Skarb Państwa sprzedaje marki z Peerelu

Agnieszka Berger, JKW
opublikowano: 2008-04-15 06:40

Resort szuka doradców. W prywatne ręce może trafić pierwszych 11 sporych spółek. Na tapecie m.in. tanie wina, przyczepy i cynk.

Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) zaczyna przekuwać słowa w czyny. W internetowym dzienniku urzędowym zamieściło ogłoszenie informacyjne o zamiarze rozpisania przetargów na doradztwo przy prywatyzacji 11 spółek. Na liście znalazł się Niewiadów — dobrze znany w PRL-u producent przyczep kempingowych, i wytwórnia tanich win Pektowin. Do sprzedania MSP ma Kopalnię Soli Kłodawa i zajmujące się wydobyciem i przerobem cynku i ołowiu Zakłady Górniczo-Hutnicze Bolesław. Słowem, mydło i powidło.

— Wybraliśmy spółki, w których wartość przetargu na doradztwo przekroczy 133 tys. EUR. W takim przetargu od chwili ogłoszenia do czasu złożenia ofert musi upłynąć aż 40 dni. Zamieszczenie wstępnego ogłoszenia pozwala nam skrócić tę procedurę do 29 dni. Postanowiliśmy stworzyć sobie taką możliwość — wyjaśnia Maciej Wewiór, rzecznik ministra skarbu.


Dobre i to
Zamieszczenie ogłoszenia na unijnej stronie do niczego nie zobowiązuje. MSP deklaruje jednak zamiar rychłej prywatyzacji wybranych spółek.

— Przetargi na doradców ogłosimy prawdopodobnie w czerwcu. Prywatyzacja tej grupy firm jest planowana na przełom 2008 i 2009 roku lub na 2009 r. Decyzja o wyborze ścieżki prywatyzacyjnej jeszcze nie zapadła. We wszystkich spółkach w grę wchodzi giełda lub inwestor branżowy, chociaż w niektórych przypadkach skłaniamy się już ku konkretnej formule sprzedaży — dodaje Maciej Wewiór.

Planowane przetargi, zapowiadane prywatyzacje giełdowe (m.in. Enea, PGE) — szykowane głównie przez same spółki — i wyprzedaż resztówek mają złożyć się na czteroletni prywatyzacyjny plan MSP. Eksperci uważają, że mogłoby być lepiej. Gdyby resort skarbu zdecydował się na sprzedaż „świętych krów” — KGHM, Orlenu czy PZU, to z prywatyzacji mógłby uzyskać wielokrotnie więcej, niż planuje na najbliższe lata. Ale dobre i to.


Duże, ale słabe
Nie jest niespodzianką, że państwowe firmy działają gorzej i mniej efektywnie niż prywatne. Kolejnych argumentów przemawiających za prywatyzacją dostarczyły opublikowane niedawno dane Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) o wynikach finansowych przedsiębiorstw w 2007 r. Udział firm państwowych (pod względem liczby podmiotów) w całej grupie przedsiębiorstw spadł z 10,7 proc. do 10 proc. (i to głównie dzięki przybywaniu firm prywatnych, a nie ubywaniu publicznych), tymczasem znacznie bardziej skurczył się zysk wypracowany przez sektor publiczny w stosunku do całego wypracowanego przez przedsiębiorstwa. W 2006 r. udział ten wynosił 15,4 proc., w 2007 r. — już tylko 13,3 proc.

Co gorsza, chociaż państwowych firm jest coraz mniej, ich łączna strata netto — mimo ożywienia gospodarczego — w 2007 r. dalej rosła.

— Miniony rok okazał się dla polskich firm bardzo udany, koniunktura była sprzyjająca. Dane GUS pokazują, że przedsiębiorstwa państwowe znacznie słabiej wykorzystały ten dobry okres. Chociaż przeciętna firma państwowa ciągle ma większy zysk niż prywatna (bo jest po prostu większa), to różnica ta w minionym roku zmalała — komentuje Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP.

 

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface

Partner strategiczny

Alior

Partnerzy

GPW Orlen Targi Kielce Energa Obrót