Sieć 5G to wielka… wizja

Rozmawiał Bartłomiej Mayer, współpraca Grzegorz Suteniec
opublikowano: 23-09-2018, 22:00

Planowana najpóźniej na 2020 r. aukcja na częstotliwości dla sieci mobilnej piątej generacji (5G) może się nie odbyć. Decyzję w tej sprawie resort cyfryzacji chce podjąć jeszcze w tym roku.

„Puls Biznesu”: Kiedy resort cyfryzacji rozpisze aukcję na częstotliwości potrzebne do budowy sieci 5G?

Marek Zagórski, minister cyfryzacji: Jest jeszcze za wcześnie, aby o tym mówić. Obecnie nawet trudno przesądzić, jaki będzie tryb rozdysponowania tych częstotliwości.

Jak to? Była przecież deklaracja, że aukcja się odbędzie, i to najpóźniej w 2020 r.

Kto taką deklarację składał? Ja na pewno nie.

Pana poprzedniczka.

Dziś nie bardzo jeszcze możemy przesądzić ani o trybie, ani o kolejności udostępniania częstotliwości pod sieć 5G. Przede wszystkim musimy zdecydować o tym, jak w ogóle powinna wyglądać ta sieć. Czy ma to być model znany z sieci 4G, czyli kilku operatorów i kilka sieci, czy może raczej jedna sieć zarządzana przez jednego operatora lub konsorcjum operatorów? Na razie rozmawiamy o tym i wewnątrz ministerstwa, i z operatorami telekomunikacyjnymi.

Kiedy zapadnie rozstrzygnięcie?

Może nam to zająć jeszcze kilka miesięcy, ale mam nadzieję — byłoby to idealne rozwiązanie — że nastąpi w listopadzie tego roku. Chcemy oczywiście, by było to rozstrzygnięcie uzgodnione z rynkiem, mimo że teraz opinie operatorów na temat modelu sieci 5G są podzielone.

2020 r. przestaje być nieaktualny?

Jest aktualny o tyle, że do tego roku, zgodnie ze zobowiązaniem, jakie nakłada na nas Komisja Europejska, chcemy, by przynajmniej w jednym mieście w Polsce funkcjonowała sieć 5G. Komisja nazywa to pilotażem. Na razie nie wiemy, czy w ogóle rozpiszemy aukcję na częstotliwość 700 MHz, bo może będziemy ją udostępniać w jakimś innym modelu. Dlatego tym bardziej nie mogę deklarować, że akcję rozpiszemy do 2020 r. Jeśli zdecydowalibyśmy się na to, że tworzymy nie kilka, ale tylko jedną hurtową sieć, którą będą współtworzyć wszyscy operatorzy, to tryb przydzielania częstotliwości będzie musiał być do tego dostosowany.

Jakich wpływów do budżetu — niezależnie od tego, czy będzie kilka, czy jedna sieć — spodziewa się pan z przydziału częstotliwości pod sieć 5G?

Wolałbym, byśmy o 5G myśleli nieco inaczej. Nie tyle w kontekście możliwości pozyskania funduszy, ile jako o bardzo ważnym narzędziu rozwoju gospodarczego. Bez tej technologii nie będzie możliwe np. zwiększenie automatyzacji procesów produkcyjnych czy komercyjne zastosowania na dużą skalę internetu rzeczy. Jeśli popatrzymy na 5G w ten sposób, to kwestia opłat przestanie być priorytetowa.

Czyli nie ujawni pan nawet szacunków dotyczących wysokości opłat?

Nie, szczególnie że wciąż jest bardzo wiele niewiadomych.

Właśnie. Aby powstała sieć 5G, konieczne są jeszcze m.in. pewne ustalenia z Rosją. Kiedy należy spodziewać się porozumienia?

Podstawowa częstotliwość, jaka — zgodnie zaleceniami Unii Europejskiej — ma być wykorzystywana przez sieć 5G, to 700 MHz. I rzeczywiście, musimy rozwiązać problem potencjalnych zakłóceń, które — zwłaszcza na wschodzie Polski — mogą powodować urządzenia nadawcze naziemnej telewizji w Rosji. Nie mamy wciąż precyzyjnej deklaracji władz rosyjskich w tej sprawie, choć Białoruś i Ukraina, zgodnie zresztą z zaleceniami Międzynarodowej Unii Telekomunikacyjnej, zadeklarowały, że przeznaczą to pasmo właśnie na potrzeby 5G. Obawiam się, że wobec braku klarownej deklaracji rozmowy z Rosją mogą jeszcze trochę potrwać. Zresztą to pasmo w innych częściach kraju również należy uporządkować, bo jest ono wciąż użytkowane przez różne podmioty. To może wymagać regulacji prawnych. Gdybyśmy teraz przeznaczyli tę częstotliwość na sieć 5G i rozpisali aukcję, to istnieje ryzyko, że byłoby to pasmo z wadą. To oczywiście zadecydowanie wpływałoby na cenę, a co gorsza — mogłoby być związane z ewentualnymi procesami odszkodowawczymi. Dziś mamy zidentyfikowanych 20 miast w Polsce, gdzie są potencjalnie dostępne inne niż 700 MHz zakresy częstotliwości umożliwiające uruchomienie sieci 5G. Jesteśmy więc teoretycznie gotowi do realizacji zalecenia unijnego, aby do 2025 r. w największych miastach oraz wzdłuż głównych szlaków komunikacyjnych taka sieć działała. Co nie zmienia faktu, że chcemy jak najwcześniej rozwiązać problem związany z dostępnością częstotliwości 700 MHz także na innych obszarach.

Ten pilotaż, według pojawiających się informacji, ma być uruchomiony w pierwszej kolejności w Łodzi.

Nie jest tajemnicą, że Łódź jest chyba najbardziej zaawansowana i najbardziej zainteresowana uruchomieniem takiego pilotażu. Chętne są firmy, Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna i uczelnie wyższe. Na pewno nie będziemy więc deprecjonować kandydatury Łodzi, co nie oznacza, że sprawa jest definitywnie rozstrzygnięta. Nie oznacza też, że w pilotażu będzie uczestniczyć tylko jedno miasto czy jeden region.

Kiedy można się go spodziewać?

W 2020 r.

Kto będzie inwestował w pilotaż?

Przede wszystkim operatorzy telekomunikacyjni, ale nie wykluczamy wsparcia tego projektu. Myślimy, by to zrobić z pieniędzy unijnych, co oczywiście wymaga jeszcze uzgodnień z Komisją Europejską.

Jaki byłby budżet pilotażu?

Za wcześnie o tym mówić.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Bartłomiej Mayer, współpraca Grzegorz Suteniec

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Sieć 5G to wielka… wizja