Seremet: pewne wątki w tzw. infoaferze zagrożone przedawnieniem

PAP
04-12-2014, 09:48

Pewne wątki w tzw. infoaferze są zagrożone przedawnieniem, inne z tego powodu nie mogą zostać objęte postępowaniem - poinformował prokurator generalny Andrzej Seremet. Jego zdaniem, przy organizacji przetargów informatycznych zamawiający są "zdani na łaskę" tej branży.

Zobacz więcej

Andrzej Seremet Marek Wiśniewski

Seremet w czwartek w radiu Tok fm był pytany o sprawę tzw. infoafery m.in., w związku z zatrzymaniem w środę 14 osób podejrzewanych o zmowę przy przetargu na drukarki dla ZUS. Wśród zatrzymanych są trzy osoby pracujące w departamencie zarządzania systemami informatycznymi ZUS i b. członek zarządu Zakładu.

Seremet zapewnił, że sprawa infoafery nie rodzi obaw, jeśli chodzi o właściwy tok postępowania, choć pewne jej wątki są zagrożone przedawnieniem. "Są i takie, które nie mogą być objęte przedmiotem badań - choć (...) istniałoby nawet podejrzenie, że można byłoby komuś postawić jakieś określone zarzuty, dlatego, że już wchodzi w życie przesłanka w postaci przedawnienia" - wyjaśnił.

Seremet uważa, że sankcja za zmowę przetargową jest zbyt niska (do 3 lat więzienia), co powoduje, że w razie późnego ujawnienia informacji, które wskazywałyby na takie działanie, sprawa będzie przedawniona. Jak dodał, miał nadzieję na inicjatywę poselską zmieniającą przepis, który wydłużałby ten czas. "Ja mam na myśli przede wszystkim taką sytuację, w której moment samego ujawnienia przestępstwa już zagraża przedawnieniem. I tak właśnie nastąpiło w infoaferze - dowiadujemy się o takich zdarzeniach, które byłyby ścigane, ale już z powodu przedawnienia ścigane być nie mogą" - wyjaśnił.

Dodał, że sugerował śledczym prowadzącym i nadzorującym sprawę, by niektóre wątki zostały wydzielone i zakończyły się jakąś decyzją. "Prokuratorzy uważają, że ten materiał jest tak ściśle powiązany, że jego wydzielenie zaszkodziłoby temu procesowi ze względu chociażby na zmianę ról procesowych - osoby, które byłyby podejrzane w innym wątku stawałyby się świadkami itd. Według ich oceny nie jest to obecnie możliwe" - powiedział.

Zaznaczył, że przeszkody w tej sprawie dotyczą m.in. trudności opiniowania przez biegłych informatyków, konieczności badania całej dokumentacji zgromadzonej przez CBA. Wyraził przekonanie, że w sprawie "nie będzie poślizgu takiego, który by zagrażał jakimś przedawnieniem albo spowodowałby, że ta sprawa będzie się ślimaczyć przez wiele lat".

W jego opinii, w Polsce rozszerza się zagrożenie przestępczością związaną z rozmaitymi przetargami o charakterze informatycznym. Zwrócił uwagę, że na wiele z nich przeznaczone są środki unijne i w przypadku ujawnienia korupcji, trzeba je zwracać.

Poinformował, że przy okazji infoafery PG miała kilka spotkań z ówczesną minister infrastruktury Elżbietą Bieńkowską. "Zastanawialiśmy się, w jaki sposób należy przedłożyć informację Brukseli, żeby można było ochronić środki finansowe. To są potężne konsekwencję dla naszego kraju" - powiedział.

Seremet mówił, że obserwując zjawiska związane ze zmową przetargową w sferze informatyki ma wrażenie, że "jesteśmy jakby zdani na łaskę i niełaskę tej branży". Wyjaśnił, że przy organizacji przetargu i podejmowaniu czynności związanych ze specyfikacją zamówienia, gdy operuje się językiem ściśle technicznym, następuje moment, "w którym jesteśmy wodzeni za nos". Sprecyzował, że ma na myśli każdy organ, który rozpisuje przetarg; prokuratura wkracza dopiero w momencie, w którym ma informacje, że przetarg został ustawiony i doszło do zmowy.

Od 2011 r. CBA prowadzi czynności śledcze w postępowaniu Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie ws. nieprawidłowości w przetargach z lat 2007-2010 na zakup sprzętu i usług teleinformatycznych przez Centrum Projektów i Usług Informatycznych b. MSWiA i Komendy Głównej Policji. W październiku 2011 r. zatrzymano w tej sprawie pierwsze osoby. W toku postępowania zebrano też dowody przestępstw związanych z zamówieniami także w innych instytucjach, w tym MSZ i GUS. Do tej pory zatrzymanych zostało 41 osób, które usłyszały ok. 70 zarzutów.

W środę CBA zatrzymało 14 osób w związku ze śledztwem dot. zmowy przy przetargu dla ZUS, który dotyczył zakupu 3,3 tys. drukarek i urządzeń wielofunkcyjnych. Wśród zatrzymanych są trzy osoby pracujące w departamencie zarządzania systemami informatycznymi ZUS i b. członek zarządu Zakładu. Według mediów ZUS i tak nie może zawrzeć umowy, bo Krajowa Izba Odwoławcza nakazała odrzucenie oferty zwycięskiej firmy jako zaniżonej. Zawarcie umowy zakazał też warszawski sąd okręgowy - na wniosek innego uczestnika przetargu.

Zakład poinformował w czwartek, że przekazał CBA wszystkie dokumenty związane z postępowaniem. "Jednocześnie informujemy, że przed Sądem Okręgowym w Warszawie toczy się postępowanie z powództwa jednego z uczestników wymienionego przetargu, który zaskarżył wyrok Krajowej Izby Odwoławczej oddalający co do zasady odwołania uczestników postępowania. Rozprawa w tej sprawie odbędzie się 10 grudnia" - podano w oświadczeniu ZUS.

"Zakład Ubezpieczeń Społecznych jest poszkodowanym podmiotem w prowadzonej sprawie dotyczącej postępowania przetargowego mającego na celu dostarczenie drukarek oraz urządzeń wielofunkcyjnych dla ZUS. W ocenie Zakładu działania niektórych podmiotów rynkowych naruszają interes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych" - podano w komunikacie ZUS.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Seremet: pewne wątki w tzw. infoaferze zagrożone przedawnieniem