająca seks? Być może jest potrzebna do pod-wyższenia aktywności organizmu (np. u osób z niskim ciśnieniem krwi), uwolnienia się od negatywnych emocji, „oczyszczenia się” — co sprzyja przyjemnym doznaniom.
Na nerwy. Rozładowywanie napięcia psychicznego, lęków, eliminacja rozdrażnienia przez seks to zachowania często spotykane u „nerwicowców”. Taki mechanizm ujawnia się u dzieci w wieku przedszkolnym czy szkolnym, które masturbują się nie w celu uzyskania gratyfikacji seksualnej, lecz rozładowania napięć nerwicowych. Seks zatem może mieć lecznicze działanie na stres.
Czy można traktować seks jako doskonałą metodę zwalczania stresów (z wyjątkiem, rzecz jasna, sytuacji, kiedy trudności seksualne są ich przyczyną)? I tak, i nie.
Tak, bo wiele osób tak właśnie radzi sobie ze stresami. Świetne współżycie w udanym związku pozwala cieszyć się życiem, dystansować wobec stresów; chroni nasze zdrowie psychiczne dzięki „chemii przyjemności i seksu”. Ale — na przykład — zmęczony pracą, stresującym dniem biznesmen raczej nie będzie miał ani chęci, ani możliwości kontaktu seksualnego. Jeżeli jego partnerka potrafi go zrelaksować — pojawią się w nim siły witalne. Jedną z przyczyn korzystania z usług prostytutek jest właśnie neutralizowanie stresów. Czy to najlepsza metoda? A to już zupełnie inna sprawa.
